Ewa Kopacz i jej danse macabre. Szefowa rządu sprawiała wrażenie prowincjonalnego matadora rodem z meksykańskiej prowincji

Fot. PAP/Jacek Turczyk
Fot. PAP/Jacek Turczyk

Na koniec Beata Szydło. W dzisiejszej debacie wybrała wariant „tisze jedziesz, dalsze budziesz”. Rutynowo „sprzedała” parę kuksańców Kopacz w pozostałych kwestiach udając „kraj niezaangażowany”. Sprytna. Szkoda tylko, że na końcu nie dodała kilku zdań od siebie, bo wyszła trochę, jak to mówi świeżo kreowany przez media „koń wyborów” Adrian Zandberg, na robota. Ale „płomienne” przemówienie na zewnątrz, już po zakończeniu Starcia Ośmiu złagodziło nieco ten mechaniczny wizerunek. Zresztą jak się komu nie podobało, to może przełączyć się zawsze na Prezesa. A merytoryczność? Przy takiej formule debaty nie jest możliwa. Przestańcie udawać świętych i zmieńcie formułę. Póki co pozostają emocje. W sumie jestem zadowolony.

« poprzednia strona
12

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych