KSP tłumaczy się z interwencji. "Komendant do dymisji!"KSP tłumaczy się z interwencji. "Komendant do dymisji!"
Komenda Stołeczna Policji wydała oświadczenie, z którego ma wynikać, że interwencja funkcjonariuszy u rodziny, która popadła w konflikt z Moniką Horną-Cieślak, miała być poprzedzona "szerokim wywiadem i materiałami dowodowymi". Jednocześnie policjanci zaprzeczają, aby w spotkaniu w siedzibie KSP miał brać udział Komendant Stołeczny Krzysztof Ogroński. "Komendant powinien zostać natychmiast zdymisjonowany" - uważa Maciej Wąsik.
W komunikacie, który pojawił się w mediach społecznościowych, policjanci z Komendy Stołecznej Policji potwierdzili, że 15 sierpnia w siedzibie KSP doszło do spotkania "o charakterze roboczym, dotyczącego sytuacji rodziny oraz kwestii związanych z bezpieczeństwem małoletnich".
Nie miało ono charakteru decyzyjnego w zakresie zastosowania przez Policję środków przewidzianych w ustawie. Należy zaznaczyć, że Komendant Stołeczny Policji nie uczestniczył w tym spotkaniu
- napisano w oświadczeniu.
Jak przekonują, ocena sytuacji dokonywana przez policję miała nie opierać się wyłącznie na zdarzeniu pomiędzy Rzecznik Praw Dziecka a matką chłopca, ale na szerokim wywiadzie tworzonym w konsultacji z kuratorem sądowym i innymi podmiotami.
W omawianym przypadku istotnym elementem oceny były również informacje dotyczące wcześniejszej sytuacji rodziny, w tym związane z jej poprzednimi miejscami pobytu. Ma to znaczenie, ponieważ rodzina przeprowadzała się. Przy ocenie aktualnego poziomu zagrożenia bezpieczeństwa małoletnich uwzględniano zatem także informacje pochodzące z wcześniejszych miejsc pobytu i działań podejmowanych przez właściwe służby i instytucje
- twierdzi stołeczna policja.
KSP tłumaczy się: "Interwencja wynika z szerokiego materiału dowodowego"
Policjanci wyjaśniają, że wobec rodziny stosowana była wcześniej procedura Niebieskiej Karty, a także nadzór sądowy.
Materiał dotyczący sytuacji rodziny był sukcesywnie uzupełniany o informacje uzyskane od kuratora sądowego oraz pracowników socjalnych. Oznacza to, że zakres informacji dostępnych Policji na kolejnych etapach sprawy zwiększał się. Późniejsza ocena sytuacji uwzględniała szerszy materiał, a nie wyłącznie okoliczności zdarzenia z 13 sierpnia. Sprawa ma charakter wielowątkowy i pozostaje w zainteresowaniu właściwych organów, a sytuacja w rodzinie ulegała zmianie na przestrzeni czasu
- tłumaczy KSP.
Stołeczni policjanci przekonują, że decyzje podjęte w sprawie interwencji opierały się na całokształcie zgromadzonych dowodów i informacji, a nie interwencji Monik Horny-Cieślak.
W omawianej sprawie decyzja o zastosowaniu nakazu opuszczenia mieszkania i zakazu zbliżania została podjęta przez uprawnioną funkcjonariuszkę po dokonaniu oceny całokształtu zgromadzonych informacji. Nie była ona oparta wyłącznie na jednym, ostatnim zdarzeniu, lecz uwzględniała informacje dotyczące sytuacji rodziny zgromadzone w toku wcześniejszych działań różnych instytucji oraz informacje uzyskane na późniejszym etapie
- przekonują.
Policja tłumaczy się z użycia psa
Komenda Stołeczna Policji tłumaczy także, że zastosowanie przez nią zakazu zbliżania się nie jest ostateczne i są poddane kontroli sądowej. Ostatecznie to sąd rodzinny ma rozstrzygać o umieszczeniu małoletniego w ośrodku wychowawczym - tłumaczy policja.
Policja odniosła się również do kwestii związanej z użyciem psa policyjnego celem przeszukania mieszkania rodziny.
Czynności z jego udziałem nie wynikały z samego faktu prowadzenia postępowania dotyczącego małoletnich, ale z innych okoliczności zaistniałych w czasie realizacji czynności przez policjantów w miejscu zamieszkania rodziny
- czytamy .
KSP wyjaśnia, że jednocześnie nie może udzielić informacji dotyczących szczegółów zgromadzonych przeciwko rodzinie materiałów dowodowych, jednocześnie deklarują dalszą współpracę w tej kwestii z sądem i kuratorem, "kierując się nadrzędnym obowiązkiem ochrony życia, zdrowia i bezpieczeństwa małoletnich".
Europoseł PiS: "Komendant Stołeczny do dymisji!"
Zdaniem europosła Macieja Wąsika oprócz Rzecznik Praw Dziecka, to właśnie Komendant Stołeczny Policji Krzysztof Ogroński jest odpowiedzialny za tę kuriozalną i traumatyczną dla dzieci sytuację.
To u niego w gabinecie zapadły decyzje, które doprowadziły do osobistej zemsty RPD na dzieciach i rodzinie, z którą była w konflikcie. Policja podjęła decyzje o odebraniu dzieci, nie weryfikując fałszywych przesłanek
- twierdzi europoseł PiS.
Jednocześnie dodaje, że należy natychmiast odwołać komendanta.
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że doszło do nadużycia władzy w postaci prywatnej zemsty polityka przy pomocy policji na zwykłej polskiej rodzinie. Oczywiste jest, że działaniami RPD i policji powinna zająć się z urzędu prokuratura
- tłumaczy.
kh/x.com
