To jest pogarda rządu wobec obywateli, którzy zbierają podpisy i chcą poważnie rozmawiać temat edukacji swoich dzieci” - tak wynik głosowania ws. sześciolatków ocenia Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Czytaj również: Rząd znów zlekceważył rodziców. Koalicja za utrzymaniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków

wSumie.pl/wPolityce.pl: Dziś Sejm odrzucił obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty zakładającego zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków i obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków. O czym to swiadczy?

Tomasz Elbanowski: Niestety posłowie okazali się leniami. Dwa lata temu skierowali nasz projekt - projekt 350 tys. obywateli, rodziców - do prac w komisji. Te prace wyglądały tak, że w czasie Euro 2012, między meczem o honor a meczem o litość, projekt został w pięć minut odrzucony. Posłom nie chciało się poświęcić nawet 10 minut na to, żeby dopuścić do głosu ekspertów, z którymi przyszliśmy, żeby w ogóle ten projekt odczytać. Oni go po prostu cynicznie utrącili. A wcześniej ci sami posłowie głosowali za tym, żeby nad nim pracować. I teraz pod dwóch latach mamy finał, to znaczy odrzucenie ustawy, nad którą w ogóle nie pracowano. Myślę więc, że posłowie nie mają spokojnego sumienia w tym temacie i na pewno będziemy o tym pamiętać za rok, kiedy będą nam się wciskać do skrzynek pocztowych i wchodzić przez okno. Powiemy im wtedy to samo, co my dzisiaj usłyszeliśmy: tam są drzwi. Posłowie powinni się z tym liczyć, że jednak obywatele patrzą im na ręce.

Co dalej? Czy jest jeszcze jakaś nadzieja, że rodzice będą mogli decydować o tym, kiedy ich dzieci rozpoczną edukację?

Na pewno się nie poddamy. Zbieramy podpisy pod projektem obywatelskiej ustawy „Rodzice chcą mieć wybór”, bo to są nasze dzieci. Za rok zapowiada się ogromna kumulacja roczników. Szkoły wciąż są nieprzygotowane, a rząd dalej nie przeznaczył na to pieniędzy. Nie ma żadnej odpowiedzialności ze strony rządowej i my, jako obywatele, musimy tę odpowiedzialność nadal wykazywać. Dlatego zbieramy podpisy - można je składać na stronie rzecznikrodzicow.pl. W połowie września będziemy składać ten projekt w Sejmie i do połowy grudnia musimy zebrać 100 tys. podpisów, żeby był on procedowany jeszcze w tej kadencji. Będzie to kolejny sprawdzian dla Platformy, jak w praktyce realizuje przymiotnik „obywatelska”.

Pani poseł Marzena Wróbel zwróciła uwagę na to, że termin głosowania nad projektem ustawy ws. sześciolatków był zupełnie abstrakcyjny. Jest przecież tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego i nawet gdyby jakimś cudem ta ustawa przeszła, to i tak byłoby za późno na wprowadzenie jej w życie. To pokazuje, że ten projekt został z góry skazany na porażkę.

To jest pogarda rządu wobec obywateli, którzy zbierają podpisy, przynoszą je do Sejmu, chcą poważnie rozmawiać na tak istotne tematy jak edukacja naszych dzieci. Nie jest to temat partyjny, zdarzeniowy, polityczny, ale okazuje się, że nawet na takie tematy posłowie nie są w stanie uczciwie rozmawiać. Debaty nie było, nie zaproszono nas. Dopiero wczoraj wieczorem dostałem telefon, że dzisiaj ma być głosowanie, a debata już się odbyła. Także tak wygląda traktowanie nie mnie przecież, tylko tych 350 tys. obywateli.

Żadna ustawa nie sprawi, że szkoły nagle staną się gotowe na przyjęcie takiej liczby maluchów. Jak były nieprzygotowane, tak są nadal - państwa stanowisko w tej sprawie się nie zmieniło?

Takie są fakty. Wystarczy przyjrzeć się budżetowi czy pójść do najbliższej szkoły. MEN stara się mówić o statystycznej szkole, ale dziecko nie idzie do „statystycznej szkoły”, ale do szkoły rejonowej i każdy rodzic widzi, jak ona wygląda. Stąd też rodzice złożyli w poradniach tysiące wniosków o odroczenie obowiązku szkolnego wobec swoich dzieci. Mimo że otrzymanie tego odroczenia było utrudnione, bo na poradnie ze strony władzy były wywierane naciski, to i tak bardzo dużo rodziców odroczyło swoje dzieci. Zobaczymy też, jak w najbliższych miesiącach będzie wyglądała nauka dzieci, które zostały zmuszone do rozpoczęcia edukacji. Niestety nie spodziewamy się niczego dobrego, bo już od paru lat monitorujemy tę ustawę i zgłaszają się do nas rodzice, których dzieci sobie nie poradziły. Masowy przypływ dzieci do szkół będzie skutkował zwiększeniem skali tych szkolnych porażek. Będziemy starali się cały czas pomagać rodzicom. W tym roku działała infolinia na temat odroczeń, było 2 tys. konsultacji, a nasz poradnik miał ćwierć miliona wyświetleń.

Porażka w kolejnym głosowaniu państwa nie zniechęca?

Strona rządowa chciałaby nas za wszelką cenę wtrącić w bierność, bezczynność i udowodnić nam, że na nic w Polsce nie mamy wpływu. Ale my nie pozwolimy politykom takim czy innym, żeby na ubezwłasnowolniali w tak ważnym temacie jak edukacja naszych dzieci. Stąd też nasz projekt i na pewno takie głosowania, jak to dzisiejsze, nas nie zniechęcą.

Rozmawiał Marcin Wikło

Współpraca: Bogusław Rąpała