Bogdan Pęk: „Nie wolno na podstawie jednego donosu przekreślać całego życia człowieka”. NASZ WYWIAD

fot.ansa
fot.ansa

Człowiek taki jak ja, który dwadzieścia parę lat jest parlamentarzystą i znany jest z tego, że bezkompromisowo zawsze walczył o sprawę, bo często się narażałem, nigdy nie dałem tzw. ciała – a potem jeden incydent i pod lód?!

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Bogdan Pęk, senator PiS.

CZYTAJ WIĘCEJ: SE” publikuje zdjęcie senatora Pęka leżącego na korytarzu hotelu sejmowego. Witek: nie będzie startował z naszych list

wPolityce.pl: „Super Express” opublikował zdjęcie, które zdaje się zupełnie pana kompromitować. Dlaczego leżał pan na korytarzu w hotelu sejmowym?

Bogdan Pęk: Przypuszczam, że to stało się na tle cukrzycowym. Po prostu zemdlałem. Szedłem z kilkoma kolegami, parę minut wcześniej rozmawiając z nimi normalnie. Rozstaliśmy się praktycznie w windzie. Dowiedziałem się o wszystkim na drugi dzień. Rano obudziłem się w łóżku. Wprowadzili mnie posłowie do mojego pokoju. Bo przewróciłem się przed drzwiami swojego pokoju na piątym piętrze.

Czy absolutnie wyklucza pan to, że był pan po prostu nietrzeźwy? Bo tak niestety na zdjęciu to wygląda…

Przecież pan mnie zna 20 lat. Słyszał pan kiedyś, żebym się zachlał, albo przewrócił gdzieś? Ja prawie nie piję, a poza tym mam – jak to mówią – mocną głowę. Więc nic takiego mi się przez te wszystkie lata nie przydarzyło. Potem, jak zasięgałem języka, to dowiedziałem się, że około godziny 23.00 szliśmy w kilku, normalnie rozmawialiśmy, nikt się nie chwiał, a zwłaszcza ja. Zrobię sobie kompleksowe badania. Jakby się okazało, że rozwinęła się u mnie cukrzyca drugiego rodzaju, to wtedy jest dramat. To znaczy, że muszę bardzo, bardzo uważać  na to, co jem i co piję.

Co to za osoby, o których pan mówi, że były z panem i pana odprowadziły?

Prawdopodobnie któraś z nich mnie sfotografowała i puściła zdjęcie do gazety. Tak to wyglądało. Notabene, gdybym ja zobaczył człowieka leżącego na korytarzu, to pierwsze, co bym zrobił, to wezwałbym pomoc. Przecież to może być zawał, albo nie wiadomo co. Jeśli chodzi o szczegóły, to wiem tylko tyle, czego się dowiedziałem. Bo straciłem przytomność. Natomiast jedno mnie zastanawia. Człowiek taki jak ja, który dwadzieścia parę lat jest parlamentarzystą i znany jest z tego, że bezkompromisowo zawsze walczył o sprawę, bo często się narażałem, nigdy nie dałem tzw. ciała – a potem jeden incydent i pod lód?! To przekreśla przecież cały mój kilkudziesięcioletni dorobek. Tak nie może funkcjonować demokracja.

Sam pan mówi o incydencie. Zasłabnięcie to nie jest incydent…

Jeżeli ludzie widzą fotkę przewróconego gościa i jest sugestia, że leży zachlany, to nie wygląda przyjemnie. Gdyby nawet taki jeden incydent się zdarzył, bo przecież on się zdarzył w nocy, poza godzinami pracy, to przecież on nie może dyskredytować dwudziestoparoletniego dorobku. Nad tym się zastanawiam, iż nie ma jednego głosu obrony, że jednak ten Pęk to super solidny, uczciwy człowiek. Dopiero co wygrałem plebiscyt na najlepszego parlamentarzystę. Ludzie głosowali w Małopolsce.

Czy może pan zapewnić, że pan tego wieczoru - 21 lipca – w ogóle nie pił alkoholu?

Mogę zapewnić, że to jest bardzo dziwna sprawa, bo nigdy mi się nie zdarzyło stracić przytomności i nie pamiętać, co było poprzedniego dnia. Jeżeli się potwierdzi, że to hiperglikemia wystąpiła, bo lekarz mi zasugerował, że tylko taka może być przyczyna – był upał, w końcu ma się te swoje lata – to sprawa jest prosta. A jeśli badania tego nie potwierdzą, to ciężko będzie się wytłumaczyć, bo fotkę ludzie widzieli.

cd na następnej stronie

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...