Wanda Nowicka ustanowiła nagrodę za „wkład w budowę państwa świeckiego”. Wyróżnienie nosi miano „Kryształowego Świecznika”, w skład kapituły wchodzą tak „obiektywne” pod względem światopoglądowym postacie jak Magdalena Środa i Robert Biedroń, a wśród pierwszych nominowanych znaleźli się aktywiści, których zasługą jest usuwanie krzyża z miejsc publicznych oraz manifestująca ateizm piosenkarka Maria Peszek. O kuriozalnej inicjatywie wicemarszałek Sejmu RP rozmawiamy z Bogumiłem Łozińskim, publicystą „Gościa Niedzielnego”.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Konrad Szymański: Chrześcijaństwo jest wciąż najbardziej prześladowaną religią. Znamienny raport o wolności religijnej w świecie


wPolityce.pl: Dlaczego walka o tzw. świeckość państwa sprowadza się w Polsce do wojny z katolicyzmem?

Bogumił Łoziński: To skutek mentalności postkomunistycznej. Katolicyzm zakłada, że człowiek porusza się nie tylko w sferze materialnej, ale również w sferze duchowej. Stąd wynika wyraźne odniesienie do religii. Natomiast tzw. świeckość państwa zakłada, że ten wymiar duchowy w ogóle nie powinien być brany pod uwagę.  Mamy tu więc do czynienia z wyraźnym odniesieniem do ideologii lewicowej, która spłaszcza człowieka do dwuwymiarowego poziomu, bez odniesienia się do  trzeciego wymiaru – nadprzyrodzonego.

 

Czy to normalne, zgodne ze standardami demokratycznego państwa, że tego typu inicjatywę firmuje swoim urzędem wicemarszałek Sejmu RP?

Ta kontrowersja zrodziła się już w momencie kiedy pani Nowicka została wysunięta jako kandydatka na wicemarszałka Sejmu. Przypomnę, że w pierwszym głosowaniu przepadła i również część posłów Platformy głosowało przeciwko niej. Dopiero po ingerencji premiera Tuska, który w kwestiach sumienia nie waha się łamać posłów PO, jej kandydatura przeszła w drugim czytaniu.  Pozostaje pytanie czy osoba o poglądach ekstremalnych - które niszczą naszą kulturę i tradycję oraz są zaprzeczeniem istoty pluralizmu i demokracji – powinna zasiadać na tak wysokim stanowisku. Odmawianie prawa ludziom wierzącym do obecności w przestrzeni publicznej, do wyrażania swoich poglądów, brak szacunku dla religijności, są elementami państwa totalitarnego, które nie mieszczą się w demokracji. Przez kilkadziesiąt lat komunizmu ludzie obozu „Solidarności”, na czele z Kościołem katolickim, walczyli o wolność. Wolność również dla religii i ludzi wierzących. W tej chwili pani Nowicka, chce ten wymiar wolności zniszczyć. To forma lewicowego totalitaryzmu, który z demokracją i pluralizmem nie ma nic wspólnego.

 

Na ile groźne jest to, że polityczny patron Nowickiej, Janusz Palikot, coraz wyraźniej przybiera twarz Jerzego Urbana, a walka z Kościołem zyskuje formy instytucjonalne? Czy mamy do czynienia z folklorem naszego życia politycznego i społecznego, hałaśliwym marginesem, czy ze zjawiskiem znacznie poważniejszym?

Nie da się ukryć, że Palikot uzyskał 10 proc. w wyborach, więc jest to mniejszość, ale jednak stanowiąca istotną reprezentację pewnego sposobu myślenia, które w społeczeństwie polskim istniało od zawsze. Jak się przeanalizuje postulaty Palikota, to są one dokładnie takie same ja te  formułowane przez komunistów, których egzemplifikacją był Jerzy Urban w okresie stanu wojennego. Przypomnę, że to właśnie Urban jest moralnie odpowiedzialny za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Zajmował się bowiem publicznie szczuciem ks. Jerzego. Dokładnie tą samą drogą, podając te same argumenty, idzie Janusz Palikot. W tym co robi jest niezwykle prostacki i nachalny. Nie prezentuje żadnej głębszej myśli, tylko lewicowy obskurantyzm. W ten sposób o religii lewica mówiła 50 lat temu. To jest po prostu lewicowy zaścianek, który nie ma nic wspólnego z nowoczesną i pluralistyczną demokracją, szanującą różne poglądy.

 

CZYTAJ TEŻ: Chrześcijaństwo nadal najliczniejszą religią na świecie. Co trzeci człowiek jest chrześcijaninem

JKUB