Sztab Komorowskiego musi być mocno zdesperowany, skoro już na starcie sięga po partyjnych żołnierzy z samorządów. Ustawka z poparciem 29 prezydentów miast, wyglądała raczej na żałosny pocałunek śmierci. Czy mentorski, ospały ton Komorowskiego ma jeszcze szansę kogokolwiek przekonać? Czy wyświechtane frazesy o obywatelskości i dialogu mają w jego ustach jeszcze jakieś znaczenie? Za jaką inicjatywą obywatelską wstawił się do tej pory? Jak naprawdę wygląda jego dialog? Czy kiedykolwiek zajął stanowisko w sporze pomiędzy gnuśną władzą a obywatelami? Czy w którymkolwiek momencie zareagował na antykatolicką nagonkę i zahamował prawo uderzające w chrześcijańskie wartości? A jednak regularnie przesiaduje w pierwszej ławce na wszystkich uroczystościach kościelnych, gdzie po przespaniu większej części Mszy świętej, maszeruje do Komunii. Nadszedł czas, by policzyć stosy ogarków zapalonych diabłu.

Czy w tak trudnych dla Polski czasach wojny cywilizacyjnej, w ostatniej fazie rewolucji kulturowej, Polsce potrzebny jest lewicowy prezydent? Czy naprawdę mamy oddać ją w ręce człowieka, który dla zyskania poparcia elektoratu potrafi przez lata trwać w moralnej schizofrenii? Platforma Obywatelska od dawna jest już partią lewicową. Opowiada się za rozwiązaniami prawnymi o marksistowskim rodowodzie i forsuje przepisy, które skutecznie zdekonstruują struktury społeczne. Przyjęta przez Sejm Konwencja Rady Europy ws. przemocy wobec kobiet została wprowadzona siłą. Jej postulaty są zwieńczeniem długofalowej strategii demontażu społeczeństwa. O jej totalitarnym charakterze i konsekwencjach, jakie niesie pisałam wielokrotnie, więc odwołam się tutaj do wcześniejszych tekstów.

Rząd przemocą wprowadza Konwencję antyprzemocową. Strach pomyśleć co będzie po ratyfikacji

Bronisław Komorowski ma możliwość zawetowania ustawy sejmowej, przyzwalającej na ratyfikację. Może ją powstrzymać jeszcze przed wyborami. Czy stać go na stanięcie po stronie prawdy i obywatelskiego dobra? Czy powołując się tak często na społeczny dialog, posłucha głosu milionów Polaków reprezentowanych przez dziesiątki organizacji obywatelskich, katolickich i duchowieństwo?

Jak Komorowski odpowie na apel ks. bp. Ignacego Deca, który w liście otwartym prosi o nieratyfikowanie Konwencji?

Panie Prezydencie, wielokrotnie Pan określał się jako wierzący i praktykujący katolik. Jest Pan katolikiem od chwili chrztu, a zwolennikiem określonej partii od pewnego czasu. Partie i rządy przemijają, a słowo Boga trwa na wieki, słowo, którego aktualnie strzeże Kościół, którego Pan jest członkiem

napisał bp Dec.

Prezydent milczy, ale odpowiedź na apel biskupa padła już z ust Stefana Niesiołowskiego, który zapowiedział, że Komorowski żadnego biskupa słuchać nie będzie. Kogo więc posłucha? Swoich doradców z PZPR-owskim rodowodem? Swojego przyjaciela Janusza Palikota czy może jego politycznego guru – Jerzego Urbana? Po kimś, kto rozpoczął kadencję od usunięcia krzyża z Krakowskiego Przedmieścia można się spodziewać wszystkiego…

Po 5 latach lukrowanej, ospałej prezydentury, w której Bronisław Komorowski dał się poznać nie jako „prezydent wszystkich Polaków”, lecz „prezydent wszystkich układów”, powinien wreszcie coś zrobić dla Polski. Po pierwsze – nie ratyfikować Konwencji,po drugie odejść. Bo przecież, jak sam wczoraj stwierdził:

Wybory to nie zabawa! Rządzenie krajem to nie nauka, to nie praktyka dla czeladników!

Pięć lat czeladnikowania nam wystarczy. W malowaniu bombek, zdobieniu jajek i robieniu kotylionów pan prezydent nabrał już wystarczającej wprawy. Będzie mógł sobie ze spokojem dorabiać do emerytury chałupnictwem. Polska potrzebuje prezydenta.

CZYTAJ TAKŻE: Medialny dwór „króla Lula” ani piśnie o planach sprzedaży polskich lasów. Propaganda wyborcza Komorowskiego pójdzie torem wymazywania pamięci


Polecamy wSklepiku.pl książkę naszej publicystki Marzeny Nykiel „Pułapka Gender. Karły kontra orły, czyli wojna cywilizacji”.