Sprawa Rosji nie tylko została zepchnięta na dalszy plan, ale Moskwa wręcz znów staje się powoli sojusznikiem. Działania, które są realizowane przez polskich sojuszników, pokazują, że Zachód więcej łączy niż dzieli z Rosją

— mówi portalowi wPolityce.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM, były wiceszef BBN.

wPolityce.pl: Serwis „Politico” powołując się m.in. na byłego szefa sił jądrowych USA wskazuje, że ryzyko wojny jądrowej między USA i Rosją jest dziś duże. Dodaje, że mamy już sytuację podobną do zimnej wojny, gdzie iskra mogła spowodować dramatyczne skutki. Rzeczywiście jest tak groźnie?

Gen. Roman Polko: Tak długo, jak długo Rosja będzie dysponowała bronią atomową, należy się liczyć z tym, że zagrożenie wojną atomową jest realne. Możliwe jest, że ta broń zostanie użyta. Jednak pamiętajmy, że obecnie sytuacja znów się zmienia. Zachód zaczyna przekierowywać się na walkę z Państwem Islamskim, skupia się także na tym, co dzieje się na Morzu Śródziemnym. Sprawa Rosji nie tylko została zepchnięta na dalszy plan, ale Moskwa wręcz znów staje się powoli sojusznikiem. Działania, które są realizowane przez polskich sojuszników, pokazują, że Zachód więcej łączy niż dzieli z Rosją.

O cym Pan mówi? Co łączy?

Widać, że wciąż prowadzone są interesy ekonomiczne. Widać jednak również wymianę wojskową, jak choćby wymianę technologii wojskowych, czy wspólne interesy energetyczne, np. gazowe. Dodatkowo, Rosja jest traktowana jako potencjalny sojusznik w walce z Państwem Islamskim. W tym kierunku oscylują m.in. Stany Zjednoczone. Wiemy, że ostatnio uruchomiono linię między dowództwem NATO a armią rosyjską. Jest więc zagrożenie, ale i rozmowy. Jednak nasza dyplomacja powinna działać, by Rosji postawić warunki wstępne do ewentualnego współdziałania. Na razie Rosja robi co chce, a Zachód po wygrażaniu pięścią i sankcjach, które okazały się nieskuteczne, zaczyna się wycofywać ze swoich pozycji.

Co dla Polski jest bardziej opłacalne? Napięcia na linii Rosja-Zachód, czy też próba współpracy Zachodu z Moskwą?

Dla Polski zdecydowanie bardziej opłacalna jest twarda postawa Zachodu wobec Rosji. Kreml nie rozumie miękkiego języka, on traktuje go jak oznakę słabości. Tak długo, jak długo Putin czuje, że może sobie pozwalać na wiele, tak długo działa agresywnie. Destabilizuje Ukrainę, by nie pozwolić jej wyjść z rosyjskiej strefy wpływów. On to robi również z racji potrzeb wewnętrznych w Rosji. Śmieje się przy tym w twarz Zachodowi.

Co w obliczu zagrożenia Polska powinna zrobić szybko, by poprawić swoją sytuację obronną? Jak możemy zwiększyć nasze bezpieczeństwo?

Musimy mówić otwarcie o problemach. Czas skończyć z poprawnością polityczną i udawaniem, że nic się nie dzieje. Na razie mamy dużo działań pozornych i propagandowych. Ostatnio byłem bardzo zdziwiony, gdy media robiły wielkie „halo” z racji tego, że przez Polskę przejechała kolumna samochodów amerykańskich. To żenujące. Mówi się wiele o szpicy NATOwskiej, która jednak wciąż nie powstała. My musimy stawiać na obronę kolektywną, na relacje z sojusznikami, jednak musimy skończyć z propagandą. Również taką, którą dotyczy choćby tarczy antyrakietowej. Sami nie jesteśmy w stanie ochronić własnego nieba, tu potrzebne jest współdziałanie z sojusznikami. Konieczna jest również strategia zakupowa. Kupujmy sprzęt od państw, które traktują nas poważnie, na które w sytuacjach skrajnych możemy liczyć. Tu nie chodzi tylko o sprawy finansowe, czy sprawa potencjału polskiego przemysłu obronnego. Tu chodzi o bezpieczeństwo. Decyzje zakupowe powinny również brać pod uwagę to, na kogo możemy liczyć. Jeśli możemy liczyć na Amerykanów, to kupujmy od nich. Francuzi do tej pory nie wykazali natomiast żadnego istotnego gestu wobec Polski.

Konkretne pytanie na koniec: broń atomowa, chemiczna, biologiczna - czy którąś z tych technologii Polska powinna pozyskać?

Potencjał Polska musi odbudować, ponieważ on został wytracony. Przez to, że Ukraina pozbyła się arsenału jądrowego, stała się łatwym obiektem ataku. Jednak wydaje się, że nikt nie pozwoli obecnie Polsce, by dysponowała taką bronią. To wywołałoby poważne komplikacje na arenie międzynarodowej. Sprawa broni chemicznej i biologicznej również budzi pytania. Ona jest szalenie niebezpieczna, a dodatkowo sami bylibyśmy w stanie ją bawet produkować. Problem jednak w tym, że to jest broń, która często zabija w dwie strony. Bardzo często niszczy tych, którzy po nią sięgają.

Rozmawiał Stanisław Żaryn