Nie wiemy, czy państwo pamiętają, ale ledwie kilka(naście) tygodni temu żyliśmy w Polsce aferą taśmową. Groźnie marszczyli brwi rządzący politycy, premier Donald Tusk obiecywał wyjaśnienie afery i specjalne raporty, a „bohaterowie” nagrań mieli wylecieć z głównego nurtu polityki.

CZYTAJ WIĘCEJ: Czy ktoś pamięta, że Tusk obiecał wyjaśnienie taśm do końca września? Była afera, nie ma afery…

Jedną z takich osób był Andrzej Parafianowicz. Był wiceminister finansów zapewnia na taśmach Sławomira Nowaka, że kontrola skarbowa w gabinecie jego żony została „zablokowana”.Skandaliczna postawa byłego wiceministra spowodowała, że sprawa szybko trafiła do prokuratury.

Śledztwo jest przedłużone do połowy grudnia

— mówi „Super Expressowi” Renata Mazur, rzecznik prokuratury Warszawa-Praga.

Tabloid poszedł jednak dalej i sprawdził, co stało się z samym Parafianowiczem, który - według obietnic i deklaracji Donalda Tuska - miał zostać surowo ukarany.

Nie jestem oczywiście prezesem PGNiG, ale w tej sytuacji nie wyobrażam sobie, aby Parafianowicz mógł kontynuować pracę w tak poważnej spółce

— zapewniał były już premier.

I dodawał:

Sam fakt takiej rozmowy - jeśli to nagranie jest prawdziwe - próba podjęta przez ministra Nowaka i pozytywna reakcja Parafianowicza (…) to samo w sobie jest dyskwalifikujące, nie ma żadnych wątpliwości

— grzmiał Tusk.

Albo pan premier się przeliczył, albo po prostu łgał w żywe oczy. Bo choć Parafianowicz pożegnał się z PGNiG 7 sierpnia, to wciąż jest członkiem władz dwóch innych spółek Skarbu Państwa. To polsko-rosyjski EuRoPol Gaz, właściciel polskiego odcinka gazociągu jamalskiego, oraz norweska spółka PGNiG Upstream International.

Bohater nagrań - według doniesień „SE” - dalej zarabia kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, dojąc Skarb Państwa i zapewne „blokując” problemy innych… Mało tego, ani Parafianowicz (który nie odbiera telefonów), ani same spółki nie chcą ujawnić oficjalnych zarobków pana ministra.

A afera? Jaka afera, drodzy państwo?

svl, „Super Express”