Sikorski to niebezpieczny tchórz. Jak i cała jego partia. Ilu jeszcze potrzebujecie dowodów?

Fot. msz.gov.pl
Fot. msz.gov.pl

Powyższe pytanie skierowane jest oczywiście do tej – wciąż zatrważająco pokaźnej – części Polaków, którzy gotowi są pozostawiać los państwa w rękach sprawującej władzę mafii. A także do kolegów z innych redakcji, którzy świadomie bądź nie w pozycji na baczność trzymają parasol ochronny nad Partią Oszustów.

Sprawa długiego języka Sikorskiego jest okazją do kilku smutnych wniosków.

Pracownicy elektronicznych mediów z wypiekami na twarzach relacjonują: a) potraktowanie dziennikarzy z buta przez marszałka Sejmu, b) „reprymendę” rzekomo udzieloną mu przez smoleńską kłamczuszkę, c) zawirowania w partii spowodowane woltą Sikorskiego. To ostatnie jest szczytem możliwości analitycznej agendy newsowców z telewizji. Nad prawdziwym znaczeniem tego, co wyjawił były szef MSZ, nie są w stanie się pochylić.

A to przecież szokujące informacje!

I nie ma najmniejszego powodu w pierwszą wersję Sikorskiego nie wierzyć. Przecież autor z Politico nie miał interesu w fałszowaniu relacji obecnego marszałka z wizyty w Moskwie przed sześcioma laty, a tłumaczenia tego ostatniego dowodzą, że im więcej o sprawie mówi, tym bardziej oddala się od prawdy i się kompromituje. Notabene człowiek, który ma tak rażące zaniki pamięci prawdopodobnie jest ciężko chory i z powodu swoich ułomności zdrowotnych dla dobra państwa powinien mieć zakaz pełnienia ważnych funkcji publicznych.

Nie wydaje się jednak, by Sikorski mógł stracić stanowisko drugiej osoby w państwie. Z trzech powodów. Po pierwsze – Platforma nie zrobi tego, by nie dawać satysfakcji i okazji do nieoczekiwanego zwycięstwa opozycji. To jednak najmniej istotne. Ważniejsze, że zmiana prowadziłaby do chaosu, utraty kontroli – nad sytuacją, ale i nad samym Sikorskim, człowiekiem, jak widać, nieobliczalnym.

Co najistotniejsze, odwołując Sikorskiego PO musiałaby wytłumaczyć, skąd takie surowe konsekwencje, a przecież po o wiele gorszych występkach premiowała swoich ludzi. Musiałaby przyznać, że jakikolwiek zmysł dyplomatyczny u Sikorskiego nie istnieje. Bo przecież przesłanką do zmiany w fotelu marszałka nie może być impertynencja wobec dziennikarzy… I tu pojawia się problem. Wszak polityka zagraniczna prowadzona przez amatora burdelowych dowcipów była wielką chlubą PO, wyznacznikiem „europejskości” Platformy, gwarantem polskiego bezpieczeństwa i skuteczności w walce o nasze interesy za granicą. Za wszelką cenę nie można więc podważyć jego działań na przestrzeni ostatnich siedmiu lat.

Tylko jak tego uniknąć? Przecież ujawnione kulisy rozmowy Putin-Tusk są przyczynkiem do wielkiego aktu oskarżenia wobec władzy, która za nic miała polskie bezpieczeństwo. To co prawda żadna nowość, ale kolejny niepodważalny fakt. Chronologia jest bowiem taka:

Na początku urzędowania szef polskiego rządu dostaje od swojego rosyjskiego odpowiednika propozycję agresji na wspólnego sąsiada. Nie informuje o tym prezydenta ani nie sporządza żadnej notatki (jak głupawo stwierdził Sikorski na popołudniowej konferencji, „z ponurych żartów nie robi się notatek”). Nie reaguje na skandaliczną ofertę – a przecież jedynym wyjściem było jej stanowcze odrzucenie i to powinno być utrwalone na rosyjskim nagraniu, którego Tusk miał mieć świadomość! Cały czas podtrzymuje chęć ocieplania stosunków z Moskwą. Obserwuje atak Rosji na Gruzję. Kontynuuje politykę wschodniego resetu, jednocześnie przy każdej okazji uderzając w Lecha Kaczyńskiego wywiązującego się z obowiązków męża stanu. Dąży do pogłębiania zależności energetycznej od Kremla. Podejmuje grę z Putinem przeciw własnemu prezydentowi, co prowadzi do tragedii smoleńskiej. Zapewnia o świetnej współpracy z Rosją i oddaje jej śledztwo w sprawie podejrzanej śmierci polskiej elity. Dopuszcza do totalnej klęski i kolejnych upokorzeń Polski. Wreszcie po siedmiu latach, gdy wobec wojny na Ukrainie nie ma innego wyjścia, zmienia front i obwieszcza, że Putin jest „be”. W tym wszystkim ma wiernego druha – Sikorskiego.

Z przesadnej ostrożności uniknijmy grubszych słów i nazwijmy to wszystko efektem naiwności, strachu, niedojrzałości, lekceważenia, małości, głupoty. Najgorsze, że sprowadza na Polskę olbrzymie zagrożenia. O tym, jak poważne, przekonaliśmy się najdobitniej w 2010 roku i w ostatnich miesiącach. Ta ekipa jest po prostu skrajnie niebezpieczna i każdy miesiąc jej rządów osłabia pozycję naszego państwa.

I wreszcie wniosek ostatni – Sikorski jest zwykłym tchórzem. To ewenement, że jednego dnia zorganizował dwie konferencje prasowe. I z obu w popłochu uciekł przed pytaniami dziennikarzy. Najlepiej by zrobił - dla siebie i dla Polski - gdyby z Chobielina w ogóle nie wracał.

CZYTAJ TAKŻE:

Schizofrenia Sikorskiego? Kuriozalne tłumaczenia! „Zawiodła mnie pamięć, nie było spotkania Tusk-Putin!”

Prof. Nowak: Jeśli Sikorski mówi prawdę, to jego polityka w stosunku do Rosji ocierała się o zdradę. NASZ WYWIAD

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...