W hołdzie dla języka polskiego oddajmy głos Janowi Vincentowi Rostowskiemu: „Osiądę w Brukselu. Jako człek światowy, będę miał bliżej do Londyny i Paryżu”

fot. profil Jana V. Rostowskiego na Facebooku
fot. profil Jana V. Rostowskiego na Facebooku

W hołdzie dla twórczego podejścia Jana Vincenta Rostowskiego do języka polskiego oddałem w ręce byłego wicepremiera redakcję „Gadków, wpadków i przypadków.” Oto owoc tego przedsięwzięcia. Oddaję głos Janu Vincentu Rostowskiemu…

Podczas wystąpienia w lokalnej telewizji zapowiedziałem, że jako europoseł zamieszkam w Toruniu albo w Bydgoszczu. W związku z kontrowersjami, jakie wywołało moje oświadczenie postanowiłem zmienić decyzję. Osiądę w Brukselu. Jako człek światowy, będę miał bliżej do Londyny i Paryżu.


Korzystając z możliwości, chcę wyrazić podziw dla mojego nowego kolegi Michała Kamińskiego, kandydata PO na europosła z Lubliny. Prędkość jaką rozwinął na warszawsko-lubelskiej drodze do władzy będzie dla mnie wzorem. Mam nadzieję, że dościgłym, choć nie wiem, czy uda mi się na trasie do Bydgoszcza wycisnąć z mojej cytryny 170 km/h [JVR jest właścicielem Citroena C3]. Na najbliższym zarządzie partii złożę wniosek, by położyć kres określaniu kolegi „Misia” spin doktorem, co kojarzy się z okresem jego błędów i wypaczeń w PiS. Od tej pory niech będzie, tylko i wyłącznie, speed doktorem PO.


Choć Szczecina to nie mój region, chciałbym przyłączyć się do gorących życzeń dla koleżanki Teresy Kaliny z PO z powodu jej wyboru na przewodniczącą zachodniopomorskiego sejmiku. „Kalinka, Kalinka, Kalinka maja!” – śpiewał z tej okazji na sesji sejmiku kolega wicemarszałek województwa Jakubowski Andrzej z PO. Ze swojej strony deklaruję, że przy najbliższej okazji zatańczę dla koleżanki Kaliny kazaczoka. W tym celu wezmę parę lekcji u europosła Jarosława (nomen omen) Kalinowskiego z bratniego PSL. Wiem, że tańczył w zespole ludowym. A na razie: wszelkiej pomyślności w rozwoju Szczeciny!


Gratuluję również Donaldowi Tuskowi, a to z tej przyczyny, że się poprawił. W sensie – brzuch mu się zaokrąglił. To ważna wiadomość, bo im więcej Tuska w Tusku, tym lepiej dla kraju, Unii Europejskiej i świata. Powiem więcej: - Nigdy dość Tuska! I niech to będzie naszym hasłem. Nie dajmy się odchudzić. Dietetykom z PiS mówimy stanowcze NIE!


W dziale opinii „Gazety Wyborczej” ukazała się błyskotliwa ulotka wyborcza Michała Boniego, mojego kolegi z rządu, pod hasłem „Startuję dlatego, że”. Podobno w następnym odcinku ma wystąpić „Misiek”, a potem ja. A może wystąpimy razem? „Startujemy dlatego, że nie mamy nic lepszego do roboty.” Dobrze brzmi? Muszę już kończyć, bo spieszę się do Torunii.


Gadki, wpadki i przypadki. Ciąg dalszy nastąpi.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...