Konkurs „Mała Miss i Mały Mister Polski” – obrzydliwy i niezgodny z prawem?

Fot.freeimages.com
Fot.freeimages.com

Konkurs „Mała Miss i Mały Mister Polski”, który według organizatora jest „konkursem dziecięcych fotografii, talentów i osobowości”, brzydzi mnie z kilku powodów. Brzydzi mnie fakt, że wbrew zapewnieniom organizatora jest to zwyczajny konkurs piękności, który wpaja dzieciom, że wygląd jest najważniejszy, uczy je koncentracji na własnym odbiciu w lustrze i niezdrowej rywalizacji, a także – przede wszystkim – stwarza ryzyko negatywnych konsekwencji różnego rodzaju, i to zarówno w przypadku przegranej, jak i wygranej.

Czytaj: Znana aktorka przeciwko konkursowi „Mała Miss i Mały Mister Polski”.

Jeszcze większym obrzydzeniem napawa mnie postawa organizatora, który świadomie wprowadza wszystkich w błąd – zresztą nie pierwszy (Gwiazdki z nieba, diamenty i dzieci – biznesy organizatora konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”) ani nie drugi raz (O co chodzi w konkursie „Mała Miss i Mały Mister Polski”? Organizator: „To tajemnica”) – i nie waha się przed wykorzystywaniem próżności rodziców dla własnego zysku, nie bacząc na krzywdę dzieci). Podobnie jest w przypadku partnerów i sponsorów (którzy również w pełni świadomie, dla reklamy i przyszłych zysków, uwiarygodniają to żenujące przedsięwzięcie), a także świadomość, że konkurs ten to nie pierwszy co prawda (podobne konkursy były już w Polsce, dotychczas jednak niewielkie, lokalne), ale bardzo duży krok w kierunku rozpowszechnienia w naszym kraju dziecięcych konkursów piękności w stylu amerykańskim, czyli takich, w których małe dziewczynki występują w pełnym makijażu, wymyślnych fryzurach i strojach, z wyrwanymi (a, przepraszam: „wyregulowanymi” dla urody za pomocą wosku) brwiami i wstawionymi sztucznymi zębami, wdzięcząc się przed jury niczym rozerotyzowane lolitki.

Od obrzydzenia większa jest jednak niezgoda. Piszę więc o tym i nie ukrywam chęci przerwania tego konkursu, a przynajmniej ostrzeżenia rodziców planujących zgłoszenie do niego swoich dzieci. Piszę również do partnerów i sponsorów przedsięwzięcia, prosząc o ponowne rozważenie kwestii współpracy z jego organizatorem. Reakcje są różne – jedni rezygnują z partnerstwa, inni ignorują moje prośby, a jeszcze inni udowadniają, że w tym konkursie chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze, a dzieci nikogo nie obchodzą.

Jeden ze sponsorów w odpowiedzi na moją prośbę napisał:

Z dwóch powodów nie zrezygnujemy ze współpracy z organizatorem plebiscytów, o których pisze Pani w liście.

Po pierwsze, nie nam oceniać moralną wymowę przedsięwzięć naszych klientów. Współpraca z Queenie ma charakter businessowy i jeżeli mieści się w ramach obowiązującego w Polsce prawa, nic nam do tego.

Po drugie, ludzie reprezentują różne światopoglądy i przekonania, a ja głęboko wierzę, że mają do tego święte prawo. […] szanuję wolność do decydowania o sobie i swoich dzieciach – oczywiście w ramach obowiązującego prawa.”

Ja również szanuję wolność, uważam jednak, że wolność rodzica kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda dziecka, a obowiązujące obecnie w naszym kraju prawo nie zawsze chroni dzieci przed krzywdą wyrządzaną im przez naiwnych, chciwych lub próżnych rodziców i pazernych, myślących tylko o zysku przedsiębiorców. Na przykład „w ramach obowiązującego w Polsce prawa”, za zgodą rodziców można nagrać dziecko załatwiające swoje potrzeby fizjologiczne i upublicznić te nagrania w telewizji i internecie. A skoro można, to się to robi (takie sceny można obejrzeć np. w programach „Superniania” i „Mały nie-poradnik”). Niemoralne? Obrzydliwe? Naganne? Cóż, zgodne z prawem i zyskowne, a dla niektórych ludzi tylko to się liczy.

