Kilkaset tysięcy widzów obejrzało Twój dokument "Tropem Wyklętych", wyemitowany w Dniu  Pamięci Żołnierzy Wyklętych przez TVP1. Opowiadasz w nim o fenomenie pamięci o ludziach, którzy walczyli o Polskę do końca. Pokazujesz prace na "Łączce", ale także artystów, którzy śpiewają o Wyklętych. Co ważne, Twój film został zrealizowany na zlecenie telewizyjnej Jedynki. Myślisz, że to przełom?

Arkadiusz Gołębiewski, reżyser, twórca "Kwatery Ł", pomysłodawca i organizator gdyńskiego Festiwalu "Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci": Przywracanie pamięci Tym przez lata zapomnianym, wypartym ze społecznej i naukowej pamięci ,od kilku lat stało się takim społecznym, narodowym zrywem. I jest to zjawisko powszechne w każdym zakątku Polski jak również i poza jej granicami. To jest bardzo budujące i warte odnotowania Przywracaniu pamięci niewątpliwie służy względnie poprawna atmosfera polityczna w kół tego tematu. Zainicjowane przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zostało podtrzymane i ustawowo usankcjonowane przez obecnego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. To jest bardzo ważne.

Ta ciągłość idei przekłada się na działania. Obchody tego święta inicjowane są przez samorządy zarządzane zarówno przez PIS, PO jak i PSL. Władze samorządowe, ośrodki kultury czy też szkoły już nie muszą się obawiać, co na to powie góra, czy nie narażą się. Podobnie jest z mediami. Temat „Wyklętych” szeroko podejmuje zarówno tygodnik "wSieci", "Gazeta Polska", jak również nie wypada pominąć obchodów "Gazecie Wyborczej", a "Super Expres" współorganizuje nawet maraton ku czci Żołnierzy Wyklętych w Warszawie. Obszerne materiały emitują media komercyjne jak również TVP.

Byłem bardzo zbudowany, gdy dzień rozpocząłem o godz. 8 od obejrzenia w TVP1 wzruszającej rozmowy Krzysztofa Ziemca z Lidią Lwow Eberle, żoną legendarnego majora „Łupaszki”, zaś zakończyłem oglądając duży materiał newsowy w "Wiadomościach" TVP1, dzięki czemu w sumie ponad 4 miliony Polaków mogło wysłuchać trzech wzruszających świadectw Żołnierzy Wyklętych. W tym wszystkim jeszcze mój obraz "Tropem Wyklętych". To wszystko pokazuje, że temat „Wyklętych” przebił się do społecznej świadomości i redakcje to widzą i co ważne nie eliminują tego przekazu. Wiem, że zachwycanie się oczywistościami jest smutne, ale dobrze, że jednak coś drgnęło i chyba będzie już tylko lepiej.

 

Warto podziękować konkretnym ludziom, którzy ten projekt przeprowadzili. Kogo chciałbyś wyróżnić?

Oczywiście zawsze należy dziękować naszym bohaterom z których dziedzictwa dzisiaj czerpiemy tematy, energię do działania. Bo tak jak mówi w filmie Andrzej Dziubek z De Press: temat Żołnierzy Wyklętych „jest mi bliski i jak dostałem teksty piosenek to poszło jak z palca”. W moim przypadku  jest podobnie. Rozumiem tych bohaterów i czuję dużą odpowiedzialność względem Nich, gdy opowiadam o ich historiach. Dlatego ważna jest treść, ale również forma. Musimy wiedzieć, że robimy to dla widza. W moim przypadku nie miałem wątpliwości do kogo mam ten film skierować.

Kiedy dyrekcja TVP 1 skierowała zapytanie o możliwość przygotowania 25 minutowego projektu filmowego na 1 marca wiedziałem, że to musi być film dla młodych ludzi, film, który w lekki sposób nakreśli przejmującą historię Polski lat 1945- 56. Moja propozycja się spodobała i kierownictwo TVP1 życzliwie kibicowało procesowi produkcji. Szczególnie warto podkreślić zaangażowanie Ewy Slezak, bo chociaż TVP1 nie produkowała tego filmu a jedynie zakupiła licencję, to czułem, że zależy im na ostatecznym efekcie, a nie tylko na pozycji w grafiku. To ważne dla twórcy, że współpracuje się z ludźmi dla których temat jest ważny. Jeśli mam komuś dziękować to także niewątpliwie - obok Fundacji Niepodległości, firmie Cedrob, artystom - trzeba podziękować dyrekcji TVP 1. Za to, że zdecydowała się 1 marca pokazać kilka programów o naszych zapomnianych bohaterach.

 

Czy jest szansa na realizację i emisję kolejnych tego typu dokumentów? Telewizja publiczna w sferze przywracania pamięci i kreowania postaw patriotycznych ma szczególne obowiązki.

