Stankiewicz o kulisach odejścia z "Wprost". "Mam dla Lisieckiego propozycję: niech napisze nad winietą gazety, o kim pisać nie można. Inaczej okłamuje Czytelników"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Zadziwiające jest to, co działo się od stycznia wokół mojego tekstu o Aleksandrze Kwaśniewskim dla „Wprost”. Wiem ze świata polityki, że ludzie Kwaśniewskiego szczególnie interesowali się tym materiałem przed publikacją. Czy jednak cokolwiek nakazali wydawcy?

- mówi o swoim zwolnieniu z tygodnika "Wprost" Andrzej Stankiewicz.

O sprawie pisaliśmy jako pierwsi na wPolityce.pl.

CZYTAJ WIĘCEJ: UJAWNIAMY! Tekst o Kwaśniewskim „niezgodny z linią redakcyjną tygodnika”. „Wprost” zakneblowany ugodą z byłym prezydentem

W rozmowie z portalem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stankiewicz gorzko ocenia praktyki redakcyjne w piśmie kierowanym przez Michała M. Lisieckiego, tłumacząc, że "wydrukowali zmanipulowany tekst, pod którym podpisali mnie bez mojej zgody."

Jak wyglądały kulisy odejścia?

W piątek po moim wyjściu, do Koboski napisał prawnik Lisieckiego. Oświadczył, że po pierwsze tekst jest „niezgodny z linią redakcji”, a po wtóre, narusza ugodę, którą Lisiecki zawarł z Kwaśniewskim. Na to Kobosko odpisał — już do wiadomości Lisieckiego — pytając, w jaki sposób tekst narusza linię redakcyjną i dodał, że żadnej ugody z Kwaśniewskim nie zna i jest nią zdziwiony. Wtedy zadzwonił do niego właściciel. Już znał tekst. Oświadczył, że nie ma czasu na wyjaśnienia, a jeśli naczelny nie ściągnie tekstu, to on sam przyjdzie do redakcji i zatrzyma druk

- czytamy na stronach SDP.pl.

Praktyki - przyznają Państwo - przynajmniej dziwne i, delikatnie mówiąc, odbiegające od standardów. To właśnie Lisiecki, jak opisuje były dziennikarz "Wprost", stał za tą swoistą formą cenzury w tygodniku:

Najłatwiej to wytłumaczyć koniunkturalizmem Lisieckiego. Uważam, że robi gazetę wyjątkowo nieuczciwą wobec Czytelników. Podczas naszej ostatniej rozmowy – na szczęście przy świadkach – przyznał się, że po tym, jak kupił od Marka Króla „Wprost”, postanowił wyciszyć spory prawne, które miała gazeta

- tłumaczy Stankiewicz.

I opowiada o szczegółach tych ustaleń:

Lisiecki oświadczył mi, że zawarł kilkadziesiąt ugód z politykami lewicy i z najpoważniejszymi biznesmenami w Polsce. Są to ugody z tajnymi załącznikami. Ale ich założenie jest proste: w zamian za wycofanie roszczeń albo zaniechanie bojkotu „Wprost”, Lisiecki zobowiązał się, że tygodnik nie będzie się zajmował ich „prywatnymi” sprawami, w tym majątkiem. Oznacza to, że można pisać o działalności publicznej Aleksandra Kwaśniewskiego czy Włodzimierza Cimoszewicza, ale już o ich pieniądzach nie można

- mówi.

Stankiewicz puentuje, twierdząc, że tygodnik wydawany przez Michała M. Lisieckiego nie postępuje uczciwie i należycie:

Mam dla Lisieckiego propozycję: niech napisze nad winietą gazety, o kim we „Wprost” pisać nie można. Inaczej po prostu okłamuje Czytelników. (...) „Wprost” nie jest gazetą, która patrzy politykom na ręce i rzetelnie relacjonuje rzeczywistość. Możesz w niej pisać tylko pod warunkiem, że nie wkraczasz w obszary objęte ugodami wydawcy

- twierdzi dziennikarz.

Całość wywiadu, w którym były już dziennikarz "Wprost" opisuje kulisy pracy w piśmie Lisieckiego i praktykach redakcyjnych, do przeczytania na stronach internetowych SDP.PL.

lw

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...

Redaktor Naczelna: Marzena Nykiel

Zespół: Krzysztof Bałękowski, Wojciech Biedroń, Adam Kacprzak, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Tomasz Karpowicz, Kamil Kwiatek, Aleksander Majewski, Adam Stankiewicz, Weronika Tomaszewska, Anna Wiejak.

Autorzy: Łukasz Adamski, Piotr Cywiński, Krzysztof Feusette, Grzegorz Górny, Edyta Hołdyńska, Jerzy Jachowicz, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Maja Narbutt, Maciej Pawlicki, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło.

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.