Unia też zaczyna tracić cierpliwość. "Wbrew propagandzie polska gospodarka pogrąża się w coraz większych problemach"

Rys. Rafał Zawistowski, "WZROST"
Rys. Rafał Zawistowski, "WZROST"

W ostatnim tygodniu w polskich mediach dominował upokarzający Polskę raport MAKu i co oczywiste z trudem do polskiej opinii publicznej przebijały się inne ważne informacje, także te gospodarcze.

Nie wiele czasu poświęcono miedzy innymi  bardzo ostremu w tonie listowi komisarza ds. budżetowych UE Olliego Rehna z dnia 21 stycznia br. na temat stanu polskich finansów, a właściwie braku jakichkolwiek prób ich ratowania. W liście komisarza Rehna czytamy m.in., że Komisja Europejska oczekuje, że polski rząd do końca stycznia przedstawi zapowiedzi reform strukturalnych, które pozwolą na ograniczenie w przyszłym roku deficytu sektora finansów publicznych do 3 proc. PKB.

Jeśli tego nie zrobimy, Komisja wystąpi do Rady UE o wszczęcie procedury, która może doprowadzić do nałożenia sankcji finansowych na nasz kraj. Ponadto,  Komisja Europejska uważa że, zmiany w OFE nie wystarczą, by obniżyć do 2012 roku nasz deficyt finansów publicznych.

Tak ostre w tonie wystąpienie prominentnego przedstawiciela KE nie jest przypadkowe. Wbrew uprawianej przez rząd Tuska i jego ministra finansów polska gospodarka pogrąża się w coraz większych problemach. Wszystkie ekonomiczne wskaźniki sa bezlitosne. Od 2007 roku rząd Tuska zwiększył dług publiczny o około 250 mld złotych. Obecnie wynosi blisko 800 mld złotych. Deficyt sektora finansów publicznych prawdopodobnie przekroczył w 2010 r. szacowany przez rząd poziom 7,9% PKB i sięgnie 8,2-8,5% PKB. Do tego rosnące bezrobocie i brak jakichlowiek planów reform poza podnoszeniem podatków i zabieranie Polakom pieniędzy odkładanych na przyszłe emerytury.

Nic więc, dziwnego, że Komisja Europejska zareagowała ostrym listem. Rostowski i Tusk powinni na niego zareagować. Mają czas do końca stycznia. Czy przedstawią np. plan reform finansów publicznych ograniczających deficyt i zadłużenie? Bardzo wątpliwe. Czy jak to mają od początku w zwyczaju będą mamić Polaków o dobrym stanie naszej gospodarki? Zapewne tak.  Jedno jest pewne, dłużej polityki stagnacji i braku reform prowadzić się nie da. Skończy się to bowiem katastrofą. Widzi to też Unia Europejska. Ciekawe, czy dostrzegą to w roku wyborczym także Polacy i przychylne jak dotąd PO główne media.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych