Media na wojnie hybrydowej. "Kontrola nad myśleniem"Media na wojnie hybrydowej. "Kreowane slogany pozwalają rozciągać kontrolę nad językiem odbiorców, a w konsekwencji nad ich myśleniem"

Od kilku lat jesteśmy świadkami kreowania świata, w którym chce się kłamstwu wznieść pomnik z napisem „Prawda”.
Redakcje prasowe i radiowo-telewizyjne każdego dnia są zalewane tysiącami informacji, dlatego klucz selekcyjny jest dziś nie mniej ważny niż same newsy.
O wartości informacji w czasie redakcyjnego wyboru decyduje przede wszystkim jej aktualność. Nieaktualne wydarzenia praktycznie są bez szans na medialne zaistnienie.
Newsy i klucz selekcyjny
Liczy się także czas trwania, najlepiej gdy są to wydarzenia punktowe, zamknięte. Przeważają one nad tymi rozłożonymi w czasie. Ważna jest też ciągłość informacyjna, a więc te tematy, które już zaistniały. Wtedy trwa otwartość odbiorcy na ich przyjęcie. Ważna jest też bliskość w znaczeniu przestrzennym, polityczno-ekonomicznym i kulturowym zdarzenia. Wydarzenie może odbiorcę poruszyć, także gdy doszło do niego w dużej odległości geograficznej. Tak było np. z dramatycznymi wiadomościami w 2001 r. o ataku na wieże World Trade Center w Nowym Jorku, o trzęsieniach ziemi i tsunami z Japonii w 2011 r. czy obecnie o wycofywaniu amerykańskich wojsk z Afganistanu i kryzysie na granicy polsko-białoruskiej. To ostatnie stanowi novum. Dotychczas masowy widz nie miał okazji obserwować za pośrednictwem mediów, in statu nascendi, dzień po dniu, tak jawnej wojny hybrydowej.
W przekazach zawsze liczy się status informacji, a więc ranga miejsca i uczestników. Nie bez znaczenia jest jeszcze tzw. dynamika, czyli stopień zaskoczenia informacją. Zainteresowanie rośnie, gdy struktura informacji jest prosta, ma niewielki stopień złożoności. Poziom przyciągania uwagi powoduje intensywność zdarzeń. Wtedy wzrasta identyfikacja odbiorcy z przekazem. Bardzo ważnym aspektem w mediach elektronicznych jest przetwarzalność warstwy informacyjnej na obraz. Obrazki często odtwarzane trwale się zapisują w świadomości widza. Ważne jest to nie tylko w przypadku medium telewizyjnego, lecz i drukowanego.
Walka o świat wyobraźni
Informacje w globalnej cywilizacji medialnej, bo chyba już w takiej żyjemy, wpływają na wyobraźnię masową i w znacznym stopniu ją kształtują. Są głównym motorem jej rozwoju i trwania. Włoski komunista, zawodowo związany z dziennikarstwem i polityką, Antonio Gramsci uważał, że aby zdobyć władzę, nie trzeba wstępować na barykady, wystarczy przejąć kontrolę nad wyobraźnią mas i nią sterować. Teorie Gramsciego zweryfikowała medialna praktyka. W medialnym świecie toczy się stała walka o świat wyobraźni. Nie tylko uczniowie Gramsciego doświadczają prawdy, że zawładnięcie masową wyobraźnią daje kontrolę nad niemal wszystkimi aspektami egzystencji społeczeństw. Widać to szczególnie w chwili hybrydowego konfliktu na pograniczu polsko-białoruskim. Ważny jego element (w tej, jak i w każdej takiej sytuacji) stanowi medialna dezinformacja, czyli jedna z technik propagandy niszczącej. To akt agresji informacyjnej, wykorzystującej takie sposoby oddziaływania na odbiorcę jak podstęp, intoksykacja (adresowana do elit, używająca kłamstwa punktowego), biała i czarna propaganda, wpływanie. Wszystkie te elementy można właśnie zaobserwować. Sytuacja jest rozwojowa. W chwili pisania tego tekstu rozgrywały się sceny sabotażu po polskiej stronie granicy. Grupka tzw. aktywistów usiłowała niszczyć graniczne zasieki.
