Kukiz na konferencji: "Zaproszę na swoje listy wyborcze Korwina, Ogórek, Tanajno, Wilka, Brauna..." Program? "Nie mam programu!"

PAP/Aleksander Koźmiński
PAP/Aleksander Koźmiński

Nie powiedziałem, że nie będę pokazywał programu. Ja mówię precyzyjnie - ja nie mam programu!

mówił Paweł Kukiz podczas konferencji prasowej po konwencji swojego Ruchu w Lubinie.

Muzyk, który zdobył w wyborach prezydenckich 20% głosów, oznajmił, że zaprosi na swoje listy wyborcze Korwin-Mikkego, Brauna, Ogórek, Wilka i Tanajno. Wyraził przy tym ostry sprzeciw wobec zachowania Przemysława Wiplera, który - jego zdaniem - zdradził kulisy rozmów koalicyjnych, a nie miał do tego prawa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kukiz na konwencji w Lubinie: Żadnych programów, tylko referendum i JOW! „Program to największe kłamstwo wyborcze, to oszustwo!”

Pytany przez red. Marcina Wikło, dziennikarza tygodnika „wSieci” o doprecyzowanie „strategii”, o której wspominał podczas konwencji wyborczej, Kukiz odpowiadał:

Nie mam zamiaru mówić szeroko o strategii – mogę powiedzieć, że jeszcze 3 tygodnie będę pracował się: to pan Gwiazdowski, pan Kolorz, pan Florek – prezes Fakto, pan Jakubiak, pan Olewnik, biznesmeni i przedsiębiorcy. Trzeba stworzyć grupy eksperckie i osiągnąć porozumienie między różnymi grupami społecznymi

— ocenił.

Jako dobry przykład podawał spotkanie Kolorz-Gwiazdowski.

Zaaranżowałem takie doświadczalne spotkanie u pana Dominika Kolorza, szefa śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, gdzie rozmawiał o podatkach z Robertem Gwiazdowskim z Centrum im. Adama Smitha i po trzech godzinach rozmów obaj panowie zgadzali się w 70%. Zgadzali się przede wszystkim, że Polska jest ubezwłasnowolniona. Dzisiaj podstawowym problemem jest problem relacji obywatele-władza

— podkreślił.

Kukiz zapowiedział też kampanię informacyjną ws. udziału w referendum. Muzyk zadeklarował, że pojedzie między innymi nad morze, by przekonywać odpoczywających tam Polaków.

Jak dodawał, będzie chciał „przeciągnąć jak najdłużej” moment zaprezentowania twarzy swojego ruchu - tak ws. referendum, jak i nazwisk na listy wyborcze. Kukiz zadeklarował jednak, że przynajmniej część środowiska przedstawi do końca lipca.

Dopytywany o potencjalne koalicje po wyborach, Kukiz stwierdził, że „to zależy”.

Na pewno będzie rozważana koalicja z tą partią, która chce zmienić konstytucję. I która spowoduje, że decyzja będzie podejmowana w Polsce, a nie Brukseli. (…) Jeżeli koalicjant nie będzie chciał się zgodzić na 460 mandatów, to nie wejdzie do koalicji. A jeżeli koalicjant będzie kochany, dobry i mądry, to zgodzi się na 460 mandatów i system prezydencki. Wtedy będzie wszyscy piękni, mądrzy i bogaci

— zaznaczył.

lw

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...