Rząd Ewy Kopacz po 100 dniach dał się poznać, jako ekipa mało profesjonalna i mało merytoryczna. Zdaje się, że obecna władza jest zdominowana przez partyjne „psiapsiółki” oraz liderów partyjnych frakcji. Pierwsza grupa niezdolna jest do zaproponowania reformy polskiego państwa, druga zdaje się przykładać więcej uwagi do rozgrywek wewnątrz Platformy Obywatelskiej niż do prowadzenia ogólnopolskiej polityki. Jedna i druga grupa nie działają efektywnie i profesjonalnie na rzecz Polski i Polaków. Nad tą ekipą unosi się cień Ewy Kopacz, która do tej pory prezentuje się raczej jako bohaterka medialno-politycznych show o niskim poziomie przygotowania merytorycznego. Ekipa Kopacz, rząd psiapsiółek i liderów zwalczających się frakcji to prezent dla służb i silnych grup interesów. To właśnie one przy takiej władzy mogą czuć się coraz pewniej i coraz ostrzej grać o swoje interesy.
Zagrożenie takie jest tym większe, że dziś nie wiadomo, kto zajmuje się zarządzaniem służbami specjalnymi III RP, które powinny stać na straży polskich interesów publicznych, które powinny być narzędziem realizacji polskiej racji stanu oraz dbać o ograniczanie wpływu obcych służb oraz silnych grup interesu na Polskę i Polaków. W ekipie Kopacz nie ma osoby, która jest w stanie zająć się tym obszarem. Rząd PO-PSL od początku wydaje się tym zresztą niezainteresowany. Szefostwo służb Kopacz otrzymała w „spadku” po Tusku, a jedynym urzędnikiem, który ma jakiekolwiek doświadczenie związane ze służbami jest Jacek Cichocki. On, jako szef KPRM, nadzoruje obecnie służby, choć – jak informowały media – ma już dość i ponoć chce już uciec z Kancelarii. Kto po nim przejmie nadzór nad służbami, na razie nie wiadomo, ale niestety nie widać na horyzoncie nikogo, kto mógłby się tą sprawą zająć. I to rzetelnie.
Sprawa jest niepokojąca. I ma swoje znaczenie również w kontekście ostatnich wydarzeń, związanych z górnictwem. Nie ma żadnych wątpliwości, że kryzys w sektorze górniczym to również sprawa bezpieczeństwa państwa. Wskazują na to również oficjalne dokumenty.
Istotna jest przebudowa sektora wytwarzania energii elektrycznej, z uwzględnieniem priorytetu, jakim jest wykorzystanie krajowych złóż nośników energii pierwotnej (węgiel kamienny, brunatny i gaz, w tym ze złóż niekonwencjonalnych) oraz energetyki jądrowej
— wskazuje przyjęta niedawno Strategia Bezpieczeństwa Narodowego.
Z kolei w Białej Księdze przygotowanej kilka lat temu w BBN czytamy:
Wyzwaniem dla Polski jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. (…) Cele strategiczne w dziedzinie bezpieczeństwa powinny uwzględniać: (…) wzmacnianie bezpieczeństwa energetycznego, a także zapewnienie ochrony środowiska.
Te dokumenty sugerują słusznie, że obszar energetyki jest jedną z gałęzi bezpieczeństwa narodowego, a więc jako taki powinien podlegać specjalnemu zabezpieczeniu kontrwywiadowczemu polskich służb. Pytanie, czy niezarządzane od lat przez nikogo, degenerujące instytucje są dziś w stanie zabezpieczyć ten obszar i interesy narodowe? Niestety można mieć wątpliwości. Są one tym większe, im głośniejsze stają się doniesienia związane z nieprawidłowościami w zabezpieczanym sektorze.
Energetyka i handel węglem jest obiektem działań niezgodnych z prawem. Nie od dziś wiadomo, że mafia węglowa jest w Polsce bardzo silna, a interesy wchodzące w grę przy okazji handlu węglem są olbrzymie.