TVP ma szczególny obowiązek podejmować takie tematy ale wszyscy wiemy jak jest. Od lat tematyka wokół historyczna jest wielkim kłopotem zarówno dla redakcji filmowych w TVP jak również w PISF –ie. Powszechnie przyjęte jest przez środowiska tzw. filmowe, że tematyka ocierająca się o historię to jakaś edukacja, jakaś publicystyka. Generalnie nuda i scenariusze najlepiej kierować do redakcji publicystyki, do instytucji oświatowych. I taka arogancja i brak zupełnie wyczucia tematu u decydentów sprawiła, że filmowcy odnoszący się w swoich filmach do polskiej historii najnowszej w dużej mierze odpuścili podejmowanie tej tematyki bądź zeszli do drugiego obiegu. Realizują swoje filmy często dzięki wsparciu różnych organizacji pozarządowych, często realizując za własne skromne środki.

Niestety trudno robić film bez pieniędzy więc często obrazy realizowane niezależnie są mało atrakcyjne od strony formy, mają kłopoty techniczne. Łatwo je potem krytykować, eliminować z oficjalnego obiegu. A przecież tej armii filmowców która upomina się o Kresy, o Wyklętych o te setki sylwetek wartych fabularnej ekranizacji potrzebne jest wsparcie instytucji państwowych. I nie mówię tu o wsparciu na poziomie średniej europejskiej produkcji dokumentalnej jaką jest ok. 700 tyś euro ale 60 – 100 tyś zł. To wszystko są grosze w procesie produkcji ale takie kwoty już dają szansę na bezpieczne rozpoczęcie tematu.

Ja uważam, że my jako środowisko filmowców nie powinniśmy odpuszczać instytucjom Państwa Polskiego, nie odpuszczać TVP godząc się na zepchnięcie całego nurtu do drugiego obiegu, zadowolić się publikacjami w prasie jako inserty czy też krążyć po kraju z pokazami. Musimy pisać dobre scenariusze, dobrze budować strategie produkcyjną i atakować redakcje.

Ja widzę po własnych działaniach, że robienie swojego, nie patrząc na kłopoty ma sens. Determinacja w realizacji zdjęć na Łączce w I i II etapie przyniosła wymierne efekty. Powstała dokumentacja oraz „Kwatera Ł”. Film zdobył kilka nagród, czterokrotnie był dodatkiem do wydawnictw prasowych. To w ostateczności sprawiło, że TVP 2 zakupiło niewyłączną licencję na ten film jak również współprpodukuje II część "Kwatery Ł". Sądzę, że obydwa filmy już wiosną zobaczymy w TVP.

 

Jednocześnie tego dnia TVP wyemitowała pierwszy odcinek serialu "Czterej pancerni i pies". Widać, ktoś nie pomyślał. Ta emisja kłamliwego, PRL-owskiego filmu przesłoniła Twój dokument.

To niefortunna decyzja o pokazywaniu tego serialu w TVP . Sądzę, że to wynika raczej z niewiedzy czy też banalizowaniu tematu. I to jest głębszy problem z którym spotykam się od blisko 10 lat. Stan niewiedzy o temacie Żołnierzy Wyklętych, o latach 45- 56 jest porażający. I to we wszystkich grupach społecznych. Od nas, osób opowiadający obrazem za każdym razem kiedy robimy film oczekuje się, że nadrobimy braki w edukacji historyków,nauczycieli, dziennikarzy, publicystów itd.

Za każdym razem pojawiają się pytania dlaczego nie było powiedziane ABC problemu. Mimo, tylu lat ciągle tę wiedzę nadrabiamy wszyscy.

I to jest duże wyzwanie zarówno dla TVP aby ten obraz prostować a nie utwierdzać komunistyczne doktryny jak również do szerzej rozumianego środowiska dziennikarzy, publicystów. Często odkrywana prawda o „Wyklętych” nie pochodzi ze sprawdzonych źródeł, akt IPN ale często są to ustne przekazy, opowiadania gdzie często nakładają się kalki komunistycznej propagandy. I takie „słuszne” legendy publicznie cytowane równie zakłamują obraz historii jak serial” Czterej Pancerni”. Mówię o tym bo w obu przypadkach jest pewne przyzwolenie na relatywizowaniu historii.

„Było tak i było tak” często się mówi. A warto pamiętać, że jednak fakty są faktami i nie wolno je dzisiaj swobodnie interpretować bo ten obraz nadal zakłamujemy.

