Odebrane dziecko, zniszczona rodzina - afera wokół Horny-CieślakKOMENTARZ Odebrane dziecko, zniszczona rodzina - afera wokół Horny-Cieślak
Opinią publiczną wstrząsnęła historia zawziętości Moniki Horny-Cieślak, Rzecznik Praw Dziecka, aby odebrać dziecko matce tylko dlatego, że ta zwyzywała ją na ulicy. Zawiść, głupota czy może coś innego? Skąd ta mściwość u kobiety, która powinna stać na straży przyzwoitości i poszanowania godności dzieci? Zapraszamy do obejrzenia komentarza wideo portalu wPolityce.pl.
"Rzecznik Praw Dziecka stosowała przemoc instytucjonalną wobec tej rodziny" - w taki sposób sąd rodzinny miał podsumować działania pani Moniki Horny-Cieślak wobec rodziców dzieci, które w wyniku jej zawziętości trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Mało kto byłby w stanie w to uwierzyć, że powodem tej mściwości była... zwykła uliczna sprzeczka. Pani rzecznik została zwyzywana przez matkę dziecka za to, że ta je szarpnęła... gdy to niemal nie wpadło na ruchliwą ulicę.
"Rudy i mściwy" - tak o Donaldzie Tusku mówił były prezydent Aleksander Kwaśniewski na nagraniach z restauracji "Sowa i Przyjaciele", które stały się początkiem afery taśmowej. Czy w przypadku pani rzecznik przykład idzie z góry?
Konrad Hryszkiewicz, redaktor portalu wPolityce.pl w swoim komentarzu przybliża całą historię i krytykuje wykorzystywanie swojej pozycji dla prywatnej zemsty jednej osoby, która do tego celu zaangażowała nie tylko całe swoje biuro, ale też policjantów z Komendy Stołecznej Policji, którzy dziś starają się odciąć od tego zamieszania.
WIDEO Z KOMENTARZEM MOŻNA ZOBACZYĆ NA GÓRZE STRONY
