Piotr Zaremba: stało się coś naprawdę złego. Rodzice Kaczyńskich zostali potraktowani jak zakładnicy

PAP
PAP

Krzysztof Kłopotowski poparł na swoim blogu publikację Newsweeka o Rajmundzie Kaczyńskim, ojcu Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Pod warunkiem, że teraz pojawi się artykuł o ojcu Tomasza Lisa.

Dowcip doceniam – krytyk filmowy, człowiek skądinąd niezależny jak mało kto, dotknął jednego z  aspektów całej tej historii. Ta publikacja nie jest przecież zapowiedzią całego cyklu o rodzicach polityków. Nie przeczytamy w najbliższym czasie w Newsweeku, jaki charakter mieli naprawdę rodzice Janusza Palikota, czy ojciec Leszka Balcerowicza zdradzał jego matkę, ani czy rodzice Donalda Tuska naprawdę się kochali (wszystko to  Cezary Łazarewicz pisze o Rajmundzie i Jadwidze Kaczyńskich). Nowy nurt polskiego dziennikarstwa jest skierowany wyłącznie w jedną stronę.

Mimo wszystko jednak te uwagi Kłopotowskiego trochę bagatelizują problem. Nie mam nic przeciw badaniu publicznych zaangażowań rodziców polityków, bo to naprawdę może mieć wpływ na ich poglądy i decyzje. Z tej perspektywy nie gorszyłoby mnie ujawnienie przynależności Rajmunda Kaczyńskiego do PZPR, o ile ktoś wiedziałby na ten temat coś pewnego, a nie krążył, jak Monika Olejnik, wokół plotek i przypuszczeń.

Choć skądinąd nie byłby to żaden przełom. O tym, że ojciec był wobec PRL pragmatykiem obaj bracia Kaczyńscy mówili całkiem szczerze, choćby w wywiadzie-rzece „O dwóch takich”. Nie zmieniało by to też nic w ocenie ich własnych poglądów politycznych. Kaczyńscy nigdy nie pojmowali dekomunizacji jako walki z szeregowymi członkami dawnej partii komunistycznej. W wypowiedziach szczególnie Lecha Kaczyńskiego można znaleźć wspomnienia jego zażyłości z PZPR-owcami, na przykład na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie pracował.

Co to ma jednak wspólnego z domniemaniami, bo przecież nie z precyzyjnymi informacjami (takich nie sposób zebrać) na temat stanu uczuć między rodzicami polityków? Albo z obrzydliwą sugestią małżeńskiej zdrady, opartą na relacji anonimowego znajomego? Albo ze spekulacjami na temat relacji między Rajmundem i jego synami ( o tym też zresztą mówi, stosunkowo szczerze, Lech Kaczyński w „O dwóch takich”)?

Czy Jadwiga i Rajmund Kaczyńscy będąc rodzicami ważnych postaci utracili prawo do własnej prywatności? I gdzie są tej prywatności granice?

Możliwe, że miejsce takich informacji byłoby w pisanej po latach, będącej owocem wnikliwych badań, biografii. Choć i wtedy miałbym wątpliwości wobec dogłębnego grzebania w życiu prywatnym – nie samych bohaterów, a członków ich rodzin.

Nie da się tu wytyczyć rygorystycznych granic, a przecież intuicyjnie czujemy, że sympatyczny Cezary Łazarewicz, który przez lata pisywał poprawne reportaże do „Polityki”, zasłużył na tytuł „hieny roku”, a może nawet więcej niż roku. I napisałbym dokładnie to samo, gdyby rzecz dotyczyła innych: Millera, Tuska, Komorowskiego czy Kwaśniewskiego. Choć teraz formułowanie zakazów będzie już trudniejsze. Nasze życie społeczne opiera się przecież na zasadzie: My wam tak, to wy nam tak.

Stało się coś strasznego i nieodwracalnego. Spodziewam się teraz odwetu prawicowych publicystów i nie myślę o tym z entuzjazmem. Ale w takim przypadku warto pamiętać, kto był pierwszy. Kto pociągnął w dół obyczaje, kto popsuł standardy.

Skądinąd prawicowym dziennikarzom, jeśli zechcą zbierać smrodliwe plotki o życiu rodzinnym liderów PO będzie trudniej. Każdy potencjalny świadek zdarzeń dobrze wie, wręcz wyczuwa, kto jest w Polsce silny, a kto słaby. Komu opłaca się kablować, a komu nie. Mimo wszystko mam jednak nadzieję, że nie tylko to powstrzyma najszerzej rozumianą „naszą stronę” przed wpychaniem nosa do cudzych szaf i łóżek.

Podkreślam, nie chodzi mi o sytuacje, gdy życie prywatne nakłada się na działalność publiczną. Ale o sytuacje, gdy zupełnie postronni, często starzy ludzie są traktowani jako zakładnicy – celu politycznego i szukania dziennikarskiego poklasku. Zgodnie z zasadą: cel uświęca środki.

Autor

2 audiobooki w prezencie! Sprawdź 2 audiobooki w prezencie! Sprawdź 2 audiobooki w prezencie! Sprawdź
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...