Surowym tonem mentora pouczył Krzysztof Kłopotowski Roberta Mazurka, że źle się śmieje. Dołączył w ten sposób do oburzonych, którzy w dwóch tygodnikach rywalizujących w sądzie o to, kto wymyślił fajne hasło dla premiera, nie mogą pogodzić się, że ktoś z nich robi sobie żarty. Okazuje się, że to sprawa poważna, gdyż lemingi zwane przez zwolenników: „młodymi, wykształconymi, z wielkich miast” mają być jedyną nadzieją naszego cywilizacyjnego awansu. Wyszydzone przez Mazurka mogą się obrazić i przestać pracować dla wspólnego postępu.

A ja myślę odwrotnie. Może zawstydzone przez publicystę „Uważam Rze” lemingi zdobędą się na elementarną refleksję, co byłoby szansą nie tylko dla nich. No, specjalnych złudzeń nie mam.

Przecież nie chodzi o kpiny z ludzi, którzy własnym wysiłkiem zrobili karierę, ale o tych z nich, którzy pozwolili sobie narzucić pewien kulturowy wzorzec, zgubny dla państwa i samobójczy dla nich samych i dlatego właśnie uzyskali tę nazwę. Nie chodzi nawet w tym wypadku o bezrefleksyjne powtarzanie – nie przesadzajmy z tą refleksją –  chodzi o to: co i za kim się powtarza.

Lemingi dały sobie wmówić, że nie ma co troskać się o dobro wspólne, gdyż należy zająć się dobrem indywidualnym, które z tamtym nie ma nic wspólnego. Polityka jest głupią zabawą i najlepiej jak zostawimy ją fajnym ludziom, którzy wespół z autorytetami moralnymi (jeden z nich, konkretnie Andrzej Wajda, skarżył się właśnie w Moskwie jak zły jest Kaczyński) zamiast niej będą budować stadiony, mosty i co tam jeszcze potrzeba, tak jak czyni to nasz ukochany premier, Donald Tusk. Prawdziwy patriotyzm oznacza adorację III RP, a więc wszystkich, którzy ją stworzyli i nią zarządzają. Długa to lista i swoiście ekumeniczna, gdyż mieści się na niej i Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski, Adam Michnik i Czesław Kiszczak, Tadeusz Mazowiecki i Leszek Miller, Mariusz Walter i Jan Kulczyk, bp. Tadeusz Pieronek i Jerzy Urban, itd. Z pewnością nie ma na niej natomiast Lecha Kaczyńskiego czy Anny Walentynowicz. Patriotyzm ma coś wspólnego z futbolem, zaufaniem do Putina i różnych ważnych w UE, którzy nas chwalą. Polska tradycja to obciach, który oby jak najprędzej został zwalczony przez postęp, polegający na wzroście pogłowia homoseksualistów oraz mnożeniu ich kolejnych praw, głównie do adopcji, aborcji i eutanazji na życzenie oraz ogólnej tolerancji, z której wykluczeni są wrogowie tolerancji. Kiedy ten postęp zapanuje będziemy mieli autostrady jak w RFN, urzędy jak w Szwecji, a szpitale jak w Holandii.

Jeśli taki ma być model MWZWM, to rzeczywiście lepiej żeby się nie kształcili i nie przenosili do miast.

 

CZYTAJ TAKŻE: Bronisław Wildstein dla wPolityce.pl: dziecko to nie zabawka. "Nie, drogie panie i panowie, to nie „wasze” dziecko! Dziecko musi mieć matkę i ojca"