Trzeba doprecyzować relacje między dowódcami operacyjnym i generalnym oraz szefem Sztabu Generalnego, a także jednoznacznie wskazać najważniejszego żołnierza – uważa szef BBN Paweł Soloch. Jego zdaniem system dowodzenia armią wymaga korekty, choć całkowitą zmianę wojsko zniosłoby źle.
W ubiegłym tygodniu MON poinformowało, że Trybunał Konstytucyjny na wstępnym etapie umorzył postępowanie w sprawie konstytucyjności ustawy, która z początkiem 2014 r. wprowadziła reformę systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Skargę w tej sprawie złożyła w 2013 r. grupa posłów PiS. Jednym z ich reprezentantów był obecny prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda.
Soloch w rozmowie z PAP ocenił, że TK nie rozpoznał sprawy merytorycznie, lecz umorzył z powodów formalnych (wskazywał na to jeden z sędziów, który złożył zdanie odrębne). Dlatego, według szefa BBN, wątpliwości konstytucyjne pozostają.
Od 2014 r. funkcjonują dwa połączone dowództwa rodzajów sił zbrojnych - generalne i operacyjne. Pierwsze jest odpowiedzialne za szkolenie, przygotowanie armii do działań i jej funkcjonowanie w czasie pokoju. Drugie dowodzi siłami wydzielonymi do misji zagranicznych, a w razie potrzeby przejmie dowodzenie w czasie kryzysu lub wojny. Po reformie Sztab Generalny WP przestał dowodzić armią, a zajął się planowaniem strategicznym, planami rozwoju armii oraz doradzaniem prezydentowi, premierowi i szefowi MON w sprawach obronności.
Problem w tym, że w reformie nie wskazano najważniejszego żołnierza. W kontaktach zewnętrznych, np. w strukturach Sojuszu Atlantyckiego, siły zbrojne reprezentuje ciągle szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Po tej reformie jego pozycja jest bardzo słaba. Nie jest tak silna, jak jego kolegów z państw sojuszniczych spotykających się w ramach Komitetu Wojskowego NATO
— powiedział PAP Soloch.
W jego ocenie relacje między dowódcą operacyjnym, dowódcą generalnym i szefem Sztabu Generalnego nie są doprecyzowane, co pociąga za sobą szereg problemów natury organizacyjnej i zarządczej.
Trudno sobie wyobrazić powrót do tego, co było przed reformą, bo wojsko mogłoby z dużą trudnością znieść kolejne trzęsienie ziemi. Teraz trzeba się pokusić o korektę, prowadzącą ku wskazaniu na czas pokoju pierwszego żołnierza, czyli faktycznego najważniejszego wojskowego
— uważa szef BBN.
Dodał, że „wielu ekspertów twierdzi, że to szef Sztabu Generalnego WP powinien koordynować działania dowódców, co nie jest możliwe w obowiązującym obecnie systemie kierowania i dowodzenia”.
Soloch powiedział też, że BBN wciąż prowadzi konsultacje na temat przyszłości systemu dowodzenia armią.
Na obecnym etapie prowadzonych przez nas analiz nie myślimy o całkowitym odwróceniu kierunku, bo byłoby to trudne i mogłoby być niepotrzebnym wstrząsem szkodliwym dla wojska. Jednakże już teraz widzimy, potrzebę dokonania istotnej korekty
— powiedział szef BBN.
Nasze ostateczne wnioski i wypływające z nich rekomendacje chcielibyśmy przedstawić po utworzeniu się w wyniku najbliższych wyborów nowego rządu i po konsultacjach z nowo mianowanym ministrem obrony
— dodał.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Trzeba doprecyzować relacje między dowódcami operacyjnym i generalnym oraz szefem Sztabu Generalnego, a także jednoznacznie wskazać najważniejszego żołnierza – uważa szef BBN Paweł Soloch. Jego zdaniem system dowodzenia armią wymaga korekty, choć całkowitą zmianę wojsko zniosłoby źle.
W ubiegłym tygodniu MON poinformowało, że Trybunał Konstytucyjny na wstępnym etapie umorzył postępowanie w sprawie konstytucyjności ustawy, która z początkiem 2014 r. wprowadziła reformę systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Skargę w tej sprawie złożyła w 2013 r. grupa posłów PiS. Jednym z ich reprezentantów był obecny prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych Andrzej Duda.
Soloch w rozmowie z PAP ocenił, że TK nie rozpoznał sprawy merytorycznie, lecz umorzył z powodów formalnych (wskazywał na to jeden z sędziów, który złożył zdanie odrębne). Dlatego, według szefa BBN, wątpliwości konstytucyjne pozostają.
Od 2014 r. funkcjonują dwa połączone dowództwa rodzajów sił zbrojnych - generalne i operacyjne. Pierwsze jest odpowiedzialne za szkolenie, przygotowanie armii do działań i jej funkcjonowanie w czasie pokoju. Drugie dowodzi siłami wydzielonymi do misji zagranicznych, a w razie potrzeby przejmie dowodzenie w czasie kryzysu lub wojny. Po reformie Sztab Generalny WP przestał dowodzić armią, a zajął się planowaniem strategicznym, planami rozwoju armii oraz doradzaniem prezydentowi, premierowi i szefowi MON w sprawach obronności.
Problem w tym, że w reformie nie wskazano najważniejszego żołnierza. W kontaktach zewnętrznych, np. w strukturach Sojuszu Atlantyckiego, siły zbrojne reprezentuje ciągle szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Po tej reformie jego pozycja jest bardzo słaba. Nie jest tak silna, jak jego kolegów z państw sojuszniczych spotykających się w ramach Komitetu Wojskowego NATO
— powiedział PAP Soloch.
W jego ocenie relacje między dowódcą operacyjnym, dowódcą generalnym i szefem Sztabu Generalnego nie są doprecyzowane, co pociąga za sobą szereg problemów natury organizacyjnej i zarządczej.
Trudno sobie wyobrazić powrót do tego, co było przed reformą, bo wojsko mogłoby z dużą trudnością znieść kolejne trzęsienie ziemi. Teraz trzeba się pokusić o korektę, prowadzącą ku wskazaniu na czas pokoju pierwszego żołnierza, czyli faktycznego najważniejszego wojskowego
— uważa szef BBN.
Dodał, że „wielu ekspertów twierdzi, że to szef Sztabu Generalnego WP powinien koordynować działania dowódców, co nie jest możliwe w obowiązującym obecnie systemie kierowania i dowodzenia”.
Soloch powiedział też, że BBN wciąż prowadzi konsultacje na temat przyszłości systemu dowodzenia armią.
Na obecnym etapie prowadzonych przez nas analiz nie myślimy o całkowitym odwróceniu kierunku, bo byłoby to trudne i mogłoby być niepotrzebnym wstrząsem szkodliwym dla wojska. Jednakże już teraz widzimy, potrzebę dokonania istotnej korekty
— powiedział szef BBN.
Nasze ostateczne wnioski i wypływające z nich rekomendacje chcielibyśmy przedstawić po utworzeniu się w wyniku najbliższych wyborów nowego rządu i po konsultacjach z nowo mianowanym ministrem obrony
— dodał.
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/269252-soloch-trzeba-jednoznacznie-wskazac-najwazniejszego-zolnierza
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.