Andrzej Duda dla wPolityce.pl: „Będę naprawiał Polskę. Niech nikt mi nie opowiada, że się nie da”. NASZ WYWIAD

fot. facebook/AndrzejDuda
fot. facebook/AndrzejDuda

Kandydat PiS na prezydenta w ostatnim wywiadzie przed ciszą wyborczą mówi portalowi wPolityce.pl o nastrojach Polaków, potrzebie pilnych zmian, polityce wobec Rosji i przyszłych rozmowach z Pawłem Kukizem.

wPolityce.pl: Obniżenie wieku emerytalnego i podniesienie kwoty wolnej od podatku. Mówił pan, że jeżeli to się panu nie uda, to zrezygnuje pan z urzędu…

Andrzej Duda: Złożyłem taką deklarację i kandyduję wierząc, że wygram wybory, a potem jako prezydent będę realizował swoje deklaracje i naprawiał Polskę. Podniosłem te dwie kwestie, bo one są bardzo ważne dla milionów Polaków, dotyczą ich codziennego życia.

To bardzo odważna deklaracja. Zdaje pan sobie sprawę, jak dociekliwe media będą panu patrzyły na ręce i rozliczały pana z tego?

Pewnie będą. Ale właśnie dlatego tę deklaracje złożyłem, żeby pokazać, co jest dla mnie ważne. Podwyższenie kwoty wolnej od podatku jest niezwykle ważne, bo to jest według mnie przede wszystkim zostawienie pieniędzy w kieszeniach rodzin. I nie chodzi o te rodziny, które już dużo mają, bo one wiele na tym nie zyskają, ale przede wszystkim o te, którym dziś najtrudniej się żyje. To jest dla nich istotne, również jest to ważne dla emerytów, którzy otrzymują najniższe świadczenia. Dla nich dodatkowe 70 złotych każdego miesiąca. Trudno w to niektórym uwierzyć, ale dla wielu to jest sporo. To trzeba zrobić jak najszybciej, bo tutaj stawka jest podniesienia standardu życia Polaków przez to, żeby po prostu mieli więcej pieniędzy.

A obniżenie wieku emerytalnego?

Wszędzie właściwie ludzie się tego domagają. Na każdym spotkaniu to słyszę. Jak tylko o tym wspominam, na sali jest aplauz. Jeżeli sam o tym nie wspominam, to ludzie z sali pytają: a wiek emerytalny? To jest dzisiaj problem, który ludzi pali. Podczas jednego z niedawnych spotkań podchodzi do mnie kobieta i mówi, że jest nauczycielką. Powinna rok temu odejść już na emeryturę, ale, no wiadomo, podwyższony wiek emerytalny. I pracuje w świetlicy. Mówi: mam już wnuki, chciałabym się nimi zająć. Pracą w szkole jestem już zwyczajnie zmęczona, ale muszę pracować, a na moje miejsce trzy młode osoby czekają, ale pracy nie dostaną, bo ja muszę dopracować do wymaganego wieku. Ludzie mają tego dosyć.

Wiek emerytalny został podniesiony niedawno, czy jest w ogóle możliwe jego obniżenie? I na jakiej zasadzie?

Niech nikt mi nie opowiada, że się nie da. W Niemczech w ubiegłym roku się udało i jakoś gospodarka się nie zawaliła. Obniżyli wiek do 63 roku życia przy założeniu 45-letniego okresu składkowego.

Chciałbym, żeby to była inicjatywa prezydencka złożona w sejmie. Nie ukrywam, że chciałbym ten projekt opracować w ramach Narodowej Rady Rozwoju, we współpracy z ekspertami, także z ekspertami wskazanymi przez NSZZ „Solidarność”. Zawarłem porozumienie z Komisją Krajową „S”, które wskazuje jakie postulaty Solidarności jako prezydent będę wspierał.

Ale nie było to bezinteresowne poparcie?

Ja od początku deklarowałem, że jestem zwolennikiem obniżenia wieku emerytalnego. Myślę, że w ogóle dlatego była możliwość zawarcia tego porozumienia. Po prostu wiedzieli, że to ja jestem tym kandydatem, który wychodzi z podobnymi postulatami co oni. Przecież prezydent Komorowski wbrew wcześniejszym deklaracjom podpisał ustawę wydłużającą wiek emerytalny. Na dodatek zlekceważył wniosek Solidarności o referendum w tej sprawie, pod którym podpisało się ponad dwa i pół miliona Polaków.

