Jeśli informacje o dymisji wicepremiera i ministra finansów potwierdzą się (te wtorkowe i te wcześniejsze), będziemy świadkami niezwykle ważnego przełomu politycznego.

To może być wydarzenie, po którym rząd Tuska już się nie podniesie. Bo nawet jeżeli teraz premier wniosek o dymisję odrzuci, to tego dzbanka już nie uda się skleić. To już nie będzie działało, i "prawdziwa" dymisja pozostanie kwestią czasu.

Dlaczego Rostowski zadeklarował, że chce odejść? Bo Tusk go nie bronił, i rzeczywiście zakłada jego odwołanie? Możliwe. Ale to zbyt poważny ruch, by wynikał z bieżących napięć. Zwłaszcza, że ten tandem rządzi wspólnie już prawie siedem lat, i sytuacji kryzysowych zapewne nie brakowało. A jednak ani razu do opinii publicznej nie przedostała się żadna sugestia o możliwym odejściu "sztukmistrza z Londynu".

Wniosek jest jeden: sytuacja jest poważniejsza niż sądzimy, i to ten kontekst wywołuje prawdziwe napięcia. Przyjęte dziś przez rząd cięcia na poziomie 8 miliardów złotych przy jednoczesnym powiększeniu deficytu o 16 miliardów mogą nie wystarczyć. Konieczna może okazać się kolejna nowelizacja. Bo przecież tnąc wydatki, zmniejszamy też wpływy podatkowe, zabijamy koniunkturę. Wpadamy w korkociąg.

Do Tuska mogło dotrzeć, że jest bardzo, bardzo źle. W teorii oczywiście o wszystkim wiedział - o upychaniu długów po kątach, o drenowaniu budżetów samorządów, o zaciąganiu długów na bieżące wydatki. Wiedział, ale jak to politycy mają w zwyczaju - jednocześnie nie wiedział. Teraz, gdy usłyszał naprawdę złe wieści, mógł zrobić jedną ze swoich tysiąca przećwiczonych min zdziwienia, i powiedzieć: czemu wcześniej nie mówiłeś? Jak mogłeś do tego dopuścić? Dlaczego nie ostrzegałeś? A na uwagę Rostowskiego, że ostrzegał, mógł rzucić: nie pamiętam.

Dziś Tusk nie ma wyjścia. Musi starać się utrzymać Rostowskiego możliwie długo przy sobie. Dymisja wicepremiera będzie bankructwem całej polityki gospodarczej. Ta dymisja może Tuska politycznie wykończyć. Dlatego sądzę, że ją odrzuci. Gdyby wymienił ministra finansów, nic by nie zyskał, a stracił by resztki wiarygodności. Oprocentowanie polskich obligacji poleciałoby z dnia na dzień.

Ale zobaczymy, bo sytuacje polityczne mają własną dynamikę. Rostowski - składając dymisję i puszczając przeciek - coś chce osiągnąć. Nie ogłosił przecież, że odchodzi z rządu.

Faktem jest też, że podczas wtorkowej konferencji minę miał wyjątkowo nieciekawą.

Chwilowo minister finansów może się wzmocnić, jeżeli zostanie, na co wskazuje twitterowe dementi Tuska. Ale bardzo chwilowo. Tusk mu tego numeru nie wybaczy, bo trwale osłabia on i tak kruchą wiarygodność polityki finansowej rządu. Teraz plotki o dymisji Rostowskiego będą wracały co miesiąc.

Rząd wyczerpał rezerwy finansowe na bieżące trwanie. Teraz nie ma już dobrego ruchu. Nie da się nawet po prostu czekać na lepsze czasy, bo rzeczywistośc, niczym kula śnieżna, goni coraz szybciej.

Nie zazdroszczę.

PS. W czasie wtorkowej konferencji żaden z dziennikarzy informacyjnych nie zapytał premiera o słynnego "pisiora", którego obiecał wyrzucić z MSW. Widać, uznali że temat mało ciekawy.  Trudno przecież sądzić, by się bali.

 

 

 

-------------------------------------------------------------

-------------------------------------------------------------

Polecamy wSkepiku.pl książkę:"Reytan. Upadek Polski"

autor:Jarosław Marek Rymkiewicz

Nowa książka Jarosława Marka Rymkiewicza Reytan. Upadek Polski opowiada o proteście Tadeusza Reytana na sejmie rozbiorowym 1773 roku. Jest to także opowieść o dziejach rodu Reytanów od jego początków do roku 1939. A przede wszystkim symboliczna opowieść o zdradzie, upadku Polski i zakończeniu dziejów Rzeczypospolitej. Trzy ostatnie książki Rymkiewicza – Wieszanie, Kinderszenen, Samuel Zborowski – nazywano „trylogią polską”. Reytan. Upadek Polski tworzy razem z nimi „tetralogię polską”.

Reytan. Upadek Polski