Zazwyczaj dobrze poinformowany były dyplomata, Witold Jurasz, poinformował na facebooku, że Moskwa zaproponowała wznowienie prac Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych.

Grupie tej poświęciłem ostatnio komentarz na naszym portalu. Stawiałem dokładnie odwrotny postulat: rozwiązania tego bytu. Bytu, który po pierwsze – nic niemal dotąd nie osiągnął (natomiast niektórzy jego rosyjscy członkowie zaangażowali się ostatnio w antypolskie hece kremlowskiej propagandy). Po drugie – samo jego istnienie i waga, przykładana w Warszawie do tego istnienia i osiągnięcia jakichkolwiek „sukcesów” w dziedzinie, której Grupa jest dedykowana – czyli historycznej – stwarza Rosjanom możliwość wywierania nacisku na Polskę, szantażowania jej władz, by w zamian za iluzoryczne ustępstwa w obszarach symbolicznych godziły się na rosyjskie postulaty w sferze realnej. I po trzecie – bo konstrukcja grupy jest z definicji nierównoprawna (jej współprzewodniczącym ze strony polskiej jest polityk, mający w naszym kraju rangę znacznie wyższą, niż rosyjski współprzewodniczący u siebie).

Z tych wszystkich względów decyzja o wznowieniu prac Grupy jest moim zdaniem nieszczęśliwa i wręcz szkodliwa. Czy jest efektem odrealnionego myślenia tych, którym wszystko przesłania fetysz jakiegoś mistycznego „pojednania”? Czy chodzi o próbę zneutralizowania przez PO posunięć PSL i SLD, które pozycjonują się ostatnio jako partie „zdroworozsądkowe” i „antyrusofobiczne”, co mogłoby grozić pozyskaniem przez nie głosów wyborców, owładniętych strachem przed Rosją? Nie wiem, jakiekolwiek byłyby przyczyny, decyzja jest wybitnie nieszczęśliwa.

Ale poza samą decyzją o wznowieniu prac jest coś jeszcze, co – jeśli jest prawdą – kazałoby użyć wobec autorów tego posunięcia słów znacznie, znacznie ostrzejszych.

Otóż według źródeł Jurasza strona polska zgodziła się na postulat Moskwy, by działania Grupy wznowić - 10 kwietnia (ewentualnie 9 kwietnia, co nie zmienia istoty rzeczy)…

Jurasz pisze, iż „zaproponowanie takiej daty jest niczym innym jak prowokacją ze strony Rosji, której celem jest spotęgowanie emocji oraz sporów wewnątrzpolitycznych w Polsce. Zgoda na tą datę świadczy o zupełnym braku wyobraźni politycznej po naszej stronie”. Uważam niestety inaczej. Sądzę, że jest prawdopodobne, iż inicjatywa aby właśnie z taką datą wznowić działania Grupy wyszła nieformalnie z Warszawy, a Moskwa poszła w tej sprawie polskiemu rządowi na rękę i zgodziła się formalnie zgłosić tę propozycję.

Sądzę tak dlatego, że Platforma Obywatelska i jej rząd robią wszystko co mogą, aby teraz, w czasie kampanii wyborczej, postraszyć Polaków „PiS-em, który wypowie Rosji wojnę z zemsty za Smoleńsk”. Wznowienie prac Grupy właśnie w dniu piątej rocznicy tragedii na Siewiernym to doskonały pomysł na sprowokowanie Prawa i Sprawiedliwości do gwałtownych protestów, które zaprzyjaźnione z władzą media przedstawią, rzecz jasna, w tym właśnie duchu – jako przejaw antyrosyjskiego szaleństwa tej partii. Szaleństwa, które będzie musiało się dla nas źle skończyć, jeśli „Polska racjonalna” nie zdoła zagrodzić „Polsce radykalnej” drogi do rządzenia…

Że oznacza to, iż nieformalnie podejmuje się z Rosjanami grę przeciw innym Polakom, a przy tym zaciąga się wobec Moskwy dług, który w przyszłości utrudni prowadzenie polityki wobec Kremla? No to co, walka z PiS-em jest przecież ważniejsza. Zresztą… a bo to pierwszy raz…?