Mafia węglowa ma się coraz lepiej. W czasie rządów Tuska zaniedbano tę sprawę
— mówił w maju 2014 roku portalowi Stefczyk.info Bogdan Święczkowski, były szef ABW.
I niestety można sądzić, że podobne działania mają miejsce i dziś. Czy to jest tło zaskakujących działań rządu? Ostatnie deklaracje ludzi rządu PO-PSL nie rozwiewają wątpliwości dotyczących przyszłości sektora górniczego w Polsce. Minister Kowalczyk wskazywał jasno, że cele rządu się nie zmieniają. Czyli wyprzedaż wciąż jest możliwa. Czy proces „uzdrawiania” polskiego górnictwa jest objęty osłoną kontrwywiadowczą oraz słynną już tarczą antykorupcyjną? Tak, by był korzystny i bezpieczny dla Polski i Polaków. Sprawa powinna być w centrum polskiej debaty publicznej, jednak można sądzić, że lada chwila zniknie z głównych przekazów. A to błąd, który nadal może Polskę wiele kosztować. Szczególnie, że sprawa walki o polskie górnictwo wygląda jak typowe działanie na szkodę całego sektora, który rządzący doprowadzili na skraj zapaści.
Rząd do spółek węglowych kieruje od lat ludzi jak się okazuje niekompetentnych, prowadzi procesy modernizacyjne, choć wie, że kopalnie będzie chciał sprzedawać, importuje gigantyczne ilości węgla z Rosji, a także otwiera rynek górniczy na zagranicznych inwestorów. Działania rządu PO-PSL przypominają jako żywo scenariusz przygotowany niegdyś przez WSI. To właśnie te służby instruowały decydentów jak można przejąć przez konsorcja paliwowe wywodzące się z państw b. ZSRS Rafinerię Gdańską.
Niniejsze opracowanie przedstawia podstawowe (bazowe) modele przejęcia (wchłonięcia) firmy przez jej wierzycieli lub inwestorów, jej współwłaścicieli. Modele posiadają różne warianty, tym niemniej, należy zaznaczyć, że wszystkie rozwiązania odnoszą się do podejścia czysto ekonomicznego, co w przypadku omawianej przez nas firmy może okazać się trudne w realizacji z punktu widzenia znaczenia tej firmy dla gospodarki kraju, a także jej znaczenia politycznego, należy od samego początku założyć, że do gry włączy się (już się włączył) cały aparat państwa, włącznie ze służbami specjalnymi. W związku z tym zaproponowane rozwiązanie może służyć głównie „rozmiękczeniu” partnera, tak aby przyszłe wzajemne stosunki bardziej odpowiadały inwestorom. Oczywiście jest to, że realizacja celu, jakim jest przejęcie (wykup pakietu kontrolnego akcji) firmy za długi jest, z prawnego punktu widzenia, procedurą w pełni możliwą w realizacji
— czytamy w notatce przygotowanej przez WSI.
W raporcie z likwidacji tych służb prezentowana notatka pt: „Przejęcie firmy za długi” opatrzona została komentarzem zespołu redagującego raport.
Uzyskane dokumenty prezentowały plany Rosjan doprowadzenia do bankructwa polskiego sektora energetycznego celem przejęcia go. Analiza zawierała perspektywiczne i strategiczne plany działalności na terytorium Polski po jej wstąpieniu do UE
— czytamy o sposobie działania w tej sprawie.
Rosyjskie podmioty gospodarcze opracowały, a następnie wdrożyły do realizacji program strategiczny mający na celu przejęcie planowanych do restrukturyzacji polskich rafinerii oraz przedsiębiorstw kompleksu energetycznego
— tłumaczy raport z likwidacji WSI.
