Gaz łupkowy w Polsce. Niestety bliżej nam do standardów Turkmenistanu niż Norwegii

Fot. PAP
Fot. PAP

Warszawska prokuratura apelacyjna wystąpiła w zeszłym tygodniu z wnioskami o areszt dla sześciu osób spośród siedmiu zatrzymanych przez ABW w sprawie korupcji przy wydawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Wśród nich jest dyrektor departamentu geologii Ministerstwa Środowiska. Prokuratura postawiła zatrzymanym zarzuty dotyczące przyjmowania lub wręczania łapówek. Podobno to tylko wierzchołek góry lodowej.

Latem zeszłego roku amerykańska Agencja ds. Energii (EIA) podała, że Polska ma 5,3 bln m sześć. możliwego do eksploatacji gazu łupkowego. Przy obecnym zużyciu, gazu wystarczyłoby więc na ok. 300 lat. W 2009 r. firma Advanced Resources International oszacowała zasoby Polski na 3 bln metrów sześc., a Wood Mackenzie na 1,4 bln m sześć.

Rząd Platformy Obywatelskiej stanął przed historyczną szansą uczynienia z Polski w perspektywie niedalekiej przyszłości państwo samowystarczalne energetycznie.

Premier Donald Tusk zapowiadał we wrześniu 2011 r. podczas wizyty w Lubocinie:

Poprosiłem ministra Tomasza Arabskiego, aby z ekspertami z PGNiG, kanadyjskimi, norweskimi i z naszym działem analiz strategicznych przygotowali założenia przepisów prawa. Te inwestycje przyniosą konkretne pieniądze polskiemu państwu. (…) Przyjęliśmy te projekty, które są zbliżone do rozwiązań norweskich i trochę kanadyjskich. One pozwolą na kilku etapach w sposób ostrożny, bez przesady wyciągać także pieniądze dla państwa polskiego z tego opłacalnego, jak sądzimy dla wszystkich gazowego biznesu. (…) Fundusze pozyskane z gazu miałyby też zasilić specjalny fundusz, który w przyszłości miałby zabezpieczać, gwarantować bezpieczeństwo polskich emerytur, wspierać gminy i ochronę środowiska.

Zgodnie z nowym prawem geologicznym i górniczym, które obowiązuje od 1 stycznia 2012 r., Skarb Państwa otrzyma od właściciela koncesji za każde 1000 m3 wydobytego gazu łupkowego 4,90 zł. Słownie: "cztery złote, dziewięćdziesiąt groszy". Rząd tłumaczy to tym, że inwestorzy wykładają duże pieniądze na poszukiwanie złóż, których wydobycie może okazać się nieopłacalne. A ponadto muszą dostarczyć całą technologię i ponoszą duże ryzyko.

19 września 2011 r. we Wrocławiu odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa "Problem szczelinowania podczas wydobycia gazu łupkowego w Europie". To, co można było tam usłyszeć, stawia włosy na głowie. Według Teresy Adamskiej z "Centrum Zrównoważonego Rozwoju" Polska od dziesięcioleci dysponowała ogromną dokumentacją złóż gazu niekonwencjonalnego. Sęk w tym, że wyniki badań przeprowadzonych za czasów PRL, zostały "sprywatyzowane" i wywiezione za granicę. Następnie zachodnie koncerny za pomocą swoich polskich przedstawicieli otrzymywały od Ministerstwa Środowiska koncesję po niskich cenach według zasady "kto pierwszy, ten lepszy".

Okazuje się, że technologia szczelinowania również została opatentowana...w Polsce. A gdyby rząd odpowiednio wcześnie przygotował narodową strategię dotyczącą wydobycia gazu łupkowego, to polskie strategiczne spółki branży energetycznej mogłyby otrzymać większość koncesji poszukiwawczych a Skarb Państwa zarobił na tym ogromne pieniądze. A tak za półdarmo sprzedał koncesje firmom, które w każdej chwili mogą je odsprzedać Rosjanom zainteresowanym wykupem i konsolidacją ważnych firm branży energetycznej w pogrążonej w kryzysie UE.

Dlatego - jak przekonuje pani Adamska - argument, że to Amerykanie są jedynie zdolni do tak wielkich inwestycji, to kłamstwo. Należałoby dodać - kłamstwo rządu, który przegapił dziejową szansę, a teraz mydli nam oczy pijarowskimi zagraniami.

Starania nowego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, który zachęca energetyczne spółki z udziałem skarbu państwa do udziału w tym przedsięwzięciu wyglądają na musztardę po obiedzie. Większość koncesji nie jest już w polskich rękach. Co gorsza, coraz częściej słychać, że nie są nawet w amerykańskich rękach, lecz innego "sojuszniczego państwa", które nie jest bynajmniej zainteresowane naszym bezpieczeństwem energetycznym i jakimikolwiek zmianami geopolitycznymi w związku z rewolucją łupkową.

Polecam obejrzenie całego wystąpienia. A kolegom dziennikarzom zajęcie się tą sprawą. Wygląda na to, że nieprawidłowości w handlu gazem ujawnione w filmie Witolda Gadowskiego i Przemysława Wojciechowskiego "Rosyjska mafia, polski rząd i gaz" to pikuś w porównaniu z tym, co może się dziać wokół gazu łupkowego w Polsce. Wygląda na to, że bliżej nam do standardów Turkmenistanu niż Norwegii:

 

 


 

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...