Felieton ukazał się na portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Relacja dziennikarza TV Republiki Bartłomieja Maślankiewicza ze starć ulicznych w Kijowie jest jednym z hitów Internetu. Przegrywa chyba tylko z rapującą o klimacie Elżbietą Bieńkowską (w duecie z Szymonem Majewskim). Tylko w ciągu dwóch dni obejrzano Maślankiewicza ponad 800 tys. razy. /prawie dwa miliony - przypis redakcji/

Jarosław Kuźniar ocenił szarżę dziennikarza wchodzącego z mikrofonem pomiędzy oddziały Berkutu, a demonstrantów z wyżyn własnego profesjonalizmu: „Idiotów nie sieją. Recydywa amatorki w TV Republika” - napisał na Twitterze, w kolejnym wpisie nazywając Maślankiewicza „kijowskim pajacykiem”. I jak łatwo się domyślić, szybko nadział się na kontrę, bo hitem sieci stały się relacje Kuźniara ze stoku narciarskiego w czasie, gdy obiekt jego szyderki nadawał z Majdanu. Komentarze były jednoznaczne. Nikt nie wymaga od gwiazdy telewizji śniadaniowej heroizmu, wystarczy szacunek dla kolegów (?), którzy narażają zdrowie i życie starając się pokazać światu (tak, tak) rewolucję, jaka dzieje się tuż za naszymi granicami.

Być może są tacy (jak Kuźniar), którzy oglądają relacje młodego wilka Republiki „dla beki”. Z pewnością jest tak, że został on już autorem przynajmniej jednego skrzydlatego cytatu: „został z niego tylko szalik” (relacja z 11 listopada). Ale prawdą jest przede wszystkim to, że Maślankiewicz jest tam, gdzie chcieliby zajrzeć widzowie, a nie mogą – czyli w samym centrum wydarzeń. Czyli robi to, czego od wojennego sprawozdawcy się oczekuje. I właśnie dlatego setki tysięcy ludzi ogląda jego relacje. Specyficzny, emocjonalny język jest po prostu dostosowany do prędkości jazdy tego reportera – po bandzie.

Dyskusja w sieci, wśród ludzi z branży, toczy się przy tej okazji wokół zasad dziennikarskiego BHP. Bo z tych pozycji stosunkowo łatwo można Maślankiewicza zdyskredytować, a nawet pouczać (siedząc w kapciach przy komputerze – jak złośliwie komentują internauci). Ale – bądźmy szczerzy – nie o troskę tu chodzi. Gdy w obronie reportera Republiki stanął Igor Janke, Kuźniar zaatakował go wpisem: „Gloryfikując kretynizm nowego idola prawicy jedynie potwierdza pan, że dobrze zrobił odchodząc z zawodu”. Janke odciął się: „Z całym szacunkiem dla pana, ale uprawialiśmy dwa różne zawody”.

Bo też spór o Maślankiewicza dotyczy w dużej mierze tego czym było, jest i będzie dziennikarstwo.

CZYTAJ TAKŻE: Nie mam złudzeń, że kolegów w mediach rządowych interesuje coś poza obroną WSI. Ale skoro tak, to proszę, odczepcie się od tych, którzy się Polską, i tym co wokół niej, przejmują

 

 

 

 

 

------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------

Koniecznie zajrzyj do naszego sklepu wSklepiku.pl!

Znajdziesz tam mnóstwo ciekawych książek w atrakcyjnych cenach!

Gwarantujemy szybką wysyłkę!