KSP tłumaczy się z interwencji. "Komendant do dymisji!"KSP tłumaczy się z interwencji. "Komendant do dymisji!"

FacebookTwitter

Komenda Stołeczna Policji wydała oświadczenie, z którego ma wynikać, że interwencja funkcjonariuszy u rodziny, która popadła w konflikt z Moniką Horną-Cieślak, miała być poprzedzona "szerokim wywiadem i materiałami dowodowymi". Jednocześnie policjanci zaprzeczają, aby w spotkaniu w siedzibie KSP miał brać udział Komendant Stołeczny Krzysztof Ogroński. "Komendant powinien zostać natychmiast zdymisjonowany" - uważa Maciej Wąsik.

W komunikacie, który pojawił się w mediach społecznościowych, policjanci z Komendy Stołecznej Policji potwierdzili, że 15 sierpnia w siedzibie KSP doszło do spotkania "o charakterze roboczym, dotyczącego sytuacji rodziny oraz kwestii związanych z bezpieczeństwem małoletnich".

Nie miało ono charakteru decyzyjnego w zakresie zastosowania przez Policję środków przewidzianych w ustawie. Należy zaznaczyć, że Komendant Stołeczny Policji nie uczestniczył w tym spotkaniu

- napisano w oświadczeniu. 

Jak przekonują, ocena sytuacji dokonywana przez policję miała nie opierać się wyłącznie na zdarzeniu pomiędzy Rzecznik Praw Dziecka a matką chłopca, ale na szerokim wywiadzie tworzonym w konsultacji z kuratorem sądowym i innymi podmiotami. 

W omawianym przypadku istotnym elementem oceny były również informacje dotyczące wcześniejszej sytuacji rodziny, w tym związane z jej poprzednimi miejscami pobytu. Ma to znaczenie, ponieważ rodzina przeprowadzała się. Przy ocenie aktualnego poziomu zagrożenia bezpieczeństwa małoletnich uwzględniano zatem także informacje pochodzące z wcześniejszych miejsc pobytu i działań podejmowanych przez właściwe służby i instytucje

- twierdzi stołeczna policja.

KSP tłumaczy się: "Interwencja wynika z szerokiego materiału dowodowego"

Policjanci wyjaśniają, że wobec rodziny stosowana była wcześniej procedura Niebieskiej Karty, a także nadzór sądowy. 

Materiał dotyczący sytuacji rodziny był sukcesywnie uzupełniany o informacje uzyskane od kuratora sądowego oraz pracowników socjalnych. Oznacza to, że zakres informacji dostępnych Policji na kolejnych etapach sprawy zwiększał się. Późniejsza ocena sytuacji uwzględniała szerszy materiał, a nie wyłącznie okoliczności zdarzenia z 13 sierpnia. Sprawa ma charakter wielowątkowy i pozostaje w zainteresowaniu właściwych organów, a sytuacja w rodzinie ulegała zmianie na przestrzeni czasu

- tłumaczy KSP.

Stołeczni policjanci przekonują, że decyzje podjęte w sprawie interwencji opierały się na całokształcie zgromadzonych dowodów i informacji, a nie interwencji Monik Horny-Cieślak.

W omawianej sprawie decyzja o zastosowaniu nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania została podjęta przez uprawnioną funkcjonariuszkę po dokonaniu oceny całokształtu zgromadzonych informacji. Nie była ona oparta wyłącznie na jednym, ostatnim zdarzeniu, lecz uwzględniała informacje dotyczące sytuacji rodziny zgromadzone w toku wcześniejszych działań różnych instytucji oraz informacje uzyskane na późniejszym etapie

- przekonują.

Policja tłumaczy się z użycia psa

Komenda Stołeczna Policji tłumaczy także, że zastosowanie przez nią zakazu zbliżania się nie jest ostateczne i są poddane kontroli sądowej. Ostatecznie to sąd rodzinny ma rozstrzygać o umieszczeniu małoletniego w ośrodku wychowawczym - tłumaczy policja.

Policja odniosła się również do kwestii związanej z użyciem psa policyjnego celem przeszukania mieszkania rodziny. 

Czynności z jego udziałem nie wynikały z samego faktu prowadzenia postępowania dotyczącego małoletnich, ale z innych okoliczności zaistniałych w czasie realizacji czynności przez policjantów w miejscu zamieszkania rodziny

- czytamy .

KSP wyjaśnia, że jednocześnie nie może udzielić informacji dotyczących szczegółów zgromadzonych przeciwko rodzinie materiałów dowodowych, jednocześnie deklarują dalszą współpracę w tej kwestii z sądem i kuratorem, "kierując się nadrzędnym obowiązkiem ochrony życia, zdrowia i bezpieczeństwa małoletnich"

Europoseł PiS: "Komendant Stołeczny do dymisji!"

Zdaniem europosła Macieja Wąsika oprócz Rzecznik Praw Dziecka, to właśnie Komendant Stołeczny Policji Krzysztof Ogroński jest odpowiedzialny za tę kuriozalną i traumatyczną dla dzieci sytuację. 

To u niego w gabinecie zapadły decyzje, które doprowadziły do osobistej zemsty RPD na dzieciach i rodzinie, z którą była w konflikcie. Policja podjęła decyzje o odebraniu dzieci, nie weryfikując fałszywych przesłanek

- twierdzi europoseł PiS. 

Jednocześnie dodaje, że należy natychmiast odwołać komendanta. 

Nie mam najmniejszej wątpliwości, że doszło do nadużycia władzy w postaci prywatnej zemsty polityka przy pomocy policji na zwykłej polskiej rodzinie. Oczywiste jest, że działaniami RPD i policji powinna zająć się z urzędu prokuratura

- tłumaczy.

kh/x.com

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.