Gowin: Sądy to państwo w państwie, ale gromadzenie danych dot. wyroków jest groźne. Powstanie baza haków? NASZ WYWIAD

Fot. wPolityce.pl/ansa
Fot. wPolityce.pl/ansa

wPolityce.pl: Ministerstwo sprawiedliwości rozpoczyna budowę wielkiej bazy haków. W tym tonie o ustawie sędziowskiej pisała „Rzeczpospolita”, dodając, że minister otrzyma dostęp do wyroków i akt sądowych. Resort sprawiedliwości wskazuje, że dostęp do akt jest potrzebny, by lepiej nadzorować sądy, które często działają opieszale. Pan widzi zagrożenie w tej sprawie?

Jarosław Gowin, b. minister sprawiedliwości (Polska Razem): Mam mieszane uczucia, diabeł tkwi bowiem w szczegółach. Z jednej strony gromadzenie przez państwo jakichkolwiek informacji, szczególnie dotyczących postępowania sądowego, jest co do zasady niebezpieczne dla wolności obywatelskich. Z drugiej strony sądy w Polsce stały się państwem w państwie. Konieczne jest więc zwiększenie uprawień ministerstwa czy innych instytucji kontrolnych nad sądami. Przypomnę choćby głośną sprawę sędziego Milewskiego, czy to, co działo się w czasie afery Amber Gold. Ja byłem wtedy ministrem sprawiedliwości. Sędziowie powołując się na zasadę niezawisłości odmawiali mi wglądu w akta tych spraw, choć w sposób ewidentny dochodziło do błędów. Ostatecznie na skutek moich działań grupa sędziów i kuratorów sądowych stanęła przed komisją dyscyplinarną.

Czyli widzi Pan jednak potrzebę wzmocnienia resortu sprawiedliwości…

Tak, jestem za formą zwiększenia mechanizmów kontroli nad tym, co dzieje się w sądach. Jednak muszę przyjrzeć się szczegółom przyjętego rozwiązania. Może się bowiem okazać, że przy okazji wylano dziecko z kąpielą. Niewykluczone, że przy tej okazji ministrowi dano niemal nieograniczony dostęp do bazy haków.

Ministerstwo tłumaczy jednak, że nie ma możliwości kontrolowania pracy sądów, jeśli nie ma dostępu do akt. Czy Pana zdaniem on jest konieczny?

Uważam, że ministerstwo powinno mieć dostęp do akt. Jednak nie w każdym przypadku. To powinno być ograniczone do konkretnych spraw, gdy wyroki i proces budzą uprawnione wątpliwości. Nie powinno być tak, że minister czy urzędnicy resortu mogą w każdym momencie sięgnąć do dowolnych akt. W poszczególnych przypadkach, na dobrze uzasadniony wniosek ministerstwa, sądy powinny być zobowiązane do udostępnienia akt sprawy. Jednak w mojej ocenie dostępu do tych danych nie powinien mieć sam minister. On zawsze jest politykiem. Dostęp powinien być ograniczony do sędziów oddelegowanych do resortu. Oni powinni weryfikować pracę sądów i wiarygodność wyroków.

Wspomniał Pan, że ze środowiskiem sędziowskim w Polsce jest źle, że to często państwo w państwie. Jak to zmienić?

Niestety, za rządów PO bardzo pogłębiła się źle pojęta autonomia tego środowiska. Czym innym jest niezawisłość sędziów w sprawie orzekania, a czym innym jest kwestia organizacji pracy, wydajności pracy, a także długotrwałości spraw. To jest prawdziwa zmora sądownictwa. W mojej ocenie uprawnienia ministra wobec sądownictwa powinny zostać rozszerzone. Zarówno minister jak i RPO powinni mieć np. również prawo wnoszenia kasacji od wyroków do Sądu Najwyższego.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...