Musimy pamiętać, że sympatyczna załoga „Rudego 102 ” to symbol Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte która po niewątpliwie pięknym szlaku bojowym, po zdobyciu Berlina zwalczała podziemie niepodległościowe na Podlasiu. Podczas jednej z akcji przeciw I szwadronowi V Brygady Wileńskiej ranny został zastępca mjr. „ Łupaszki” Lech Beynar późniejszy historyk, pisarz Paweł Jasienica.  Aż się prosi aby TVP wyprodukowała kolejne losy załogi „Rudego 102”

 

Kolejny Dzień Pamięci o Wyklętych potwierdził, że zwłaszcza młodzi Polacy lgną do tej tradycji. Jak myślisz - dlaczego? Czy jest w tym bunt wobec szarym i niedookreślonym fundamentom III RP?

Młodzi potrzebują wzorców, potrzebują prawdziwych bohaterów. Młode pokolenie raczej wolne jest od propagandowych kalek PRL – u . Jeśli poznają historie swoich rówieśników, którzy ginęli mając 18 – 20 lat i potrafili robić to godnie to wzbudza to u młodych szacun. Młode pokolenie nie chce żyć w poczuciu jakiejś winy, nie chce być Europejczykiem drugiej kategorii. Z dumą poznają swoją historię i widzą, że to daje im siłę do codziennego działania i poczucie być dumnym Europejczykiem. W filmie „Tropem Wyklętych” Marcelina podkreśla, że dla niej ważne są słowa Inki, "że zachowała się jak trzeba". Marcelina w oczywisty sposób mówi, że jak coś się dzieje to nie można stać z boku, przyglądać się ale działać i nie patrzeć na konsekwencje .Trzeba zachować się jak trzeba. I dlatego Marcelina i jej koleżanki tak odważnie śpiewają na scenie teksty z płyty Manny Wyklęte, czy to na kijowskim Majdanie bo wiedzą, że działając dla szerszej sprawy nie tylko dla siebie. I takie rośnie właśnie młode pokolenie. Są wolni.

 

Pytanie, czy pamięć o Wyklętych zmieni postawy głębiej. Czy np. zaangażowanie prezydenta Komorowskiego skoryguje jego postawę wobec Wojciecha Jaruzelskiego?

O tym już mówiłem wcześniej. W Polsce przyjęło się aby na historię patrzeć szerzej, aby nie oceniać jednoznacznie, że musimy szukać balansu. To jest przerażające, że ciągle tak jesteśmy wystraszeni naszych sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, że dla pokazania złego Niemca szukamy polskiego szmalcownika. I to jest jakiś absurd. Kiedy z Maciejem Pawlickim zrobiliśmy Historię Kowalskich ciągle wytykano, że nie pokazaliśmy tych Polaków co wydawali Żydów. Zarzucano, że film jest nie obiektywny. Ale my robiliśmy Historię Polaków co zginęli 6 grudnia 1942 roku za to, że pomagali swoim sąsiadom Żydom! I taki sposób balansowania pomiędzy tematami obowiązuje cały czas.

Prezydent Komorowski swoją postawą w stosunku do „Wyklętych” niewątpliwie kontynuuje wytyczony kierunek przez śp. Lecha Kaczyńskiego i za to należą się podziękowania. Jednak musi zmierzyć się z prawdą historyczną gen. Jaruzelskiego i jasno określić. Takie kiwanie się z historią ani nie służy osobie Bronisława Komorowskiego, ani urzędowi Prezydenta RP, ani Polsce. Albo albo...

 

Niestety, wciąć są ludzie, tacy jak Joanna Senyszyn z SLD, którzy lżą Wyklętych. Cynizm? Gra na betonowy elektorat? A może ucieczka od prawdy?

Ja już tego nie widzę. Owszem słyszę, czytam gdzieś ale w działaniach swoich uciekam do przodu. I myślę, że to jest jedyna droga. Robić swoje, pielęgnować tysiące inicjatyw, dbać o ciekawy i prawdziwy przekaz historii najnowszej. Trzeba zagłuszyć te agonalne bluźnierstwa.

To co zrodziło się na Powązkach na kwaterze „Ł” w ostatnich miesiącach ma nieobliczalną siłę. Tu rodzi się nowa Polska. Taka bez zakłamań, z poszanowaniem wartości rodziny, Boga. Tu młodzi ludzie uczą się być Polakami. I to jest proces którego żaden komunista czy postkomunista nie zatrzyma. Możemy się tylko za nich modlić.

CZYTAJ TAKŻE: Tego dokumentu nie można przegapić. 1 marca o 12.55 w TVP1 "Tropem Wyklętych" Arkadiusza Gołębiewskiego! ZOBACZ TRAILER

CZYTAJ TAKŻE: PÓŁ PORCJI MAZURKA. Telewizyjna Jedynka uczciła pamięć Żołnierzy Wyklętych rozpoczynając w dniu ich święta emisję... „Czterech pancernych i psa”. Serio, sobotni poranek, godz. 9.40, odc. I „Załoga”. Total, no nie?

Skaj