Tomasz Sekielski kontynuuje lustrowanie prof. Cieszewskiego. Ale jakby z nieco mniejszym przekonaniem. Nie wyklucza już, że ekspert mógł nigdy nie podjąć rzeczywistej współpracy.

Przypomnijmy - w ubiegłym tygodniu dziennikarz wystąpił z tezą, że ekspert badający katastrofę smoleńską - był w stanie wojennym tajnym współpracownikiem sb. W programie pokazano zapisy z dziennika rejestracyjnego, gdzie Krzysztofowi Cieszewskiemu nadano pseudonim "Nil". Poddano też krytycznej analizie fakt wyjazdu opozycjonisty do Kanady.

CZYTAJ: Tomasz Sekielski lustruje prof. Cieszewskiego. Ujawnia dokumenty, które świadczą, że ekspert był zarejestrowany jako współpracownik SB. Profesor zaprzecza

Sam Cieszewski kategorycznie zaprzeczył, aby kiedykolwiek podjął współpracę z SB.

CZYTAJ: TVP lustruje prof. Cieszewskiego. Naukowiec dla wPolityce.pl: "Jeżeli ktoś twierdzi, że współpracowałem – kłamie"

Rewelacje "Po prostu" kategorycznie zdementował też Antoni Macierewicz:

CZYTAJ:Antoni Macierewicz: "To wygląda tak jakby szafa Lesiaka znowu się otworzyła, jakby rozpoczęto działania podobne do tych z lat 90". NASZ WYWIAD

Dziś Sekielski zdecydował się kontynuować temat - przedstawiając nieco szerzej dokumenty do których miał dostęp.

Są to dokumenty, które otrzymaliśmy z Instytutu Pamięci  Narodowej . Nie dotarły do nas z żadnych sekretnych źródeł

- zapewnił na wstępie. I dodał.

Nie tylko prof. Antoni Dudek uważa, że dokumenty te wskazują na to, że Chris Cieszewski w stanie wojennym zarejestrowany był jako tajny współpracownik SB. To nie oznacza, że musiał współpracować ze służbą bezpieczeństwa.

W felietonie tym razem w roli głównego eksperta od akt sb wystąpił prof. Piotr Franaszek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W jego opinii dokumenty informujący o rejesetracji agenta o pseudonimie "Nil" – wcale nie musiał być sfałszowany, czego dowodził Antoni Macierewicz.

CZYTAJ:Macierewicz ujawnia dokumenty: "Zapisy, na które powoływał się pan Sekielski są manipulacją i fałszem"

 

Te różnice w dacie o niczym nie świadczą. Procedura była taka, że funkcjonariusz zgłaszał do biura, archiwum czy osoby rejestrującej fakt, chęć zarejestrowania danej osoby jako tajnego współpracownika lub konkretnej sprawy, która była prowadzona. Na to potrzebował zgody swojego naczelnika. Te procedury trwały dosyć długo, zanim spłynęły do urzędnika, który rejestrował je pod kolejnymi numerami w dzienniku rejestracyjnym. W związku z tym to, że jest tu jakieś przesuniecie w dacie o niczym nie świadczy. Po prostu z odpowiednich kart zgłoszonych przez funkcjonariusza sb, została spisana data rejestracji, która miała miejsce wcześniej, przed rejestracją całej sprawy.

- tłiumaczył.

Sekielski dotarł też do funkcjonariusza sb Józefa Nadworskiego, którego nazwisko pojawia się w dokumentach Krzysztofa Cieszewskiego. Esbek nie zgodził się na ujawnienie twarzy, ale stwierdził, że przypomina sobie twarz "Nila". Choć -  samej współpracy – już nie.

 

Dokumenty, które pan był łaskaw mi udostępnić spowodowały to, że przypomniałem sobie jego twarz. Rzeczywiście przechodził, w zainteresowaniu, w zakresie moich działań operacyjnych. Z dokumentów wynika, nie tylko, że był zarejestrowany – bo to jest oczywiste, bo tak tam jest napisane. Ale z dokumentów wynika, że był - jeżeli dokument został sporządzony z obowiązującymi wówczas procedurami. Ale ja sobie nie przypominam jego, w charakterze tajnego współpracownika.

- powiedział Nadworski.

Drugą część felietonu poświęcono okolicznościom wyjazdu z kraju późniejszego profesora i udowodnieniu, że  niewiarygodnie brzmią jego tłumaczenia  dotyczące okoliczności jego ucieczki.

Ten sam Nadworski twierdzi, że:

Wedle mojego głębokiego, graniczącego z pewnością przekonania jest to absolutnie niemożliwe. Musiał ktoś zgodzić się, aby on wyjechał. Nie wierzę w to, żeby to był efekt jego własnej genialnej, przemyślanej działalności

 

Prof Piotr Franaszek uważa z kolei:

Nie była to ucieczka, która nie podlegała kontroli władz milicyjnych albo sb. (...) Jeżeli osoba opuszczała kraj przez lotnisko Okęcie wielokrotnie była sprawdzana. I jeśliby nie miała opuścić kraju to by go nie opuściła.

 

W samodzielną ucieczkę Cieszewskiego powątpiewają też b. opozycjoniści, m.in Wojciech Gilewski:

Nie rozumiem tego. Z mojej praktyki i moich znajomych wynika, ze żaden nie dostał takiej zgody

- powiedział.

Jak przekonywał, najczęściej ceną za wyjazd było zobowiązanie do współpracy i składanie raportów z wyjazdu.

 

Więcej wątpliwości ma Krzysztof Leski:

To nie jest niemożliwe. Ale gdyby uciekł, tak jak twierdzi, to wszystkie placówki dyplomatyczne PRL na świecie byłyby poinformowane, żeby z tym panem się nie zadawać

Jak podkreślał Leski, opozycjoniści na emigracji mieli nieraz ogromne problem, z tym żeby się wylegitymować bo nie przedłużano im dokumentów. Byli niemal bezpaństwowcami.

Tymczasem, jak twierdzi Tomasz Sekielski powołując się na dokumentację IPN - Cieszewskiemu - za zgodą polskiego MSW - bez problemu przedłużono paszport.

 

Ostatecznie sprawę rzekomej współpracy prof. Cieszewskiego rozstrzygnie sąd. Ekspert poinformował bowiem, że występuje o autolustrację.

CZYTAJ:Prof. Chris Cieszewski zaprzecza oskarżeniom o współpracę z SB i występuje o autolustrację. "Będę bronił prawdy. Nie interesuje mnie, jakie dokumenty jeszcze spreparują"

 

ansa/ TVP1

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

TYLKO U NAS, wSklepiku.pl, możesz jeszcze nabyć archiwalne numery dwumiesięcznika" Na Poważnie"!

nr.7/8 (grudzień 2012 - styczeń 2013)

Dwumiesięcznik

nr.9/10 (marzec-kwiecień-maj 2013)

Dwumiesięcznik „Na poważnie” Nr 9/10 (marzec-kwiecień-maj 2013)