Prokuratura kontra Ministerstwo Sprawiedliwości: „Co to znaczy, że sąd nie pracuje? My wykonujemy czynności w każdy dzień, czy powszedni, czy święto”

PAP/Jakub Kamiński
PAP/Jakub Kamiński

Nikt nie zwrócił się do prokuratury, żeby przedstawiła własną wersję wydarzeń ws. akcji we „Wprost” - powiedziała w piątek Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, odnosząc się do ocen Ministerstwa Sprawiedliwości.

CZYTAJ TAKŻE: Zaczyna się jatka. Prokuratura generalna odpowiada Biernackiemu: „Minister nie wskazał żadnych przepisów”

Ministerstwo Sprawiedliwości o akcji w redakcji „Wprost”: To nie powinno się nigdy wydarzyć!

Podkreśliła, że MS nie zarzuciło prokuraturze naruszenia żadnego przepisu Kodeksu postępowania karnego, a prokuratorzy przeprowadzali czynności tak, aby nie utrudniać pracy redakcji.

Minister sprawiedliwości Marek Biernacki ocenił w piątek, że akcja prokuratury była prowadzona „mało profesjonalnie i nieroztropnie”. Według MS wydarzenia w redakcji „Wprost” były bulwersujące; resort uznał, że działania prokuratury były zbyt daleko idące i mogły budzić uzasadnioną obawę naruszenia tajemnicy dziennikarskiej. Mogły też naruszyć konstytucyjne zasady wolności wypowiedzi i wolności słowa.

Nikt nie zwrócił się do prokuratury, żeby przedstawiła własną wersję wydarzeń czy przedstawiła ten przebieg, który mamy zarejestrowany na naszych taśmach” - powiedziała Mazur. Zapowiedziała udostępnienie nagrań z akcji w redakcji „Wprost” najpóźniej we wtorek.

Dodała, że prokuratura planuje wykonać kopie nagrania z redakcji „Wprost” dla mediów, a w miarę możliwości umieścić ten film na swojej stronie internetowej.

Będzie się można przekonać, jak od środka, nie z zewnątrz, wyglądał przebieg czynności - to, co rejestrowali funkcjonariusze ABW na polecenie naszych prokuratorów

— powiedziała.

Odnosząc się do postawionego przez MS zarzutu „uchybienia w postaci braku umiaru w czynnościach prokuratury i zablokowaniu prac redakcji”, powiedziała, że prokuratorzy starali się nie utrudniać przygotowania kolejnego numeru tygodnika, a „czynność rozpoczęła się od rozmów pomiędzy prokuratorem a naczelnym tygodnika +Wprost+”.

Prokuratorzy nie przebywali wówczas na terenie redakcji, tylko na terenie wydawnictwa, praca szła normalnym tokiem, prokurator oczekiwał w korytarzu. Absolutnie nie było tak, że zajęliśmy wszystkie pomieszczenia redakcji” - mówiła. „Prokurator, aby nie niweczyć pracy redakcji, aby dać redaktorom możliwość przygotowania kolejnego wydania, zaproponował, żeby dokonać kopii binarnej z nośnika, który był w posiadaniu redaktora naczelnego, na inny dysk” - powiedziała.

Podkreśliła, że chodziło wyłącznie o nośniki z zapisami rozmów przekazane „Wprost”, a „prokurator nie miał zamiaru zabezpieczać wszystkich komputerów ani wszystkich nośników znajdujących się w redakcji”.

Zaznaczyła, że prokuratorzy byli przygotowani do akcji, a funkcjonariusz ABW miał przy sobie kopertę, w którą miał być włożony nośnik. W sytuacji zastrzeżenia, że nośnik ten zawiera dane prawem chronione, koperta miała zostać zabezpieczona i „nigdy nie zostałaby wydana funkcjonariuszom ABW” - powiedziała rzeczniczka.

Prokurator by osobiście tę kopertę przejął i złożył w kancelarii tajnej w sytuacji niemożności natychmiastowego przekazania do sądu

— powiedziała.

Prok. Mazur odniosła się też do oceny MS, że błędem było podjęcie działań w godzinach wieczornych i w przeddzień dnia wolnego, co utrudniałoby skierowanie nośnika do sądu z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej. Według Biernackiego żaden sąd nie był na to przygotowany.

Co to znaczy, że sąd nie pracuje? My wykonujemy czynności w każdy dzień, czy powszedni, czy święto. I zawsze mamy listę dyżurnych sędziów, do których dzwonimy, i nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy mieli problem z wykonaniem czynności przez sąd w toku postępowania przygotowawczego. Każdy wydział postępowania przygotowawczego w sądzie ma zabezpieczonych sędziów dyżurnych, którzy są pod telefonem, do których dzwonimy i informujemy, że musimy z nimi wykonać czynności. Nigdy w mojej 18-letniej pracy prokuratorskiej nie zdarzyło mi się, żebym w święto czy w weekend spotkała się z odmową wykonania czynności przez sąd

— podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że wbrew temu co mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, postanowienia prokuratury „są zaskarżalne do sądu”.

W ubiegły weekend „Wprost” opublikował nagrania, na którym słychać m.in. jak Sienkiewicz rozmawia z prezesem NBP Markiem Belką i b. ministrem Sławomirem Cytryckim o hipotetycznym wsparciu przez NBP budżetu państwa kilka miesięcy przed wyborami; Belka w zamian za wsparcie stawia warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o banku centralnym.

W środę ABW zażądała od „Wprost” wydania nośników danych z nagraniami nielegalnych podsłuchów polityków i szefa NBP. Redakcja odmówiła. Prokuratura zarządziła wtedy przeszukanie redakcji, chciała odebrać redaktorowi naczelnemu „Wprost” komputer i pamięć USB, jednak odstąpiono od tej czynności, gdy do pomieszczenia weszli dziennikarze.

PAP/Wuj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych