Kazimierz Michał Ujazdowski w tygodniku "wSieci" o wielkiej, przemilczanej aferze. "To jest system politycznego panowania, bo nie rządzenia"

Afera Rywina była prymitywnym wybrykiem. Próbą zmiany układu sił wewnątrz oligarchii. Dziś mamy rzeczywisty system oligarchiczny. Miller mógł tylko marzyć o tak monopolistycznej władzy. System Tuska czerpie siłę z poparcia mediów, służb specjalnych, biznesu, administracji. To jest system politycznego panowania, bo nie rządzenia. I on jest sprzeczny z europejskimi standardami, choć jego fasada wygląda jak europejska demokracja -

- mówi w tygodniku "wSieci", w rozmowie z Piotrem Zarembą, Kazimierz Ujazdowski.

I podaje przykład  dużej afery, która została właściwie przemilczana: "projekt Chopin".

Chodzi o umowę PKO SA z włoską firmą Pirelli. Obie strony należą do tego samego właściciela, tyle że umowa była dla tego pierwszego podmiotu niekorzystna. Pozwolono na superkorzystny dla firmy Pirelli transfer praw do nieruchomości PKO SA i do trudnych kredytów zabezpieczonych na nieruchomościach. Potraktowano firmę działającą według polskiego prawa jako przedmiot kolonialnej ekspansji: ot, wyciąga się z niej aktywa i przenosi do Włoch.

Skoro po obu stronach był ten sam właściciel: firma Unicredit.

Ale to przecież oznaczało pokrzywdzenie mniejszościowych akcjonariuszy PKO SA, obywateli i Skarbu Państwa. W praworządnym kraju z dojrzałą opinią publiczną to by się skończyło poważną debatą i kontrolą parlamentarną. Przecież tę umowę podpisał prezes PKO SA Jan Krzysztof Bielecki, były premier, a teraz główny doradca ekonomiczny Tuska. Dlaczego nie zawiadomił rynków finansowych? Dlaczego nie poinformował nadzoru bankowego?

We Francji czy w Niemczech pytano by go o to. W Polsce przedsiębiorcy demaskujący ten mechanizm, Michel Marbot i Jerzy Bielewicz, nie mogą skutecznie dochodzić swoich praw. Komisja Nadzoru Finansowego zachowuje się dziś w tej sprawie biernie. Czy nie dlatego, że rzecz dotyczy wpływowego polityka obozu rządowego?

Na koniec pytanie Kazimierz Ujazdowski stawia retoryczne pytanie:

Czy pan sobie wyobraża, że ktoś, kto działa przeciw interesom francuskich albo niemieckich podmiotów gospodarczych, byłby głównym doradcą prezydenta François Hollande’a albo kanclerz Angeli Merkel? Tam wsparcie dla własnego przemysłu jest aksjomatem. Jan Krzysztof Bielecki działał na rzecz interesów cudzoziemskiej firmy, a teraz ma wpływ na polską politykę gospodarczą. To w dojrzałym państwie europejskim nie do pogodzenia.

Nic dodać, nic ująć.

Polub wSieci na FB!

CZYTAJ TAKŻE: Robert Górski w rozmowie z Mazurkiem w tygodniku "wSieci": "zmiana prezesa Rady Ministrów oznacza także moją dymisję"

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...