wPolityce.pl: Objęcie prezydentury Warszawy – w potocznej opinii miało być dla Lecha Kaczyńskiego - trampoliną do prezydentury Polski. Tak było naprawdę? Istniał taki plan, czy pomysł kandydowania na najwyższy urząd w państwie narodził się później?

CZYTAJ TAKŻE: Znane i nieznane fakty i zdjęcia z życia Lecha Kaczyńskiego. Biografia, która może pokonać "przemysł pogardy". NASZA RELACJA z promocji książki

Janusz Kowalski, współautor biografii politycznej Lecha Kaczyńskiego, badający okres jego prezydentury w Warszawie: Taki plan był od samego początku. Pierwotnie planowano co prawda, że Lech Kaczyński będzie kandydował na prezydenta z pozycji wicemarszałka Sejmu, ale w związku z tym, że Andrzej Lepper poparł rządy SLD i sam został wicemarszałkiem - po wprowadzeniu wyborów bezpośrednich w 2005 roku zapadła taka własnie decyzja. To był pomysł Ludwika Dorna, żeby Lech Kaczyński był kandydatem na prezydenta Warszawy w pierwszych wyborach bezpośrednich. Jako naturalną konsekwencję zakładano, że wystartuje na urząd prezydenta Polski. Przy czym wiadomo było, że te trzy lata musiały zostać bardzo efektywnie wykorzystane.


Co było najtrudniejsze dla Lecha Kaczyńskiego w prezydenturze warszawskiej? Fakt, że przez wiele lat nie mieszkał w stolicy? Czy inne okoliczności?

Przypomnijmy, jakie to były okoliczności: był to okres bezwzględnych rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej : kanclerza Leszka Millera, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Większość instytucji państwa była podporządkowana postkomunistom. I nagle w Warszawie, w której przeprowadzono reformę ustroju, żeby umożliwić dalsze, "skuteczniejsze" rządy koalicji PO-SLD – wygrywa niespodziewanie polityk konserwatywny, antykorupcyjny - Lech Kaczyński. Otoczenie zewnętrzne – to opozycja SLD i wymuszona koalicja z PO. Przy czym było oczywiste, że Platforma od początku będzie blokować wiele inicjatyw Lecha Kaczyńskiego, które miałyby uderzyć w podstawy tzw "układu warszawskiego". Do tego dochodziła reformę administracji, która polegała na tym, że zmieniono całkowicie ustrój Warszawy. Lech Kaczyński musiał praktycznie z dnia na dzień zbudować nową administrację stolicy od samych podstaw, scalając 14 jednostek samorządowych. Miał bardzo mało czasu, żeby udowodnić, że potrafi realizować projekty, o których mówił w kampanii wyborczej. Mimo, że był to krótki czas – udało mu się bardzo wiele rzeczy zrobić. Wszyscy wiemy o Muzeum Powstania Warszawskiego,  ale trzeba pamiętać też o uporządkowaniu procesów inwestycyjnych, o złamaniu wielu układów żerujących na budżecie miasta st. Warszawy. Lech Kaczyński był pierwszym prezydentem, który uporządkował system służby zdrowia w mieście. Do dzisiaj mieszkańcy korzystają z jego programów profilaktycznych.

Lech Kaczyński miał pomysł, żeby powoływać takie instytucje w Warszawie, które pozwolą jej na mapie Europy odzyskać status stolicy silnego europejskiego państwa. Stąd jego pomysł budowy Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale prezydent Kaczyński wspierał także Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Sztuki Współczesnej, czy Centrum Nauki Kopernik – którego budowę zainicjował.

 

Skąd się wziął pomysł budowy Muzeum Powstania Warszawskiego?

O tym pomyśle mówiono od wielu lat. Podejmowano nawet jakieś próby. Istniał formalnie odział w ramach Muzeum Historycznego stolicy zajmujący się powstańcami. Natomiast Lech Kaczyński stwierdził, że trzeba przełamać tę niemoc w sprawie instytucji najbardziej istotnych z punktu widzenia dumy miasta. I to po prostu zrobił. To muzeum powstało w ciągu 11 miesięcy.


Podczas promocji książki wspomniał pan o spisku, który doprowadził do tego, by miasto nie dostało dotacji unijnych, aby to obciążyło konto Lecha Kaczyńskiego...

