Jan Rokita powiedział celnie w jednej z telewizyjnych dyskusji, że po raz pierwszy od lat tematem debaty kampanijnej stała się reforma ustrojowa państwa. Stało się to głównie za sprawą mało konkretnych, a częściowo demagogicznych zapowiedzi Pawła Kukiza. Choć PiS próbuje się dostroić do tego tonu wysuwając inicjatywy sprzyjające partycypacji obywateli w życiu własnego państwa.
Jeśli po takim stwierdzeniu ktoś nadal będzie twierdził, że ta kampania była miałka, nieciekawa i niewiele wnosząca, muszę go uznać za mało przytomnego albo niemądrze kłamiącego. Ale klimat taki tworzą ludzie, którzy mówią nagle na powrót językiem z epoki Tadeusza Mazowieckiego. Dzieje się coś, czego nie ogarniamy? Więc krzywimy się i oznajmiamy, że to głupie, a w ogóle nas nie interesuje.
Inną sprawą jest ocena merytoryczna głównego tematu, jaki wrzucił Paweł Kukiz. Jest rzeczą oczywistą, że w dzisiejszych warunkach JOW-y służą interesowi największych partii. Co wyrzuca różne poglądy i interesy na margines.
Jeśli traktujemy serio temat partycypacji, czy może się podobać model, w którym jak w Anglii podczas ostatnich wyborów formacje kilkunastoprocentowe dostają po parę mandatów? Czy zdrową była sytuacja, kiedy we Francji Front Narodowy popierany przez miliony pozostawał poza parlamentem? Radziłbym to przemyśleć tym wszystkim, którzy Kukizową kontestację zaczynają traktować jak Biblię.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Jan Rokita powiedział celnie w jednej z telewizyjnych dyskusji, że po raz pierwszy od lat tematem debaty kampanijnej stała się reforma ustrojowa państwa. Stało się to głównie za sprawą mało konkretnych, a częściowo demagogicznych zapowiedzi Pawła Kukiza. Choć PiS próbuje się dostroić do tego tonu wysuwając inicjatywy sprzyjające partycypacji obywateli w życiu własnego państwa.
Jeśli po takim stwierdzeniu ktoś nadal będzie twierdził, że ta kampania była miałka, nieciekawa i niewiele wnosząca, muszę go uznać za mało przytomnego albo niemądrze kłamiącego. Ale klimat taki tworzą ludzie, którzy mówią nagle na powrót językiem z epoki Tadeusza Mazowieckiego. Dzieje się coś, czego nie ogarniamy? Więc krzywimy się i oznajmiamy, że to głupie, a w ogóle nas nie interesuje.
Inną sprawą jest ocena merytoryczna głównego tematu, jaki wrzucił Paweł Kukiz. Jest rzeczą oczywistą, że w dzisiejszych warunkach JOW-y służą interesowi największych partii. Co wyrzuca różne poglądy i interesy na margines.
Jeśli traktujemy serio temat partycypacji, czy może się podobać model, w którym jak w Anglii podczas ostatnich wyborów formacje kilkunastoprocentowe dostają po parę mandatów? Czy zdrową była sytuacja, kiedy we Francji Front Narodowy popierany przez miliony pozostawał poza parlamentem? Radziłbym to przemyśleć tym wszystkim, którzy Kukizową kontestację zaczynają traktować jak Biblię.
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/244652-pawel-kukiz-doraznie-ulatwia-przelom-wymierzony-w-po-w-dluzszej-perspektywie-moze-sie-okazac-sojusznikiem-polskich-oligarchow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.