Afera związana z Elewarrem otworzyła puszkę Pandory z której na światło dzienne wypełzają kolejne informacje o wszelakich układach, nepotyzmie i szastaniu publicznymi pieniędzmi przez rządzących. Dzisiejszy "Fakt" wylicza, że Platforma wzięła 140 tysięcy stanowisk, PSL - 60 tysięcy! Publikuje też listę spółek Skarbu Państwa, w których swoich ludzi instalowali politycy PO i PSL. Czasem byli to członkowie rodzin, innym razem przyjaciele. Dla każdego znalazła się posada, lukratywny kontrakt czy wygrany przetarg. Oto kilka przykładów:

Całkiem niedawno prezesem PGE Energia Jądrowa został Aleksander Grad, polityk PO i były minister skarbu, który zasłynął z negocjacji w sprawie zakupu przez Katarczyków stoczni w Gdynii i Szczecinie. Nowo wybrany prezes będzie zarabiał 110 tys. złotych miesięcznie.

Swoich ludzi PO ma także w KGHM, gdzie w radzie nadzorczej firmy zasiada Franciszek Adamczyk, wielokrotnie startujący z list Platformy Obywatelskiej. KGHM ma także swoje spółki-córki. I tak na przykład w Lubinie szefem rady nadzorczej jednej z takich spółek został przewodniczący zarządu powiatowego PO, Arkadiusz Gierałt. W innej posadę znalazła żona jednego z posłów PO, Norberta Wojnarowskiego. Politycy Platformy potrafili też zadbać o jednego z warszawskich radnych PO, Piotra Kalbarczyka, którego firma dostała bez przetargu kontrakty przy wykańczaniu Stadionu Narodowego.

Myliłby się jednak ten, kto twierdziłby, że takie sytuacje to domena jedynie Platformy Obywatelskiej. PSL nie ustępuje swojemu większemu koledze. I tak poza opisywanym przez nas wielokrotnie Elewarrem, gdzie posady znaleźli członkowie rodzin polityków PSL-u (mowa m.in. o Jarosławie Kalinowskim, Eugeniuszu Kłopotku oraz Stanisławie Żelichowskim), peeselowcy obsadzili swoich ludzi w Agencji Rynku Rolnego, czy na przykład Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie prezesem jest Tomasz Kołodziej, syn niedawno zmarłego działacza ludowców.

Ludowcy zajęli także Agencję Nieruchomości Rolnych oraz specjalne strefy ekonomiczne, których jest w Polsce czternaście. Szefową jednej z nich jest Jolanta Fedak, była minister pracy, innej Urszula Solińska-Marek, znajoma wicepremiera Pawlaka, a kolejnej Adam Grabowiecki, były poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Takich miejsc jest z pewnością więcej. I choć niektórzy, jak prof. Rybiński załamują ręce, że nepotyzm w spółkach Skarbu Państwa będzie nas drogo kosztował , a inni narzekają na brak standardów w polskiej polityce, niewiele wskazuje, aby mogło się to zmienić.

Całość zestawienia w "Fakcie".

CZYTAJ WIĘCEJ: Rodzinka.P(s)L. Kłopotek z dumą o swoim 53-letnim bracie: "Podczas pracy w Elewarrze zdał maturę i teraz już zaczyna studia"

mf, "Fakt"