Idee Prawa i Sprawiedliwości są mi drogie i niezależnie od tego, czy ja będę w klubie PiS, czy poza nim to tymi wartościami będę się kierował w swoim politycznym życiu

- powiedział w TVP Info poseł Tomasz Kaczmarek, który dziś opuścił klub parlamentarny PiS.

CZYTAJ TAKŻE: Poseł Kaczmarek zrezygnował z członkostwa w klubie PiS. To reakcja na słowa Kaczyńskiego, który powiedział, że w partii "nie ma dla niego miejsca"

Kaczmarek żegna się z klubem, ale o prezesie Kaczyńskim wciąż ma bardzo dobre zdanie.

Tylko premier Jarosław Kaczyński stojąc na czele rządu jest w stanie przeprowadzić skuteczne reformy w Polsce, reformy, które będą służyły wszystkim ludziom, a nie tylko wybranym grupom

- powiedział poseł Kaczmarek. Były agent CBA zaznaczył, że nie zaskoczyły go słowa prezesa, który stwierdził, że „nie ma dla niego miejsca” w klubie.

Nie byłem zaskoczony, ponieważ podczas tak zaplanowanej nagonki na moją osobę, w wielu publikacjach medialnych, nie tylko tygodnika Wprost, ale również mediów tabloidowych oczywiście spodziewałem się takiej decyzji. Sam, w sposób godny i uczciwy chciałem z klubu wystąpić

- powiedział poseł.

W najbliższym czasie podejmę stosowne kroki prawne, aby te sprawy wyjaśnić i przedstawić ich prawdziwe oblicze. Te artykuły były zmanipulowane w sposób oczywisty. Zapewniam, że nie zmieni się moja postawa w pracy parlamentarnej, kiedy piętnuję patologie i nieprawidłowości na najwyższych szczeblach władzy z udziałem przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, ale nie tylko, bo przecież moja praca skupia się także na tym, co się dzieje w służbach mundurowych, w policji i w służbach specjalnych

- zapowiedział parlamentarzysta. A o samych nagraniach, upublicznionych przez Tygodnik Wprost dodał:

Przede wszystkim należy podkreślić, że te nagrania zostały zmanipulowane. Ja dziś mogę posypać głowę popiołem i przeprosić wszystkich, których uraziłem, ale powiem też, że zostałem do tych wypowiedzi sprowokowany. Mogę to zdradzić, że w tej sprawie toczy się śledztwo i w tym śledztwie ja mam status pokrzywdzonego. Te nagrania, które zostały udostępnione dziennikarzom tygodnika Wprost były materiałem dowodowym w sprawie rozwodowej mojej narzeczonej. One trafiły do sądu około pół roku temu. Jeżeli sąd okręgowy by się z nimi zapoznał i dostrzegłby jakiekolwiek możliwości naruszenia przeze mnie przepisów prawa to był zobowiązany do tego, aby skierować sprawę do prokuratury wraz z zawiadomieniem. Tak się nie stało. Co więcej, śledztwo toczy się w zupełnie innym kierunku, gdzie to ja mam status pokrzywdzonego. (…) To sprawa w sprawie gróźb skierowanych do mnie

- powiedział Kaczmarek. Były poseł Prawa i Sprawiedliwości nie ma wątpliwości, że jego słowa były oburzające.

Tak, zgadza się, te słowa nigdy nie powinny paść

- mówił, zaznaczając, że nagranie zostało upublicznione z zemsty, ponieważ „poprzez swoją działalność parlamentarną naraził się wielu środowiskom”.

Ta nagonka na moją osobę, zrobiona na zamówienie, która miała mnie zdyskredytować w oczach opinii publicznej, w oczach moich kolegów z klubu parlamentarnego, ona w żaden sposób mnie nie złamie. Ja nadal będę piętnował wszystkie patologie, nadal będę bardzo mocno przyglądał się temu co dzieje się w służbach specjalnych. Bo te służby powinny dziś być skuteczne i dbać o nasze bezpieczeństwo i zwalczać przestępczość zorganizowaną, ale przede wszystkim stać na straży bezpieczeństwa Polski, wewnętrznego, jaki i zewnętrznego

- powiedział poseł Tomasz Kaczmarek.

źródło: TVP Info/Wuj