Ułatwienie życia młodym ludziom, budowa dla nich mieszkań - sam pan przyzna, że są takie hasła głoszone przez Bronisława Komorowskiego, z którymi ciężko się nie zgodzić…

Świetnie, tylko co pan prezydent zrobił w tej sprawie przez ostatnie pięć lat? Co zrobiła formacja polityczna z której się wywodzi przez 8 lat, przecież zanim Bronisław Komorowski został prezydentem przez 3 lata był marszałkiem sejmu, drugą osobą w państwie. To jest temat do rozmowy z panem prezydentem. Właśnie dlatego naprawdę szkoda, że nie było go na debacie w telewizji, na której stawili się wszyscy inni kandydaci. Chętnie byśmy na ten temat porozmawiali. Skoro pan głosi, że zbuduje mieszkania, to proszę pokazać program i powiedzieć, co pan zrobił w tej sprawie przez całą pierwszą kadencję. Jak pan chce te mieszkania dla młodych zbudować? Bo ja mam program, aby budować mieszkania dla młodych ludzi. Ale jaki program ma pan prezydent? Bo poza hasłem: zbudujmy mieszkania dla młodych ludzi, to ja żadnego konkretu nie słyszałem.

Podczas prezentacji kandydatów w TVP, bo o debacie trudno mówić o wszystkich słyszeliśmy, że wobec Rosji powinniśmy zachować neutralność. Pan się na ten temat nie wypowiadał. Dlaczego? Powinniśmy zaostrzać stosunki z Rosją, czy łagodzić?

Przede wszystkim powinniśmy dbać o to, aby wojna na Ukrainie jak najszybciej się zakończyła, bo dla nas ważny jest pokój. Polacy chcą dzisiaj pokoju i spokoju. I to jest sprawa podstawowa i to jest także zadanie dla prezydenta, który ma służyć społeczeństwu i realizować jego oczekiwania.

Jak to dzisiaj osiągnąć?

Bez wątpienia przez aktywną politykę na arenie międzynarodowej. I nie wchodzenie w żadne bezpośrednie kolizje z Rosją, absolutnie nie. To nie ma żadnego sensu. Politykę wobec Rosji trzeba realizować poprzez Unię Europejską, poprzez NATO. Powtarzam, najlepiej byłoby, gdyby wojna zakończyła się jak najszybciej na gruncie działań dyplomatycznych. Powinniśmy prowadzić aktywną politykę zagraniczną na forum Unii Europejskiej, żeby była realizowana wspólna polityka wobec Rosji. Nie ma się co wyrywać - z tymi, którzy tak właśnie twierdzą, ja się tutaj całkowicie zgadzam.

Wróćmy jeszcze na krajowe podwórko polityczne. Kukiz czy Korwin? Do kogo panu bliżej?

Uważam pana Pawła Kukiza za bardzo sympatycznego człowieka. Lubię jego piosenki. Dostrzegam, że w jego programie jest trochę ciekawych propozycji, pewne elementy programu pana Pawła są zbieżne z moim. To jest taki człowiek, z którym ja mogę rozmawiać. Zatem, jeżeli będzie miał propozycje jakichś zmian ustawowych to ja mogę z nim usiąść przy stole. Może nie we wszystkim się zgodzimy, ale na pewno nie będzie jakiejś zwady. Mamy przede wszystkim wspólny pomysł dotyczący referendum obywatelskiego. Że zebrany przez obywateli milion podpisów wymaga przeprowadzenia referendum. Żeby nie było tak, że o sprawach ważnych dla znacznej części obywateli, a zatem ważnych dla państwa decyduje jakaś jedna partia czy szef partii. To ma być decyzja suwerena, czyli Narodu. I to powinno być realizowane tak, jak jest dzisiaj zapisane w konstytucji, że „Naród wykonuje władzę bezpośrednio, albo przez swoich przedstawicieli”. Bezpośrednio dziś jej wykonywać nie może, bo tak są skonstruowane przepisy. Myślę, że z panem Pawłem Kukizem mogą być bardzo ciekawe dyskusje w czasie pracy nad nową konstytucją.

