Co na jesień? Runął mit o braku zdolności koalicyjnej PiS. Teraz to Platforma jest "starą panną na wydaniu"...

fot. PAP/Paweł Supernak
fot. PAP/Paweł Supernak

Wśród rozlicznych konsekwencji wyborów prezydenckich - ze skutkiem najważniejszym w postaci zwycięstwa Andrzeja Dudy - znajduje się kompletne przeoranie dotychczasowego pola zmagań politycznych.

Okazuje się, że nawet najtwardszy beton można skruszyć, zwłaszcza, gdy sam zaczyna pękać, a wylany został na zgniłych fundamentach. Rozleniwionym i sytym „misiom” z Platformy Obywatelskiej wydawało się, że na zawsze przykleili się do miodu, a nadzorcą ich pasieki na następne pięć lat pozostanie wujek Bronek z dubeltówką. A potem wróci z Brukseli „padro” Donald i to on na kolejną dekadę zainstaluje się pod żyrandolem. W tym czasie „misie” leżeć będą do góry brzuchami, a zbałamucony propagandą lud siedzieć będzie cicho, ciesząc się, że z kranów cieknie mu ciepła woda.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy, a także zaskakująco mocna pozycja zdobyta przez Pawła Kukiza, obróciły w proch i pył kalkulacje obrośniętych w tłuszczyk platformersów. Polska postawiła na zmianę, a to źle wróży ekipie Ewy Kopacz również w obliczu jesiennych wyborów parlamentarnych. Do tej pory Platforma była pewna swego, bo zakładała, że nawet przy przegranej elekcji do Sejmu, tak czy siak, jak nie z PSL to z SLD, utworzy rząd. Już przy ostatnich wyborach samorządowych uratowała panowanie w sejmikach wojewódzkich dzięki dziwnie wysokiemu rezultatowi ludowców. Ale w wyborach prezydenckich „cudów nad urną” nie było. Jeśli nie będzie ich również jesienią, Platforma będzie miała poważny kłopot.

Formacja Kukiza nie ma jeszcze formalnego kształtu, a już wyprzedza Platformę w notowaniach, spychając ją na trzecie miejsce. Ruch Kukiza wydaje się naturalnym sojusznikiem PiS. A co zostaje Platformie? Sam PSL nie wystarczy PO do utrzymania władzy, a SLD tak zmarniał, że nie wiadomo, czy w ogóle wejdzie do Sejmu. Co znamienne, Platforma sama podcięła gałąź, na której mogła ratunkowo zawiesić się po wyborach. Skręcając w lewo i podbierając Sojuszowi ludzi (choćby Bartosza Arłukowicza), sama dobijała potencjalnego koalicjanta.

Tak oto runął mit o braku zdolności koalicyjnej PiS. Teraz to Platforma jest „starą panną na wydaniu”, o której wdzięki zabiegać może co najwyżej kawaler Ryszard Petru. Ale raczej po to, by przejąć posag PO, a nie żeby wieść z nią szczęśliwe życie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ryszard Petru i podróba liberalizmu. Nie dajmy się nabrać na „partię bankierów”

Platforma knuje o przyśpieszeniu wyborów! „Projekty Andrzeja Dudy zostaną przyblokowane”

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych