Informowaliśmy wczoraj, za "Gazetą Polską Codziennie", o księdzu, którego homilia w której zawarł wątek katastrofy smoleńskiej wywołała duże kontrowersje. Sprawą zainteresowała się policja, której funkcjonariusze - jak podkreśla gazeta -  nie zawahali się nawet odwiedzić proboszcza parafii, który w tym czasie leżał w szpitalu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ksiądz nękany za słowa z ambony: kazanie o Smoleńsku powodem policyjnej interwencji. Wraca PRL?

Rozmowę ze sprawcą całego zamieszania, ks. Tomaszem Duszkiewiczem, przeprowadził serwis Stefczyk.info. Kapłan w rozmowie z portalem opowiada o szczegółach całej sprawy. O czym była homilia, którą wygłosił?

Kazanie było oparte na homiliach księdza Piotra Skargi. Mówiłem w moim kazaniu o grzechu niezgody w ojczyźnie, on właśnie mówił o tym w swoich czasach. (...) Przypomniałem o prawach niesprawiedliwych i o niekaralności grzechów jawnych, o których mówił też ks. Skarga. To chyba najbardziej uraziło i wzbudziło kontrowersje. Odwołałem się do sprawy smoleńskiej, bowiem na tym przykładzie najlepiej widzimy, jak obecnie rządzący zamiast robić wszystko co w ich mocy, by wyjaśnić przyczyny katastrofy, oddają śledztwo Rosjanom. Mówiłem o słowach marszałek Kopacz, o braku odpowiedzialności rządzących i jawnych zaniedbaniach państwa. To są w mojej opinii grzechy jawne. Wreszcie powiedziałem też, że coraz więcej wskazuje na to, że katastrofa nie była przypadkiem

- relacjonuje ks. Duszkiewicz.

Skąd wzięło się zainteresowanie policji treścią homilii?

W niedzielę otrzymałem sygnał, że niektórzy są oburzeni – a zwłaszcza jedna osoba, która zamierza zgłosić sprawę na policję. Pretensje tej osoby polegały na zarzucie, który sprowadza się do prostego pytania: jak ja mogę w trakcie homilii wspomnieć o katastrofie smoleńskiej?! (...) Policji chodziło głównie o część kazania dotyczącą działań policji wobec uczestników marszu w obronie Telewizji Trwam. Policjanci mówili, że są poruszeni, że ja na pewno mówiłem to w emocjach… Wreszcie poprosili, bym na kolejnym kazaniu sprostował te informacje. Generalnie byli uprzejmi, ale w pewnym momencie powiedzieli, że za takie pomówienia może być sprawa cywilna. Skończyło się jednak tylko na prośbach, dzięki Bogu. (...) Z tym, że ten człowiek, który na mnie doniósł zbulwersował się Smoleńskiem, a nie policją. Odmówiłem sprostowania treści w następnej homilii, to byłoby absurdalne

- opowiada kapłan.

Jak sam zainteresowany ocenia całą sytuację?

Nie możemy za pieniądze na kostkę brukową położoną pod kościołem czy wyremontowany dach ulegać wpływom. To powołanie wszystkich księży, bo jest dzisiaj też tak, że księża mają w mankietach bardzo drogie spinki, żyją dobrze, ale nie możemy pod wpływem dobrobytu zamykać swoich ust. Tego nauczył mnie ksiądz biskup Antoni Dydycz, on broni człowieka, głosi ewangelię i nie idzie na układy z politycznymi aparatczykami

Całość rozmowy z księdzem Duszkiewiczem dostępna jest na stronach portalu Stefczyk.info. Polecamy!

maf