Rozmawialiśmy w lutym, kiedy pana kampania wyborcza właściwie dopiero się rozkręcała. Mówił pan wtedy, że od ludzi słyszy wciąż o tym, że nie mają pracy, że młodzi nie widzą dla siebie perspektyw w Polsce, że dlatego wyjeżdżają. Czy teraz, mając szerszy obraz może pan stwierdzić, że to wciąż dominujące tematy?

Przede wszystkim słyszę, że są bardzo niskie płace. Czasem aż niewiarygodnie. Często ludzie mówią, że zarabiają najniższą pensję krajową czyli poniżej 1300 zł miesięcznie na rękę. To w zasadzie słyszałem w większości tych miejsc, które odwiedziłem. Druga sprawa to problemy młodych ludzi. Mówią, że dla nich nie ma pracy, a jeśli już jest to bardzo słabo płatna. Wtedy wyjściem jest wyjazd do większego miasta, ale oni wcale tego nie pragną, bo to różnie bywa. Życie jest droższe, a niczego nie gwarantuje zatrudnienie na tzw. umowę śmieciową. Nie ma pewności tej pracy, można zostać wyrzuconym z dnia na dzień. Dlatego tak często jedynym wyjściem jest wyjazd za granicę. Tam, w Anglii, w Niemczech, w Skandynawii już są ich znajomi i szlaki są przetarte. Niestety.

Czy z tego powodu na spotkaniach z panem są często ludzie starsi?

To nie jest do końca prawda. Sporo młodych ludzi spotkałem podczas mojej podróży po Polsce. Wielu z nich przychodziło, zadawało pytania, robiło sobie ze mną selfie. Tak było w każdym mieście gdzie byłem. Choć młodzież, nie ma co kryć, nie bardzo gustuje w spotkaniach politycznych, szczególnie takich, które rozpoczynają się często rano, albo w południe. Wtedy są często w szkole. Po drugie - owszem - przychodzą starsi i co ja od nich słyszę? Proszę pana u nas już prawie nie ma młodych, oni wyjechali, bo tu nie ma dla nich żadnej perspektywy. Przychodzą więc ich rodzice i dziadkowie. I ze smutkiem o tym opowiadają. Czasem trudno opanować wzruszenie. Podchodzi do mnie kobieta i mówi: proszę pana, mam troje dzieci, wszystkie wyjechały, wnuki widuję dwa razy do roku. Czy pan coś zrobi, żeby wróciły do Polski? Tego typu spotkań miałem naprawdę wiele. I to pokazuje dramatyzm sytuacji.

A widzi pan ten rozwinięty i rozbudowany przez Platformę kraj?

Oczywiście jeśli spojrzymy na największe miasta: Warszawę, Poznań, Wrocław, na Trójmiasto, to szczególnie w centrach tych miast widać, że się rozwijają. Ale Polska to także miasta średnie, małe, tereny wiejskie. Proszę pojechać kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy i spytać ludzi jak im się żyje. Do wielu miejsc ten rozwój chyba jednak nie dotarł. Znikają urzędy pocztowe, znikają komisariaty policji. Znikają ośrodki kultury, jakieś kina, bo się nie opłaca. Znikają połączenia komunikacyjne, co jest dla ludzi najbardziej dotkliwe. W jednym z miast na zachodzie Polski pewien człowiek opowiadał mi, jak ze znajomymi postanowili zaprotestować, bo zlikwidowano im połączenie, jedno z niewielu z jedynym większym miastem w pobliżu. Poszli po domkach, po blokach w okolicy, żeby pozbierać podpisy pod obywatelskim protestem, który miał być złożony u marszałka. Nie zdążyli. Zobaczyli za to, jak robotnicy rozbierali dworzec. Zaczęli się śmiać, ale z bezsilności.

Rozmawiał Marcin Wikło

CZYTAJ TAKŻE: Jerzy Zelnik: „Duda jest dynamiczny i nie boi się pracy. Komorowski to celebryta, celebrujący samego siebie”. NASZ WYWIAD

Komentarze

Liczba komentarzy: 66