Pozwolą Państwo, że na początek przytoczę nieco dłuższy, ale jakże smakowity, cytat, pochodzący z wydanej przez wydawnictwo Zysk i s-ka fascynującej książki „Dlaczego narody przegrywają”, autorstwa dwóch ekonomistów, Darona Acemoglu i Jamesa A. Robinsona:

Był styczeń 2000 roku. W Harare, stolicy Zimbabwe, prowadzący imprezę Fallot Chawawa miał nadzorować wyciągnięcie zwycięskiego losu w ogólnokrajowej loterii zorganizowanej przez należący częściowo do skarbu państwa bank Zimbabwe Banking Corporation (Zimbank).

Loteria była zorganizowana dla wszystkich klientów banku, którzy do końca grudnia 1999 roku zgromadzili na swoich kontach co najmniej 5 tysięcy dolarów Zimbabwe. Wyciągnąwszy los, Chawawa oniemiał. Zacytujmy oficjalny komunikat Zimbanku: „Prowadzący losowanie Fallot Chawawa nie mógł uwierzyć swoim oczom, kiedy podano mu los wart Z$ 100 000, a na nim widniało nazwisko Jego Ekscelencji R.G. Mugabe”.

Prezydent Robert Mugabe, który wszelkimi metodami rządził Zimbabwe od 1980 roku, zwyciężył w loterii, a stanowiące główną nagrodę 100 tysięcy dolarów Zimbabwe stanowiło mniej więcej pięciokrotność zimbawańskiego dochodu narodowego per capita.

Zimbank, rzecz jasna, stwierdził, że nazwisko Mugabe zostało zupełnie przypadkowo wybrane spośród setek tysięcy klientów. Cóż za szczęściarz! (…) Ta loteria to jeszcze jeden przykład funkcjonujących w Zimbabwe instytucji wyzysku.

Prawda, że smaczna anegdota? Prawda. Ale śmiejąc się z prezydenta-kacyka powinniśmy śmiać się przez łzy i uważnie patrząc w lustro.

POLECAMY TEŻ: Mamy prezydenta-kłamcę. I pytanie: czy pieniądze ukradzione ze SKOK Wołomin nie trafiły czasem do otoczenia Bronisława Komorowskiego?

Wszak podobne losy nasze władze wyciągają co chwila. Przykłady pierwsze z brzegu:

1. W styczniu „Tygodnik Powszechny”, powołując się na sztabowców Platformy, zapowiada, że kampania wyborcza obozu władzy oparta będzie o atak na SKOK-i. W styczniu wydaje się to absurdem, bo żadnego powodu do szczególnego zainteresowania opinii publicznej tym tematem nie ma. Jak to w świecie finansów - jedne SKOK-i mają się źle, większość jest w dobrej sytuacji, część ma kłopoty dokładnie takie same jak niektóre banki. Ale od czegóż losowanie! Nasi lokalni odpowiednicy Fallota Chawawy z Zimbabwe, a szczególnie pani Bianka Mikołajewska z „Wyborczej” i mniej znana dziennikarka z „Wprost” przypadkiem wyciągają szczęśliwy los i trafia na ich biurka list szefa Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka do pani premier. List tajny, ale od czegóż wspomniane szczęście! Tygodnik „Polityka” zawiesza nawet na swoich stronach odpowiedni plik, który przypadkiem ujawnia iż kwity wędrują do dziennikarzy wprost z biurek „urzedników” KNF.

CZYTAJ: UJAWNIAMY! Na serwerach tygodnika „Polityka” zawieszono rzekomo tajny dokument (plik) wytworzony przez Komisję Nadzoru Finansowego!

Nagonka rusza!

2. Miesiąc przed startową akcją KNF pani premier Ewa Kopacz wypisuje się, jak donoszą media, z jednego ze SKOK-ów. I znów - cóż za przypadek! Pani premier przecież nie ma nic wspólnego z konkretnymi akcjami nadzoru finansowego przeciw konkretnemu sektorowi gospodarczemu. Ale gdyby w SKOK była, mogłoby to dziwnie wyglądać. Więc ma szczęście niczym prezydent Mugabe na wspomnianej loterii - mimo wojny na Ukrainie, mimo tysiąca spraw na głowie, znajduje czas na wycofanie się z członkostwa w SKOK co łączy się ze zwrotem kilkudziesięciu złotych składki. Piękne!

3. Swego czasu pani Bianka Mikołajewska, jeszcze jako dziennikarka „Polityki”, popełniła artykuł w którym kilkanaście obszernych fragmentów brzmiało identycznie jak raport ABW na temat SKOK. Przyznają państwo, że to także wspaniały, iście zimbabwański, przykład szczęścia!

4. Naczelna Prokuratura Wojskowa w samym środku kampanii wyborczej, właśnie wtedy gdy pogubiona władza tego potrzebuje, postanawia ogłosić swoje tezy o smoleńskiej tragedii. Brzmią niemal identycznie jak rosyjskie kłamstwa Anodiny, muszą więc zdenerwować „smoleński lud” i sprowokować opozycję! Oczywiście, działania tej niezależnej instytucji nie mają nic wspólnego z kampanią wyborczą Bronisława Komorowskiego. To tylko łut szczęścia a’la Mugabe!

5. Ale cóż się dziwić. W końcu Bronisław Komorowski ma szczęście od zawsze. Weźmy słynne zdjęcie w towarzystwie wojskowych przekręciarzy z WSI. Wpadł pan prezydent na premierę filmu i akurat z nimi stanął przed obiektywem. Rządowe media aż zawyły: czysty przypadek! Podobnie jak drobniutki fakt, że wcześniejsze złodziejstwa panów z Wołomina dokonane na majątku MON, zostały dokładnie opisane w raporcie z weryfikacji WSI, który to raport Bronisław Komorowski zapewne zna na pamięć. Tak, z prezydenta Mugabe też szydzono!

CZYTAJ TEŻ: Komorowski odpowiada wPolityce.pl: Fundacja Pro Civilii? „Wiem tylko, że WSI rozpracowywały tę fundację…”

Tyle szczęścia w tak krótkim czasie? Autorzy „Dlaczego narody przegrywają” na podstawie licznych przykładów wskazują, że jeśli dane państwo, społeczeństwo, kraj znajdzie się zaklętym kręgu deprawacji i wyzysku, jego los jest trudny do odwrócenia. Wyzyskujące instytucje gospodarcze tworzą bowiem patologiczne, wyzyskujące obywateli, deprawujące wszelkie relacje, instytucje polityczne. A te z kolei, z całych sił wspierają patologiczne i wyzyskujące instytucje gospodarcze. Ta spirala śmierci jest trudna do zatrzymania. Ale możliwa gdy obywatele wykażą determinację lub pojawi się silny czynnik zewnętrzny.

Jak będzie z nami? Czy jesteśmy skazani na szczęściarzy z Platformy? Czy mamy siłę wyrwania się z tego świata? Czy też, (a pytanie stawiam po bezczelnie sfałszowanych wyborach samorządowych), już nie tylko media, nie tylko służby państwowe, ale i samo głosowanie dotknięte jest nieuleczalnym trądem? Czy także wola i umysły obywateli są już też sparaliżowane? Najbliższe wybory odpowiedzą na te pytania.


Polecam Państwu tygodnik, który konsekwentnie i stale pilnuje byśmy nie stali się zdeprawowanym do końca państwem, który walczy o dobre standardy: