Dziennikarz, który sobie poradzi. Od doradcy prezydenta do Rady Nadzorczej miejskiej spółki

Prezydent Dawid Kostempski. Fot. kostempski.pl
Prezydent Dawid Kostempski. Fot. kostempski.pl

Prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski zatrudnił na stanowisku doradcy do spraw mediów dziennikarza Polskiego Radia Katowice Jerzego Zawartkę. Zapewne po to, by często występować w jego programach w publicznej rozgłośni. Po ujawnieniu tego skandalu dziennikarz znalazł posadę w Radzie Nadzorczej miejskiej spółki, w której wiceprezesem jest żona Kostempskiego. I wszystko gra.

Sprawa „drugiego etatu” redaktora Zawartki rozpoczęła się od maila, który kilka tygodni temu dostali m.in. członkowie Rady Programowej Radia Katowice, gdzie zasiadam z rekomendacji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dziennikarz Polskiego Radia Katowice pan Jerzy Zawartka pobiera wynagrodzenie z kasy świętochłowickiego magistratu, miasta które znajduje się w bardzo złej sytuacji finansowej. Redaktor dostaje pieniądze z tytułu umów zleceń m.in. za to, że do swojego programu regularnie zaprasza Dawida Kostempskiego, prezydenta naszego miasta.

Kostempski w gronie swoich zaufanych współpracowników wielokrotnie wypowiadał się, że „media ma w kieszeni”. Trudno się z tym nie zgodzić.

Nasuwają się pytania – czy sytuacja dziennikarzy Polskiego Radia Katowice jest rzeczywiście taka zła, że muszą dorabiać „na boku”? Jak się ma do tego etyka zawodowa (jeżeli istnieje)? Czy takie działania są zgodne z prawem i przepisami obowiązującymi w rozgłośni? Czy może doszło do prywatyzacji rozgłośni Polskiego Radia Katowice? O całej sprawie zawiadamiam również Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

To skandal. Rozgłośnia publiczna, a taką jest wciąż Radio Katowice, zawsze miała wysokie standardy etyczne. Nie wszystko jest na sprzedaż. Nietrudno wyobrazić sobie np. że ów dziennikarz najpierw uzgadniał pytania ze swoim pracodawcą, a potem na antenie dzielnie go z nich odpytywał. Wyjaśnienia wymaga to, czy zależność finansowa pomiędzy Zawartką a prezydentem miała wpływ na tematy poruszane w audycjach publicznej rozgłośni?

Kiedy opisałem sprawę, redaktor Zawartka posypał przed przełożonymi głowę popiołem i szybko zrezygnował z drugiego etatu w świętochłowickim magistracie. W regionalnym dodatku Gazety Wyborczej, który odtwórczo za portalem wpolityce.pl opisał sprawę czytamy:

Prezydent Świętochłowic na przestrzeni ostatniego roku gościł u mnie może dwa razy. Byłem u niego zatrudniony, ale jako asystent na pół etatu i nie miało to nic wspólnego z moją pracą w radiu. Napisałem np. scenariusz do miejskiej imprezy, przygotowałem też opracowanie dotyczące regionalnych mediów - wyjaśnia dziennikarz, który po tym, jak anonim wpłynął do Radia Katowice, z posady u Kostempskiego zrezygnował.

I znowu nieścisłości. Zawartka miał cały etat, a nie pół. Kilkoro radnych Świętochłowic chce się dowiedzieć od prezydenta Kostempskiego do jakiej to imprezy doradca pisał scenariusz, co zawiera opracowanie dotyczące regionalnych mediów, i ile z budżetu miasta na to poszło pieniędzy.

Zawartka z posady u Kostempskiego zrezygnował, ale nie stała mu się krzywda. Od niedawna zasiada w Radzie Nadzorczej Miejskiego Zakładu Składowania Odpadów Sp. z o.o. z siedzibą w Sosnowcu. MZSO to spółka, w której miasto ma 100 procent udziałów, i zarządza m.in. wysypiskiem. Dawny doradca medialny prezydenta Dawida Kostempskiego jest teraz sekretarzem Rady Nadzorczej w tej spółce.

Coś jednak łączy te dwie posady. Nie ma przypadków. Otóż wiceprezesem sosnowieckiej spółki jest Agnieszka Kostempska, radna PO Sejmiku Województwa Śląskiego i zarazem przewodnicząca klubu radnych, rzeczniczka prasowa Platformy Obywatelskiej regionu śląskiego. Żona prezydenta Świętochłowic.

Spółka, której jest wiceprezesem, nie lubi rozgłosu. Dopiero po moich pytaniach o skład Rady Nadzorczej spółki z Sosnowca w BIP pojawiły się pełne informacje.

Prezes Radia Katowice Henryk Grzonka do wyjaśnienia sprawy zawiesił Zawartkę, a teraz odsunął dziennikarza od prowadzenia programów, w których poruszana jest tematyka samorządowa. Nic więcej zrobić nie mógł, bo dopiero po tym skandalu w rozgłośni będzie opracowywany kodeks etyki, który będzie obowiązywał wszystkich zatrudnionych. Nie tylko dziennikarzy.

Redaktor Zawartka swoją zawodową wizerunkową porażkę zawdzięcza faulowi zawodnika ze Świętochłowic. Nie wierzę, aby prezydent Kostempski nie wiedział, że taki rodzaj „współpracy” z dziennikarzem jest nieetyczny (przynajmniej dla większości naszego środowiska) i niezgodny z prawem. Z kolei Zawartka jest doświadczonym dziennikarzem, który „z niejednego pieca jadł chleb”, zapewne widział o niebezpieczeństwach wchodzenia w takie relacje.

Reperkusje tego skandalu już są duże. Bardzo ucierpiał wizerunek rozgłośni, jej niezależności i opiniotwórczości. Przyznał to kilkanaście dni temu, na ostatnim spotkaniu Rady Programowej Radia Katowice, red. Henryk Grzonka. Szkoda, że rykoszetem oberwali dziennikarze, którzy nie wchodzą w żadne układy z „władzą”, biznesem, prezesami mniej lub bardziej bogatych spółek. Prezes nie wiedział o nowej posadzie swego podwładnego.

Na wizerunek Radia Katowice w związku ze „sprawą Zawartki” nakłada się także nieprawomocny wyrok w procesie lustracyjnym Andrzeja Ochodka, który jest szefem redakcji Radia Katowice w Bielsko-Białej. Sąd orzekł, że Ochodek złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, które musiał złożyć bo był członkiem Rady Nadzorczej Wodociągów Ziemi Cieszyńskiej w Ustroniu.

W oświadczeniu lustracyjnym nie przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Z dokumentów IPN wynika, że Ochodek od kwietnia 1989 r. do października 1989 r. był tajnym współpracownikiem tej służby o pseudonimie „Targosz”. Zgodził się na współpracę z SB po tym, jak pijany jechał autem. W swoich donosach relacjonował m.in. o zagranicznej konferencji ekologów.

 

Artykuł opublikowany na portalu sdp.pl.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...