W październiku 2005 roku, podczas kampanii prezydenckiej na urząd prezydenta RP, Lechowi Kaczyńskiemu jako prezydentowi stolicy odebrano dotacje na budowę pierwszej linii metra - 350 mln zł, aby jego oponenci mogli dowodzić, że Warszawa jest źle i nieefektywnie zarządzanym miastem. To był przejaw brutalnej gry politycznej. Ciekaw jestem, czy gdyby warszawiacy wiedzieli, że to m.in. formacja Donalda Tuska spowodowała, że stolica straciła 350 mln, to czy zagłosowaliby na Platformę Obywatelską?

 

Czym prezydentura Lecha Kaczyńskiego w Warszawie odróżniała się od innych? Co było jej największym sukcesem?

Efektywność. Lech Kaczyński był menedżerem stolicy. Zarządzał miastem w sposób zgodny z jego wizją. Miał wiele pomysłów, które po prostu realizował. Lech Kaczyński chciał, by Warszawa była silną stolicą na mapie Europy. Ale największym sukcesem była instytucjonalizacja administracyjna Warszawy. Zbudowanie od początku do końca administracji, która do dzisiaj funkcjonuje. Jego autorskim pomysłem było powołanie tzw. WOM-ów – czyli wydziałów obsługi obywatela, które były takim antykorupcyjnym pomysłem na oddzielenie interesantów, zgłaszających sprawę - od urzędników, żeby realnie walczyć z korupcją. Generalnie uporządkowanie procesu inwestycyjnego było jego wielkim osiągnięciem. Inwestycje zaczęły być realizowane w sposób sprawniejszy tańszy i skuteczniejszy.


A porażki?

Były sprawy, których nie udało się zrealizować, czy to z powodów obiektywnych, czy to z powodu błędów urzędników. W tak dużej aglomeracji jest to rzeczą naturalną. I Lech Kaczyński potrafił się do nich przyznać.

 

Na przykład?

Na przykład nieterminowe przygotowanie budowy Mostu Północnego. To była jedna z inwestycji, którą Lech Kaczyński chciał przygotować w 2005 roku, ale z powodu błędu urzędników wszystko się opóźniło o kilkanaście miesięcy.

 

Czy coś pana zaskoczyło w działalności Lecha Kaczyńskiego w okresie, który pan badał?

Może jego otwartość na ludzi, których znał krótko, a którzy zafascynowali go swoją wiedzą, czy pomysłami. Takim osobom potrafił po kilkunastu minutach rozmowy zaproponować współpracę i realizację konkretnych projektów. Jedną z takich osób była nieoceniona Danuta Wawrzynkiewicz - skarbnik  m. st. Warszawy, która całe życie przepracowała w ministerstwie finansów. Lech Kaczyński powierzył jej jedną z kluczowych funkcji w mieście. To była dobra decyzja, bo ona bardzo pomogła w opanowaniu finansów, kończąc z tzw. kreatywną księgowością "układu warszawskiego". To świetny przykład na to, że Lech Kaczyński był otwarty na osoby, których wcześniej nie znał, ale które przekonały go swoim profesjonalizmem. On je zarażał swoją ambicją budowy wspaniałego miasta, tak że realizowały później wspaniałe, życiowe projekty.

rozmawiała Anna Sarzyńska

 

 

 

 

--------------------------------------------------------------------------------------------

--------------------------------------------------------------------------------------

Polecamy wSklepiku.pl:"Lech Kaczyński Portret"

autor:Michał Karnowski

W naszej pamięci zostanie On jako prawdziwy rycerz walczący o wolność. Micheil Saakaszwili O Lechu Kaczyńskim - polityku, przyjacielu, ojcu i mężu - opowiadają jego współpracownicy, przyjaciele, znajomi, ale także historycy i publicyści. Z mozaiki wspomnień, obrazów i anegdot, zawartych na kartach tej publikacji, wyłania się wielowymiarowy portret nietuzinkowego człowieka, bez reszty zaangażowanego w służbę Ojczyźnie. To portret subiektywny, bo często malowany emocjami, bólem straty i pamięcią o tragedii. To przejmujące świadectwo spotkań wielkich i małych, ważnych i codziennych, z człowiekiem, obok którego nie sposób przejść obojętnie. To hołd złożony wielkiemu patriocie, do końca wiernemu swojemu Narodowi, jego historii i teraźniejszości, zatroskanemu o jego przyszłe losy.