Prof. Kieżun o tekście "GW": To przygotowanie do realizacji planu znanego z czasów Bismarcka, a potem Hitlera. Chodzi o opanowanie Europy przez Niemcy. NASZ WYWIAD

Fot. Youtube.pl
Fot. Youtube.pl

wPolityce.pl: "Gazeta Wyborcza" w swoim magazynie świątecznym publikuje rozmowę, w której Jan Sowa przekonuje m.in., że okres zaborów był skokiem modernizacyjnym dla Polski oraz, że dzięki niemu udało się Polsce wyzbyć tradycyjnej tożsamości kultury polsko-sarmackiej. W tej rozmowie nie znajdziemy natomiast przesłania, że zabory to dla Polski był okres niewoli i ucisku. Co Pan czuje, gdy czyta Pan takie teksty?

Prof. Witold Kieżun, Powstaniec Warszawski, ekonomista: W mojej ocenie z takimi tezami nie należy nawet dyskutować. To jest zupełny nonsens. Zabory to był okres potwornego ucisku polskości, języka polskiego. Jeśli Jan Sowa mówi takie rzecz to znaczy, że nie zna w ogóle historii. Przecież w zaborze rosyjskim i niemieckim nauczanie było jedynie w językach zaborców, a to, co polskie, było niszczone. Polacy byli ludźmi drugiej kategorii. Galicja miała trochę inną sytuację, ale zabór niemiecki i rosyjski to była tragedia. Tam niszczono Polaków. W zaborach funkcjonowało ustawodawstwo mające na celu niszczenie Polaków. Polak miał przestać być Polakiem, miał być Niemcem lub Rosjaninem. Sowa nie zna historii? Nie wie, jak było, jak byliśmy traktowani? To jest nonsens, nie chcę dyskutować z niedorzecznościami. Dyskusja może odbywać się na gruncie minimalnej racjonalności, tu pogląd jest nieracjonalny. Jeśli ktoś wygaduje takie rzeczy, powinien najpierw nauczyć się historii, poczytać, posłuchać tych, którzy wiedzą.

Jednak "Gazeta Wyborcza" uznaje, że z takimi osobami warto rozmawiać. Ta rozmowa to zresztą kolejny dowód na to, że "GW" nie widzi potrzeby wzmacniania przywiązania do polskości. Co za tym może stać?

To jest postawa, która w perspektywie ma uzasadniać powstanie w Europie jednego kraju. Jesteśmy niemal w przededniu ogłoszenia projektu likwidacji samodzielności państwowej i stworzenia jednej Europy, jednego państwa. Temu ma przyświecać plan, że w Europie będzie jedno centrum ekonomiczno-finansowe, jeden wielki bank i centrum, rozwijające liberalną gospodarkę ogólnoeuropejską. Tego typu teksty rozumiem, jako przygotowanie do tego projektu. Warto przypomnieć, co w tej sprawie powiedział Lech Wałęsa, wskazując, że najlepiej byłoby, gdybyśmy byli częścią Niemiec. Radosław Sikorski mówił natomiast w Berlinie, że Europa podporządkowana centrum niemieckiemu będzie się rozwijać najlepiej. To jest przygotowanie do realizacji planu znanego z czasów Bismarcka, a potem Hitlera. Chodzi o opanowanie Europy przez Niemcy.

To mocne słowa. Wielu dziś takie tezy dziwią.

Niemcy są obecnie coraz większą potęgą. I one realizują ten sam plan. Plan dominacji nad Europą.

To znaczy, że miejsce na niepodległą Polskę się kurczy? Dziś niepodległość znów może zostać zakwestionowana?

Oczywiście. Przecież we wszystkich krajach na świecie - pracowałem w kilkunastu krajach - jest widoczne silne poczucie tożsamości i świadomości narodowej. Proszę pojechać do Stanów Zjednoczonych 4 lipca - wtedy cały kraj jest pokryty sztandarami, wszyscy się cieszą. Proszę pojechać do Paryża w dzień Święta Narodowego, zobaczyć, jak paryżanie się cieszą. A to, co mamy w Polsce, to jest zawracanie głowy. Poczucie narodowe jest związane z językiem, pochodzeniem, świadomością pochodzenia. To są zupełnie elementarne rzeczy, które trzeba wzmacniać. Dziś w Polsce widać, co innego.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

CZYTAJ TAKŻE:  Prof. Kieżun w rozmowie z "wSieci": "Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kryje się plan osłabienia Polski, by przestała przeszkadzać wielkim sąsiadom"

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...