Dawni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa postanowili walczyć z przedłużeniem okresu przedawnienia zbrodni komunistycznych. Zasypują w tej sprawie listami Rzecznika Praw Obywatelskich. Ich zdaniem decyzja o wydłużeniu jest niekonstytucyjna. Jak wskazuje "ND' akcja esbeków może mieć związek ze zmianami, w ramach których obcięto w 2010 r. resortowe, bardzo wysokie emerytury.

CZYTAJ WIĘCEJ: Byli esbecy coraz bardziej bezczelni. Ich zdaniem przepisy dot. zbrodni komunistycznych są niekonstytucyjne

O roszczeniach esbeków rozmawiamy z Tadeuszem M. Płużańskim, publicystą, autorem m.in. książek pt "Bestie: mordercy Polaków", czy "Oprawcy: zbrodnie bez kary".

wPolityce.pl: Co pan sądzi o domaganiu się przez byłych esbeków skrócenia okresu przedawnienia zbrodni komunistycznych?

Tadeusz M. Płużański: To jest zwyczajna bezczelność. Państwo polskie jest bardzo łagodne wobec wszelkiej maści esbeków, ubeków, byłych prokuratorów wojskowych i sędziów. Właściwie nikt wobec nich żadnych konsekwencji nie wyciąga, a jeszcze mają czelność organizować tego typu akcje w związku z obecnymi resortowymi uposażeniami, które – według mnie – powinny być im w ogóle zabrane. Ci ludzie nie zasłużyli przecież na szczególne emerytury, a takie im przysługują i tylko części im te emerytury zostały minimalnie uszczuplone. To są uposażenia, które my im płacimy jako podatnicy, a ja nie widzę żadnego powodu, aby honorować te osoby, które jak najgorzej zasłużyły się państwu polskiemu.

 

To truizm, ale trzeba go powtarzać. To, że funkcjonariuszom byłego reżimu totalitarnego żyje się dobrze, to skutek słynnej „grubej kreski” i ochrony „ludzi honoru” przez wiadome środowisko, prawda?

No oczywiście. Geneza obecnej sytuacji pochodzi z „okrągłego stołu” i uzgodnień w Magdalence. Tam postanowiono, że będzie szeroko pojęta ochrona wszelkiej maści zbrodniarzy komunistycznych. Ta polityka jest realizowana. Cały czas honoruje się, także pośmiertnie, ludzi, którzy działali przeciwko Polsce i Polakom. Natomiast ci, którzy walczyli o wolność, nie zasługują na godne życie. Wywalczone przez nich przed sądem odszkodowania są sprawami jednostkowymi. Większość żyje w biedzie. Wolne państwo nie szanuje tych, którzy o tę wolność walczyli, oddając za to zdrowie i życie.

 

Brak kary dla funkcjonariuszy komunistycznego reżimu totalitarnego jest bardzo demoralizujący dla społeczeństwa. Jest też zachętą dla ewentualnych następców, którzy widząc, że byłym esbekom nie dzieje się krzywda, mogą ochoczo działać przeciwko Polsce.

To jest sedno całej sprawy. Bo jeśli państwo nie potrafi oddzielić dobra od zła, nazwać go i napiętnować, jeśli nie potrafi szanować swoich bohaterów, a za to nagradza katów i zbrodniarzy, to daje fatalne świadectwo moralności. Jest też dowodem na to, że w ogóle sobie nie radzimy z komunistycznym bagażem. Ludzie, którzy byli honorowani w PRL, są honorowani też dzisiaj. I nie chodzi tylko o całą rzeszę funkcjonariuszy aparatu represji, ale też o tych, którzy byli na szczycie reżimu, mam tu na myśli Wojciecha Jaruzelskiego czy Czesława Kiszczaka. Kreuje się ich na herosów historii, a zwalcza się pamięć o żołnierzach takich jak np. August Emil Fieldorf „Nil”. To bardzo demoralizujące.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

CZYTAJ TAKŻE: Bezkarność rozzuchwala. Dumni z pracy w SB, dziś są „twarzami” firm. Żądają coraz wyższych odszkodowań od Skarbu Państwa