Ostrożnie z mediami publicznymi. Zdjęcie presji wyniku i zbyt gwałtowne zmiany przepchną widzów do stacji komercyjnych

Siedziba TVP w Warszawie, styczeń 2016 roku. Fot. wPolityce.pl
Siedziba TVP w Warszawie, styczeń 2016 roku. Fot. wPolityce.pl

Kilka tygodni po zmianach w mediach publicznych już widać pozytywne efekty pracy Jacka Kurskiego i Barbary Stanisławczyk. Wyłom uczyniony w jednolitym froncie medialnym III RP zmienił krajobraz społeczny dość zasadniczo. Coraz więcej okienek i programów, gdzie zamiast histerii i nagonki mających wywołać jakąś rewoltę, można spotkać rzeczową dyskusję. Co ciekawe, dość powszechna jest też opinia, że polityka kadrowa nowych kierownictw, jest zaskakująco otwarta, nastawiona na budowanie rzeczywistego pluralizmu. Wszystko to ma też oczywisty wpływ na pozostałe media. Pewien poziom kłamstwa możliwy jest tylko wtedy, gdy wszyscy kłamią lub przemilczają pewne fakty. Dziś to już niemożliwe.

Jak jednak wiemy, zmiany te dokonały się na mocy tak zwanej małej nowelizacji ustawy medialnej, w którą, za sprawę Pawła Kukiza, wpisano ograniczenie czasowe jej obowiązywania. W ciągu kilku miesięcy trzeba zdecydować co dalej. Na stole leży od dawna zapowiadana koncepcja mediów narodowych. W skrócie: mają być przede wszystkim misyjne, połączone razem, odpartyjnione i lepiej finansowane.

CZYTAJTYM: W kwietniu szeroka ustawa medialna? Czabański: mała nowelizacja pozwala skontrolować media przed ich przekształceniem

Krzyżuje się w tej sprawie wiele interesów i oczekiwań. Mam jednak w tej sprawie całkowitą wolność osądu, nie jestem bowiem w mediach publicznych w żaden sposób zaangażowany. Jak państwo wiedzą, podjęliśmy decyzję, że skupiamy się całkowicie na wzmocnieniu i dalszym rozwoju naszych mediów niezależnych. Uważamy, że tygodnik „w Sieci”, portal wPolityce.pl oraz inne nasze przedsięwzięcia będą Polsce nadal bardzo potrzebne.

Polecam najnowsze wydanie tygodnika
Polecam najnowsze wydanie tygodnika „w Sieci”

Wracając do mediów publicznych/narodowych: zachęcałbym osoby za to wszystko odpowiedzialne do poważnego przemyślenia sprawy. Mam obawę, że zbyt radykalna reforma medialna przyniosłaby więcej strat niż pożytku. Dlaczego?

1. Każdy, kto miał do czynienia z funkcjonowaniem większych mechanizmów medialnych wie, że presja komercyjna, konieczność osiągnięcia pewnego wyniku oglądalności i pilnowania, nie zawsze jest zła. To ważny element skutecznej komunikacji. W mojej ocenie dobrze prowadzone media publiczne powinny ten element zachować.

2. Media, które miałyby całkowicie poświęcić się misji, są czymś w założeniu pięknym i potrzebnym. Pamiętajmy jednak, że wszystko dzieje się w określonym kontekście politycznym. Efektem ubocznym takiej operacji będzie przejście widzów zainteresowanych rozrywką i lżejszym przekazem do stacji komercyjnych. Tak samo zareagują reklamodawcy. Nadawcy komercyjni już zacierają ręce.

3. Każda tak duża zmiana ustawowo-finansowa w funkcjonowaniu potężnych organizmów medialnych musi oznaczać perturbacje w ich działalności, utratę skuteczności. I kolejne wzmocnienie zjawisk wskazanych w punkcie 2.

4. Część zespołów dziennikarskich dopiero się buduje, odtwarza po latach całkowitego upartyjnienia przez Platformę i PSL. Kolejna rewolucja kadrowa, w kilka miesięcy po pierwszej, osłabienie przekonania o stabilności istniejących kierownictw, to naprawdę nic dobrego z punktu widzenia budowy pluralistycznych mediów.

5. Presja z zewnątrz. Unijny nadzorcy już domagają się konsultacji z nimi nowej ustawy medialnej. Pewnie do tego nie dojdzie, ale bez wątpienia wykreują temat na miarę obecnej dyskusji o Trybunale Konstytucyjnym. Czy na pewno właśnie teraz warto otwierać ten front?

Biorąc to wszystko pod uwagę lepiej byłoby zdecydować się na mniejszą korektę. Można wyobrazić sobie pakiet zmian, które skupiają się na poprawieniu efektywności i misyjności obecnych spółek prawa handlowego. A zatem:

— wypracowanie mechanizmu skutecznego wsparcia abonamentowego. To jest najważniejsze, to największy problem mediów publicznych

— głęboką restrukturyzację TVPPR (PAP to trochę inna sprawa), połączoną z powrotem produkcji oraz zatrudnienia do spółek, ograniczeniem produkcji zewnętrznej i wyprowadzania zatrudnienia do innych firm

— wyselekcjonowaniem zespołów i anten, które w całości skupiają się na produkcji misyjnej i realizacji celów najważniejszych z punktu widzenia obrony naszej narodowej tożsamości. Takie dobrze działające elementy powinny dostarczać dobre programy dla wszystkich anten

Tak wiem, w takim scenariuszu pozostaje problem polityczny: umowa z Pawłem Kukizem i jego ruchem. Nie sądzę jednak, by Paweł Kukiz nie dał się przekonać racjonalnymi argumentami i by nie było tu pola do kompromisu. Powtarzam: rozumiem cel, podzielam większość intencji, ale ruchy zbyt gwałtowne i nieprzemyślane mogą w tej sprawie przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. A nawet: na pewno przyniosą. Nie jestem pewien czy obóz zmian stać teraz na coś takiego.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...