Dlaczego kłamała ws. pana Piotra? Żałosne tłumaczenia Mąkosy Dlaczego kłamała ws. pana Piotra? Żałosne tłumaczenia Mąkosy
Dziennikarka TVP Info, która w programie na żywo podała błędną informację o „ataku nożem na policjantkę” przed Trybunałem Konstytucyjnym twierdzi, że sprostowała ją. Brakuje jednak pewnej skruchy, poczucia odpowiedzialności za poważny błąd. W jej wywiadzie dla branżowego portalu Wirtualne Media jest za to ubolewanie nad „hejtem”, a nawet „inwigilacją” czy tłumaczenia, że taka jest specyfika pracy prezentera.
Joanna Mąkosa w piątek 16 października podała w programie na żywo na antenie TVP Info, że przed Trybunałem Konstytucyjnym policjantka zaatakowała nożem. Jak wyjaśniała później we wpisie na platformie X, podała „nieprecyzyjną informację”, ponieważ powołała się na depeszę agencyjną. Nie przeprosiła wówczas za swój błąd, tylko zaczęła żalić się na hejt, jakiego doświadcza i który ma dotykać także jej najbliższych. Teraz udzieliła wywiadu branżowemu serwisowi Wirtualne Media.
Błąd na antenie TVP Info wywołał falę hejtu, polityczną nagonkę i inwigilację jej życia prywatnego. Joanna Mąkosa ujawnia kulisy pomyłki serwisu, opowiada o opóźnionej reakcji redakcji, tłumaczy brak możliwości weryfikacji komunikatów "na ucho" i wyjaśnia, dlaczego musiała usunąć konto na portalu X
- czytamy we wstępie do tekstu.
Drobny szczegół: konto Joanny Mąkosy na X wciąż jest dostępne, więc jeżeli już, mogło chodzić o jakieś inne, prywatne konto, ewentualnie po prostu czasowo wycofała się z aktywności na tej platformie.
Dlaczego doszło do tej sytuacji?
Sytuacja, o której mowa, wydarzyła się w zeszły piątek po południu. Mąkosa tłumaczy w wywiadzie, że był to jeden z ostatnich lub przedostatnich serwisów, które tego dnia prowadziła.
Informacja została podana błędnie, dlatego że taki błędny komunikat dostałam na ucho. Nie jestem w stanie tego zweryfikować podczas prowadzenia serwisu, więc ufam temu, co zostaje mi przekazane. Po tej informacji przeczytałam komunikat Policji, który był już bardziej precyzyjny. To jednak nie zmienia faktu, że błędna wiadomość została na antenie przytoczona moimi ustami
- czytamy.
Przyznała jednocześnie, że „sprostowanie tej informacji powinno być szybsze”. Ostatecznie nastąpiło we wtorek 20 października – dla dziennikarki był to pierwszy dyżur antenowy od feralnej informacji.
Sprostowałam błąd, kiedy po raz pierwszy tego dnia pojawiłam się na antenie, czyli o godzinie 13:00. Jednak wciąż uważam, że reakcja była opóźniona. Aczkolwiek to, co się wydarzyło, w moim odczuciu nie uprawnia nikogo do wylewania hejtu, kierowania gróźb pod moim adresem
- stwierdziła w cytowanym wywiadzie.
"Byłam 'inwigilowana'"
Dopytywana o najgorsze słowa, jakie przeczytała o sobie, nie wskazała konkretów, zaznaczając, że „trudno o gradację”.
Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że byłam w pewien sposób "inwigilowana". Sprawdzano, gdzie się uczyłam, z kim mam dziecko, z kim byłam. Takie informacje z mojego osobistego życia zostały wyciągnięte i przytaczane na portalu X
- wskazuje.
Jak tłumaczy swój błąd?
Nie uchylam się od odpowiedzialności za wypowiadane słowa. Ale nie jestem w stanie przy takim trybie i tempie pracy weryfikować każdej informacji na bieżąco. To zadanie redakcji. Pomyłki się zdarzają. To telewizja na żywo. Polska Agencja Prasowa zamieściła sprostowanie (w sobotę – red.) i uważam, że my wtedy też takie powinniśmy opublikować. Tego zabrakło. Nie chcę nikogo obarczać odpowiedzialnością, zwłaszcza że były to również ostatnie kilkanaście minut mojej pracy. Podejrzewam, że nikt nie spodziewał się, że będzie to powodowało takie konsekwencje, szczególnie że informacja o nożowniku i użycie słowa "nożownik" było w tym samym materiale, w którym odczytałam wpis opublikowany na koncie Stołecznej Policji na portalu X. Nie usprawiedliwiam się, ale tak to wyglądało. Nie miałam na to wpływu. Nie było moją intencją wprowadzenie w błąd jakiegokolwiek widza
- przekonuje.
Zaznaczyła, że choć w redakcjach newsowych pracuje od 18 lat, nigdy nie spotkała się wcześniej z zarzutami o nierzetelność. Podczas pracy reporterki informacje zawsze weryfikowała w różnych źródłach, jednak jako prezenterka nie zawsze ma taką możliwość.
Będą kroki prawne?
Pytana, czy myśli o krokach prawnych, odpowiedziała:
Moja dyrekcja zapowiedziała, że zajmie się tą sprawą i wszystkie wpisy, które noszą znamiona czynu zabronionego, zostaną zgłoszone.
Zaznaczyła, że takie otrzymała zapewnienie, jednak jak na razie nie wie, czy coś wydarzyło się w tej sprawie.
Podobno w mojej redakcji ma zostać powołana komórka, która ma się zajmować wyłapywaniem tego typu hejtu
- stwierdziła.
Przyznała, że czuje się potraktowana „bardzo niesprawiedliwie”.
Może w tym wszystkim najbardziej jednak chodzi o to, że media publiczne - nawet przejęte siłowo przez obecną władzę i postawione w stan likwidacji - mają szczególną misję. Nie oznacza to oczywiście przyzwolenia na hejt i groźby. Wypadałoby jednak brać większą odpowiedzialność, a także - być może przeprosić osobę, z której zrobiono "nożownika" - wciąż osobę prywatną, niebędącą politykiem, dziennikarzem, celebrytą.
jj/źr. wPolityce.pl, za: Wirtualne Media
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
