Straż marszałkowska siłą wyprowadziła z Sejmu siedmiu ekologów, którzy rozpoczęli w czwartek protest przeciw budowie elektrowni wiatrowych. Akcję przeprowadzono w późnych godzinach wieczornych - informuje radio RMF FM.

Potraktowano nas jak bandytów

— twierdzą ekolodzy. Według ich relacji, ok. godz. 23, 30-40 strażników w uniformach „wypadło bez ostrzeżenia i skasowało wszystkie pliki w komputerach,komórkach i aparatach”.

Siłą wyprowadzali nas z budynku, niektórych wynosili

— mówi szef protestujących Leszek Matusik, podkreślając, że w Sejmie byli legalnie i mieli ważne przepustki.

Jest to dla nas złamanie wszelkich przepisów prawa, a w Sejmie byliśmy po to, żeby przestrzegana była konstytucja

— mówił w rozmowie z reporterem RMF FM Matusik.

Wyprowadzeni z Sejmu to przeciwnicy budowy w Polsce farm wiatrowych. Ich główny postulat to wprowadzanie specjalnej ustawy, która zagwarantuje, że wiatraki będą stawiane co najmniej 3 kilometry od zabudowań.

Protestujący pojawili się w Sejmie w związku z pracami podkomisji sejmowej, która miała rozpatrzyć przygotowaną przez PiS nowelizację prawa budowlanego w sprawie lokalizacji elektrowni wiatrowych. Projekt przewiduje między innymi lokalizację wiatraków w takich miejscach, by nie było to uciążliwe dla okolicznych mieszkańców.

Protestujący przekonywali, że wbrew powszechnej opinii energia wiatrowa wcale nie jest „zielona” - wręcz przeciwnie, jest szkodliwa dla ludzi i zwierząt. Jest też dramatem dla budownictwa i przyrody, bo wsie są otaczane urządzeniami, a całe hektary ziemi - wyłączane z możliwości zabudowy.

Po posiedzeniu podkomisji licząca kilka osób grupa protestujących zajęła te same miejsca w sejmowym korytarzu, które przed Wielkanocą okupowali rodzice niepełnosprawnych dzieci.

ansa/RMF FM/dziennik.pl

CZYTAJ TEŻ: Sejm na baczność: dodatkowe kamery, bramki dla posłów i poszukiwania pluskiew pod tapicerką foteli. Kolejny przyjazd Obamy? Nie. Głosowanie nad immunitetem Kamińskiego…