Dezinformacja zawsze skierowana jest do określonego odbiorcy, czasem bardzo wąskiego, i ma na celu wywołanie u niego określonych stanów lub zachowań. W tym nastrojów paniki, zachwiania bezpieczeństwa, strachu, działań chaotycznych i nieprzewidywalnych. Jest kierowana do zbiorowości niezorganizowanych, jednostek rozproszonych, przekształcających się w tłum. Dezinformacyjne działania potrzebują czasu, m.in. dlatego, że wymagają narzędzia pośredniczącego. Idealnym środkiem są tu media. One emitują przekazy rozciągnięte w czasie. Dezinformacja subtelniejsza, wyrażająca się na poziomie języka, który jest nośnikiem myśli, dotyczy fałszowania języka, redukowania i przekształcania jego znaczeń. Często wiąże się to na dalszym etapie z zaszczepianiem języka nowego. To proces, który prowadzi często do otępiania recepcji odbiorcy. Redaktorzy mediów narzucających swoje slogany, także podczas wojny hybrydowej, największe i najbardziej złożone problemy konfliktu redukują do krótkich, skrajnie uproszczonych haseł, mających formę prawd ostatecznych. Muszą być one łatwe do zapamiętania i powtórzenia. Chodzi o wyeliminowanie niezależnego myślenia audytoriów. Kreowane slogany pozwalają rozciągać kontrolę nad językiem odbiorców, a w konsekwencji nad ich myśleniem.
Typologia kłamstw
Jak słusznie zauważył amerykański polityk Hiram Johnson, na każdej wojnie pierwszą ofiarą jest prawda. Tak dzieje się także podczas konfliktu hybrydowego wywołanego przez reżim Łukaszenki, gdzie główne role po stronie polskiej od początku odgrywali totalna opozycja i jej pomocnicy.
Podstawą dezinformacji jest zawsze mniej lub bardziej zakamuflowane kłamstwo. Wśród kłamstw istnieje kłamstwo przebiegłe, oszukujące i noszące w sobie udawanie. Współczesne media także zdają się hołdować tej typologii. W przypadku kłamstwa przebiegłego mamy do czynienia z oszustwem, które szerzy treści niezgodne z prawdą, byle odpowiadało ono celom i zamiarom mocodawcy. Mamy wtedy do czynienia z mediami kolportującymi świadome kłamstwa. Kłamstwo oszukujące polega na usuwaniu informacji trudnych, niemiłych, wmawianiu odbiorcy, że rzeczywistość jest inna, niż jest, preferowaniu treści i wartości, które zasłaniają błędy lub ich nie dostrzegają. Kłamstwo „noszące w sobie udawanie” narzucają media przyjmujące charakter umowny dla całej rzeczywistości, przedstawiające treści, kierujące uwagę odbiorcy głównie na niego samego. Ich grzech polega na egocentryzmie, zagubieniu wewnętrznej prawdy, skierowaniu uwagi na rzeczywistość pozorną, nieistotną, umowną, narzucaną przez innych.
Język stanowi główne narzędzie komunikacji, a zatem i kłamstwa. Kłamstwo jednak zawsze proces komunikowania zaburza, zakłóca i podważa jego istotowy sens. Jacques Derrida, znany francuski filozof, analityk języka, pisał, że kłamstwo zawsze było uważane za niezbędne i uzasadnione narzędzie nie tylko zawodu polityka czy demagoga. Tworzy także podstawowy arsenał narzędzi współczesnych mediów. Ponieważ polityka zagarnęła niemal cały ich obszar łącznie z informacją i rozrywką. Derrida, objawiający niechęć do wszystkiego co polityczne i związane z władzą, demaskował praktykę manipulacji językowej. Przypisywano mu wręcz obsesję na punkcie demaskacji języka politycznego oraz jego destrukcji przez panującą władzę w świecie teletechnologii. Był wyczulony na zniewalanie współczesnych społeczeństw, pogrążonych w masie gadżetów współczesnej telekomunikacji. Postulował m.in. rewizję problematyki kłamstwa w świecie współczesnych massmediów. Pisał o współczesnych technikach telekomunikacyjnych, które wprowadzają techniki służące modyfikacji treści źródłowych między etapem rejestracji a odtwarzaniem i rozpowszechnianiem informacji. Zwłaszcza gdy chodzi o kadrowanie i selekcję interpretacyjną, co wpływa na niszczenie rzeczywistości oryginalnej.
Podczas konfliktu na granicy polsko-białoruskiej także mamy do czynienia z tym, co Derrida opisywał jako zastępowanie na „żywo” prawdy manipulacją i pomieszaniem jej z fałszem w komunikacji nie tylko jednostek, lecz całych społeczeństw. Spotęgowanie medialnej dezinformacji może zmienić rzeczywistość w rodzaj świata z filmu Petera Weira „Truman Show”. Na naszym gruncie połączonego dodatkowo z bardzo niebezpiecznym scenariuszem propagandy kreślonej za murami Kremla. W efekcie otrzymujemy odwrócenie świata na drugą stronę i pomieszanie wszystkich jego znaczeń.
Od kilku lat jesteśmy świadkami kreowania świata, w którym chce się kłamstwu wznieść pomnik z napisem „Prawda”. Ciekawe jednak, że politycy totalnej opozycji, współkreujący cały ten spektakl, nie czują się komfortowo. Coraz wyraźniej widać, jak z dnia na dzień zmieniają się w coraz bardziej pobudzone, chaotyczne, niereagujące na rzeczywistość roboty.
Artykuł 36/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