Działania wobec górników, które były realizowane w ostatnich latach wyglądają jak dowód skrajnej nierzetelności albo działanie podobne do scenariusza proponowanego przez tajne służby o postkomunistycznym rodowodzie. Te działania, prowadzone w latach 90. miały na celu przejęcie ważnej dla bezpieczeństwa Polski firmy, czyli miały na celu osłabienie polskiego bezpieczeństwa.
Dokładnie taki sam wydźwięk miały działania rządu Kopacz. Władza działała jakby zależało jej na osłabianiu polskich kopalń. Co ciekawe, właśnie niedawno pojawiła się na rynku firma, która jest zainteresowana przejęciem części zakładów. Firma, której historia jest przynajmniej zaskakująca. Do dziś natomiast, choć rząd i górnicy podpisali porozumienie, ostateczne intencje władzy są niejasne. Wypowiedzi rządzących nie dają pewności i spokoju. Szczególnie, że bitwa o polski węgiel zaczęła się znacznie wcześniej niż można by sądzić. Być może opinia publiczna już zapomniała, ale to właśnie węgiel, polska energetyka, była tłem afery taśmowej, która wybuchła jakiś czas temu w Polsce.
Na wątek węglowy wskazywał od początku podejrzany o zorganizowanie systemu podsłuchów i inwigilacji najważniejszych ludzi publicznych w Polsce biznesmen Marek Falenta. W RMF FM wskazywał, że w jego ocenie „wrobili go baronowie węglowi”. Wszystko z racji działań Falenty w Składach Węglowych.
Ta sytuacja jest wywołana przez baronów węglowych, którzy dzisiaj kupują tanio węgiel od polskich kopalń i sprzedają go bardzo drogo indywidualnym osobom. (…) Udowodnię, że jestem w tej sprawie niewinny i ta sprawa została wywołana tylko przez to, że chciałem 12 milionom Polaków dać tani węgiel
— tłumaczył Falenta.
Być może to jedynie próba obrony przez zamieszanego w niegodne działania biznesmena, jednak warto zadać pytanie, czy gra o węgiel nie zaczęła się znacznie wcześniej? Mało możliwe, by Falenta miał takie możliwości, by zorganizować system nagrywający spotkania ludzi władzy i establishmentu III RP i szantażujący nagranych. Wydaje się, że mógł się stać jedynie pionkiem w grze potężniejszych od siebie. Do dziś nie wyjaśniono, ile prawdy było w słowach Falenty. Faktem jest, że on sam przyznał, że afera taśmowa zniszczyła jego inwestycję i plany związane z firmą Składy Węgla, czyli tą spółką, która miała zrewolucjonizować rynek węglowy.
Jeśli rzeczywiście Falenta stał się ofiarą gier ludzi zamieszanych w aferą węglową, górnicy o polskie kopalnie będą musieli zapewne stoczyć jeszcze niejeden bój. Ostatnia afera w górnictwie swój początek mogła mieć znacznie wcześniej, co tłumaczyłoby upór rządu i niechęć do prowadzenia jakichkolwiek konsultacji dotyczących przyjętych przez władze rozwiązań, czy zmian w podejściu do sektora górniczego. Rząd PO-PSL działał jakby szedł wyznaczoną ścieżką. Jedynie upór górników pokrzyżował – zapewne na chwilę – rządzącym plany. Można jednak sądzić, że ich powrót to kwestia czasu.
Osłabiana od lat Polska, rządzona przez ekipę Kopacz to idealne miejsce do walki o interesy dla obcych państw, silnych grup lobbingowych oraz służb oficjalnych oraz nieoficjalnych. Walka o polskie górnictwo to kolejny front prowadzonej od lat wojny o to, kto tu będzie „fedrował”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/230171-scenariusz-rodem-z-wsi-mafia-weglowa-w-tle-i-wciaz-niewyjasniona-sprawa-afery-tasmowej-kto-tu-naprawde-fedruje