Warta najwyższej uwagi jest opinia zawsze przenikliwej doktor Barbary Fedyszak-Radziejowskiej, która podkreśla iż

Establishment, który jest zapleczem Platformy, bardzo dobrze radzi sobie z opanowaniem sytuacji. (…) Dziesiątki komentatorów, którzy mówili, że Andrzej Duda nie ma szans na wygraną, że nie ma rozpoznawalności, a teraz na fali entuzjazmu grzebią obecny establishment i PO. Spokojnie, panie i panowie. Establishment sobie dobrze radzi

CZYTAJ CAŁOŚĆ: Dr Fedyszak-Radziejowska: Obawiam się, że jesienią dojdzie do powtórki z 2005 roku, a potencjał zmiany zostanie podzielony

Można pewnie dyskutować czy establishment faktycznie sobie świetnie radzi czy raczej próbuje, ale bezsprzecznie nie ma mowy o jego kapitulacji. Ryzyko, że dekadę po ukradzeniu przez Platformę głosów i energii na rzecz zmiany i skierowaniu ich na front obrony patologii III RP dojdzie do powtórki, jest duże. Za duże by uznać iż wojna o Polskę została wygrana. Udało się wygrać bitwę, to jest koniec Ewy Kopacz jako lidera, ale to przecież nie koniec walki o Polskę.

Na naszych oczach spuszczane są na wodę kolejne szalupy i sztuczne twory. Od sytego Petru przez „cudotwórcę” profesora Zembalę po wulgarnego Stonogę. Pierwszy ma po prostu podbierać głosy hasłami usprawnienia państwa, drugi udawać odnowę, trzeci kompromitować obóz zmiany, zalać gnojem wszystkich niepokornych. Nie sądzę by mnożące się okładkowe zestawienie Kukiza z tą ostatnią postacią było przypadkowe.

Inna sprawa, że w ruch Kukiza również wpisane jest ogromne ryzyko. Kto tam się ostatecznie znajdzie? Jakimi mechanizmami kontroli różnych środowisk pchających się drzwiami i oknami do nowej formacji dysponuje lider? Czasu jest tak mało, że odpowiedź nie może być optymistyczna. Choćby Kukiz stanął na głowie nabierze na pokład dziwnych ludzi, nie będzie w stanie skutecznie zagwarantować wyborcom, że oddane na niego głosy naprawdę zostaną użyte dla naprawy Rzeczypospolitej.

Dlatego warto przypominać, że nie ma demokracji bez solidnych, osadzonych w społeczeństwie i sprawdzonych partii politycznych. Przy wszystkich wadach obywatele mogą je kontrolować, sprawdzać, wymagać od nich przestrzegania elementarnych procedur demokratycznych. W niejasnych „ruchach społecznych” prących do władzy jest to niemożliwe.

Czego bowiem uczy nas przełamanie w wyborach prezydenckich, to zwycięstwo nad całym niemal aparatem państwowym, biznesowym i medialnym? Zostało ono osiągnięte dzięki wielkiej mobilizacji i świadomości, że samo się nie zrobi, że każdy z czujących odpowiedzialność za los Polski musi dać z siebie wszystko. Bez powtórzenia tej mobilizacji jesienią zmiana nie będzie dokończona, a mafii, która opanowała nasze państwo, szybko odrosną odcięte głowy. Ale jest jeszcze jedna lekcja: Andrzej Duda wygrał, bo Jarosław Kaczyński dysponował strukturą partyjną i funduszami, które postawił do dyspozycji kandydata. Bez Prawa i Sprawiedliwości, bez tak często krytykowanego aparatu partyjnego, tego triumfu by nie było.

Żeby naprawić Polskę, siły sanacji potrzebują choć kilku lat możliwości sprawowania w spokoju pełnej władzy. Bez trudnych/brudnych koalicji, bez agentów na pokładzie, bez bawidamków na kluczowych stanowiskach. Władzę musi sprawować sprawny i sprawdzony aparat, zdolny do przełamywania potężnych oporów, do wytrzymania nieuniknionej kontrakcji, do odrzucenia pokus korupcyjnych, jakie się niewątpliwie pojawią.

Lekcja z lat 2005-2007 jest tu przestrogą, wygrana Dudy dobrą wskazówką.


Super oferta dla czytelników tygodnika „wSieci”! Zamów roczną prenumeratę naszego pisma a oszczędzisz nie tylko czas, ale i pieniądze! Tylko dla prenumeratorów ceny niższe niż w kiosku nawet o 47%!

Więcej informacji o warunkach prenumeraty na http://www.wsieci.pl/prenumerata.html.