Tylko w przypadku powrotu do Polski wraku tupolewa może zostać powołana niezależna, międzynarodowa komisja śledcza, która zdementuje lub też potwierdzi te informacje - pisze Helena Sulcova w Lidovych Novinach, jednym z głównych czeskich dzienników.

Oto tłumaczenie całego artykułu:

Od dwóch tygodni polską opinię publiczną dzieli afera, którą spowodował dziennik "Rzeczpospolita". W gazecie pojawiły się informacje o tym, ze na wraku tupolewa, który 10 kwietnia 2010 roku wraz z całą oficjalną, polską delegacją leciał do Smoleńska, znaleziono ślady materiałów wybuchowych. W katastrofie zginęło 96 osób, w tym ówczesny prezydent Lech Kaczyński. Informacje popularnego polskiego dziennika chwilę po publikacji wykorzystał w swoim przemówieniu szef opozycji Jarosław Kaczyński, który mówił o "zamordowaniu 96 osób" i wzywał rząd premiera Donalda Tuska, aby podał się do dymisji.

Zdumiewające było również zachowanie rady nadzorczej dziennika "Rzeczpospolita", która po tygodniu spekulacji nad tym czy informacje były prawdziwe czy nie, zwolniła czterech dziennikarzy. Wśród nich znalazł się redaktor naczelny Tomasz Wróblewski oraz autor artykułu Cezary Gmyz.

Dziennikarza Cezarego Gmyza znam osobiście z dziennikarskich stowarzyszeń i konferencji.

Nigdy z nim nie współpracowałam, ale mam śmiałość powiedzieć, ze zdecydowanie nie jest to żaden wolny strzelec, który byłby wstanie wymyślić czy opublikować niesprawdzone informacje. I w przypadku artykułu "Trotyl na wraku tupolewa" zrobił co mógł i na pewno zrobiłby więcej.... Pytanie brzmi oczywiście - czy można było zrobić więcej? Na pewno tak, ale byłoby to możliwe dopiero wtedy, kiedy Rosja nareszcie zwróciłaby Polsce wrak samolotu. Do dnia dzisiejszego, a minęło już dwa i pół roku, tego nie zrobiła. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zachowanie Rosjan powoduje powstawanie szeregu teorii i spekulacji. Tylko w przypadku, kiedy wrak wróci do Polski możliwe będzie wnikliwe badanie przez niezależną grupę ekspertów międzynarodowych i wtedy też będzie potwierdzenie lub zdementowanie tych wszystkich informacji.

Aktualnie w Polsce dzieje się to, czego bywamy świadkami również w Czechach. Po odkryciu dziennikarzy śledczych, wszyscy zaczynają krytykować pracę tych dziennikarzy. Ze swoich nor wyłażą różni medialni analitycy, specjaliści, z których większość nie wie nawet jak wygląda dyktafon. Wszyscy oni pouczają, moralizują jak dziennikarze śledczy powinni pracować, żeby pojawiła się sprawdzona informacja.

Natomiast aktualnie najistotniejszą rzeczą, jaką Polska powinna porządnie załatwić jest odzyskanie wraku. Polski rząd powinien wywrzeć presję na Rosję, aby jak najszybciej oddano wrak. Odważnie mówił o tym w radiu Zet były prezydent Lech Wałęsa:

Ten samolot miał być już dawno w Polsce. To jest nasza własność. Nie rozumiem dlaczego tak długo jest w Rosji i nie rozumiem co Rosja chce tym osiągnąć. Tylko daje nam powody do wewnętrznych sporów -

laureat pokojowej nagrody Nobla zachowanie Rosji określił jako obrzydliwą grę.

Także przedstawiciele polskiego rządu powinni twardo i bezkompromisowo rozmawiać z Rosją o odzyskaniu wraku. Jeśli tego nie uczynią będzie wyglądało na to, że w "obrzydliwą grę" grają razem z Rosją.

Helena Sulcova

CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Tłumaczenie artykułu z tygodnika "Die Welt". Kolejna niemiecka gazeta zastanawia się, czy Lech Kaczyński mógł paść ofiarą zamachu

NASZ WYWIAD. Cezary Gmyz: "Cały czas przyglądam się sprawie trotylu we wraku tupolewa"