Mam wrażenie, że ktoś manipuluje opinią publiczną i chcę się dowiedzieć, czy dzieje się to za moje (publiczne) pieniądze. Koledzy z branży podpowiadają mi nawet jedno nazwisko. A sprawa jest ważna. Chodzi wszak o finanse publiczne. Chodzi też o pieniądze milionów Polaków i ich finansowe bezpieczeństwo na starość.

- pisze Piotr VaGla Waglowski na swoim blogu, podkreślając, że dyskusja o "reformie" systemu emerytalnego toczy się nieuczciwie. Wskazuje przy tym, że temat został uruchomiony tuż przed wakacjami, kiedy większość Polaków zajmuje się upragnionym wypoczynkiem. Wygląda więc na to, że rządowi niezwykle zależy na jak najmniejszym zaangażowaniu obywateli w tę dyskusję.

Prezentując dokument po dokumencie, przedstawia strategię "debaty" wokół OFE prowadzoną przez rząd. Jak podkreśla, dyskusja oparta została na raporcie o niewiadomym statusie prawnym, dostępnym na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej pt. Przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego.

Sam raport budzi wiele wątpliwości. Pojawia się przy nim informacja, że wynika on z z art. 32 ustawy z dnia 25 marca 2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń społecznych. Ustawa zawiera dwa wskazania: po pierwsze "Rada Ministrów ma dokonać przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego po wejściu w życie ustawy i przedkłada Sejmowi informację o skutkach jej obowiązywania wraz z propozycjami zmian nie rzadziej niż co 3 lata"; po drugie - pierwszego przeglądu ma dokonać i poinformować o jego skutkach "nie później niż do dnia 31 grudnia 2013 r.". Nie wiadomo jednak czy raport jest właśnie tą informacją czy tym przeglądem, o których mowa w ustawie. Wiadomo tylko, że 2 lipca rząd się z raportem jedynie zapoznał i że nie został on przez rząd przyjęty. Skoro tak, raport nie powinien być przedmiotem żadnej dyskusji, bo jako dokument rządowy nie istnieje. Mimo to, premier ogłosił dwumiesięczną debatę nad raportem.

Tyle, że debata toczy się bez aktywnego udziału obywateli, w czasie, gdy większość przebywa na wakacjach. Pojawia się za to niepokojące, inne zjawisko - debata internautów, mająca wszelkie cechy sterowanej. VaGla zarzuca rządowi zaniechanie procedur przy wprowadzania konsultacji publicznych. Nie tylko obywatele nie mają szansy na wzięcie udziału w debacie, nie tylko nie jest ona prowadzona rzetelnie, ale toczy się wręcz poza prawem. Jego podejrzenia budzi m.in. fakt, że dziennikarze znali treść raportu jeszcze przed jego ogłoszeniem. Co ciekawe, pod publikacjami na temat raportu pojawiają się za każdym razem komentarze. Bloger prześledził je drobiazgowo i swierdza, że "niektóre z nich dziwnie się powtarzały w różnych wątkach i w różnych serwisach".


Jako przykład przedstawia tu jeden z powtarzających się często wpisów, chwalących bohaterskie działania ministra Rostowskiego.


Przykładów jest więcej, a analiza drobiazgowa. Jaki wniosek? Kto odnosi korzyść z realizacji kampanii prowadzonej na forach internetowych? Wygląda to, zdaniem VaGla na "aktywność zaplecza politycznego koalicji rządzącej".

Można posadzić młodzieżówki, niech piszą komentarze na potęgę. Czy tak było? Tego sprawdzić niestety nie mogę.

Piotr Waglowski, podejrzewając że rząd uruchomił w tej kwestii działania w zakresie public relations, zwrócił się do ministerstw z prośbą o informację.

Złożyłem wnioski o dostęp do informacji publicznej i zaadresowałem je do tych ministerstw, które odpowiadają za przedstawiony wyżej Raport, a także skierowałem wniosek do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wniosłem tam, by udostępniono mi następujące informacje publiczne: treści umów (wraz z ewentualnymi załącznikami i aneksami), które zostały zawarte przez poszczególne organy, a w których te organy zlecały działania dotyczące prowadzenia działalności w zakresie publikowania artykułów lub komentarzy na stronach internetowych (innych niż strony internetowe organów/urzędów), względnie dotyczące obsługi tych organów w zakresie Public Relations, w zakresie tworzenia, redagowania, dystrybucji komunikatów prasowych, przygotowania lub realizowania strategii medialnych, marketingowych lub promocyjnych, doradztwa w takich obszarach, albo podejmowania podobnych działań w sferze komunikacji...

Ministerstwo Finansów odpisało, że w 2013 roku takich umów nie zawarło i nie obowiązują go żadne umowy wcześniejsze. Ze wszystkich organów, do których VaGla się zwrócił, jedynie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie była uprzejma odpowiedzieć.

Skoro zignorowano wniosek, skoro w środku okresu urlopowego prowadzi się "debatę" w tak ważnej dla milionów Polaków sprawie, jak system ubezpieczeń społecznych, to prosiłbym dziennikarzy, ale tylko tych najrzetelniejszych, by - w moim imieniu - uprzejmie zadali Panu Premierowi pytanie o te umowy na wsparcie PR-owe rządu, których jego urzędnicy nie raczyli udostępnić

- apeluje Piotr Waglowski, wskazując że sprawa działań PR-wych widoczna jest tutaj gołym okiem.

 

Więcej na prawo.vagla.pl.

mall