Czują, oj, czują, że pali się im grunt pod nogami - szkoda tylko, że z tego powodu w tak drastyczny sposób łamią dobre obyczaje… Politycy Platformy Obywatelskiej - po przegranych wyborach prezydenckich i w przeddzień bardzo trudnych dla nich wyborów parlamentarnych chcą de facto położyć łapę na Trybunale Konstytucyjnym.

CZYTAJ TAKŻE: PO rusza z akcją „ratujmy dla siebie co się da”! Pierwszy cel: skok na Trybunał Konstytucyjny

Co ciekawe, o sprawie alarmuje „Gazeta Wyborcza”. Jak czytamy w tekście Ewy Siedleckiej, PO przeforsowała „przepisy przejściowy”. Efekt?

Dzięki temu to ona wybierze wszystkich pięciu sędziów na zwalniające się w tym roku miejsca w Trybunale. Obecny Sejm mógłby wybrać co najwyżej trzech, bo trójce sędziów kończą się kadencje 6 listopada. Kolejnej dwójce kadencje kończą się w grudniu, więc nowi powinni być wybrani przez następny parlament

— czytamy.

Koalicja jednak idzie na skróty i chce wybrać wszystkich, jeszcze raz. Tak, by nowy parlament - najprawdopodobniej rządzony przez inną ekipę - nie miał ruchu.

Ale to nie wszystko. Po nowelizacji przepisów o wiele łatwiej będzie można zostać sędzią TK. Dotychczasowe wymagania (tytuł doktora habilitowanego lub dziesięcioletnia praktyka w zawodzie prawniczym) zostanie uzupełnione o dodatkową furtkę: „zajmowanie (przez 10 lat) stanowisk w instytucjach publicznych związanych z tworzeniem lub stosowaniem prawa”.

To otwiera drogę parlamentarzystom, którzy mają tytuł magistra prawa

— konkluduje „GW”.

Co istotne, TK nie będzie badał już wniosków o zbadanie z konstytucją w pełnym składzie, ale jedynie w pięcioosobowym gronie. Regułą ma też stać się rozprawa niejawna, a publiczne rozpatrywanie sprawy - wyjątkiem.

Czy Bronisław Komorowski zdąży jeszcze podpisać tę dziwną nowelizację? A może zdobędzie się na grę fair i zostawi sprawę nowemu prezydentowi?

svl, wyborcza.pl