Wymyśliła „Jak nie wyląduję, to mnie zabije”. Teraz robi PR Centrum Zdrowia Dziecka. Złapanie na kłamstwie niczego nie przekreśla

Fot. wPolityce.pl / tvn24.pl
Fot. wPolityce.pl / tvn24.pl

Centrum Zdrowia Dziecka ma nowego rzecznika prasowego. Została nim dziennikarka, która do października pracowała w tvn24. Została zwolniona w październiku na fali poszukiwania zwolnień w stacji. Może nie była już potrzebna, a może – to wersja optymistyczna – ktoś zastanowił się nad jej wiarygodnością?

To było jedno z najohydniejszych kłamstw posmoleńskich obecnych w polskich mediach. Szyte wyjątkowo grubymi nićmi. Po prostu ktoś wymyślił sobie coś, co miało uwiarygodnić rosyjską wersję wydarzeń i znalazł narzędzie, by to nagłośnić.

Narzędziem okazała się Joanna Komolka, reporterka TVN24, która 14 lipca 2010 roku wypowiedziała takie słowa:

To są słowa, do których udało nam się dotrzeć nieoficjalnie oczywiście. Próbowaliśmy oficjalnie potwierdzić te informacje w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie – tam, gdzie odbywa się m.in. odczytywanie tych zapisów. To są słowa, które miał wypowiedzieć pilot, pierwszy pilot tupolewa na kilkanaście sekund przed uderzeniem w ziemię. Brzmią one tak – choć od razu zastrzeżenie, bo nie do końca są one odczytane – Jeżeli nie wyląduję (-my), to mnie zabije (-ją). To są bardzo mocne słowa.

Komolka niby coś tam zastrzegła, ale z lubością podkreśliła, jak mocne są sensacyjne słowa pilota, wskazujące na gigantyczną presję ze strony ważnych pasażerów.

Po chwili reporterka zdaje się – zapewne przypadkiem – sugerować, skąd może mieć taki przeciek. Zapytana, czy te słowa są rezultatem pracy specjalistów z Krakowa, mówi:

Nasze źródło, które przekazało nam te informacje nie precyzuje tego. Trzeba powiedzieć, że prace nad odczytywaniem zapisów czarnych skrzynek trwają nie tylko w Krakowie, ale także jeszcze na terenie Rosji.

Całą rozmowę z ujawnieniem tego „newsa” wciąż można znaleźć na portalu tvn24.

Co działo się później, wiemy doskonale. TVN24 i TVN wałkował temat przez cały dzień. Wymyślony cytat był wbijany do głów widzom stacji przez wielu reporterów w łączeniach na żywo, w materiałach, również przez prowadzącego główne wydanie faktów Kamila Durczoka (co kiedyś przywołał jako gość tvn24 prof. Andrzej Zybertowicz).

Ta wrzutka posłużyła jako arcyważny argument dla dowodzenia tezy o naciskach i wrednym prezydencie, którego rzekoma determinacja do wylądowania w Smoleńsku za wszelką cenę miała paraliżować kpt. Protasiuka strachem, odbierać mu rozum i wywoływać wręcz skłonności samobójcze.

Czy telewizja bądź pani redaktor kiedyś za te kłamstwa przeprosiły? Nie przypominamy sobie. Doskonale wiemy za to, jak w rzeczywistości wyglądał fragment stenogramu, o którym opowiadała Komolka:

Dobra wiadomość jest taka, że ta pani nie pracuje już w zawodzie dziennikarza. Zła - że teraz to ona będzie media informować o tym, co dzieje się w Centrum Zdrowia Dziecka. Poważnie się tego obawiamy.

I współczujemy dziennikarzom zajmującym się tematyką zdrowotną. Słowa pani rzecznik koniecznie trzeba będzie sprawdzać w innych źródłach.

mt

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...