Organizowanie konkursów piękności dla dzieci niestety również jest zgodne z polskim prawem. Zabronione jest natomiast wprowadzanie klientów w błąd, co czyni organizator konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”, łamiąc kilka przepisów „Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym”. Według tej ustawy:

„Zakazane jest stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych” (art. 3)

„Za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd” (art. 4)

„Wprowadzającym w błąd działaniem może być w szczególności rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji; […] działanie związane z wprowadzeniem produktu na rynek, które może wprowadzać w błąd w zakresie […] znaków towarowych, nazw handlowych” (art. 5)

„Wprowadzające w błąd działanie może w szczególności dotyczyć: […] zezwoleń, nagród lub wyróżnień uzyskanych przez produkt, ryzyka i korzyści związanych z produktem” (art. 5)

„Nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są następujące praktyki rynkowe wprowadzające w błąd: […] posługiwanie się certyfikatem, znakiem jakości lub równorzędnym oznaczeniem, nie mając do tego uprawnienia; […] twierdzenie, że przedsiębiorca uzyskał stosowne uprawnienie od organu publicznego” (art. 7)

Janusz Antosik łamie wszystkie powyższe przepisy. Wprowadzeniem klientów w błąd jest bowiem:

1. używanie nazwy „Mała Miss i Mały Mister Polski”, która jednoznacznie wskazuje, że nazwane w ten sposób przedsięwzięcie jest konkursem piękności (słowo „miss” oznacza bowiem – co jest oczywiste, ale zacytuję Słownik Języka Polskiego PWN – ‘dziewczynę, która zwyciężyła w konkursie piękności; też: tytuł nadawany zwyciężczyni takiego konkursu’), i wmawianie wszystkim, że nie jest to konkurs piękności. Na tej samej zasadzie ktoś mógłby sprzedawać „Jakąśtam Mąkę”, która po otwarciu opakowania okazywałaby się proszkiem do prania.

2. zapewnianie, że nazwa „Mała Miss i Mały Mister Polski” jest chroniona przez Urząd Patentowy RP, co jest po prostu nieprawdą. Janusz Antosik zgłosił tę nazwę do UP, ale nawet fakt zgłoszenia nie został jeszcze upubliczniony. Do prawnej ochrony jeszcze długa i wyboista droga. Można to sprawdzić w bazie danych Urzędu Patentowego, ale dla pewności zacytuję również odpowiedź, jaką otrzymałam w tej sprawie z UP:

„publikacja zgłoszenia znaku towarowego Z.424373 [taki numer otrzymało zgłoszenie nazwy „Mała Miss i Mały Mister Polski” – AG] nastąpi w dniu 26.05.2014 r. w Biuletynie Urzędu Patentowego Nr 11/2014 r. i po tej dacie zgłoszenie znaku towarowego będzie ujawnione w bazie danych. Wydanie decyzji o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy następuje po sprawdzeniu przez Urząd Patentowy, czy są spełnione ustawowe warunki wymagane do uzyskania prawa, zgodnie z ustawą Prawo Własności Przemysłowej.”

Swoją drogą, według tej ustawy

„Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, których używanie […] może wprowadzać nabywców w błąd, w szczególności co do charakteru towaru” (art. 131).

Być może więc w przyszłości Urząd Patentowy nie obejmie ochroną nazwy, która nawet nie tyle sugeruje, ile po prostu oznacza konkurs piękności, a według jej potencjalnego właściciela – określa konkurs talentów. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość – nie ulega bowiem wątpliwości, że Janusz Antosik mija się z prawdą tu i teraz, Urząd Patentowy nie chroni nazwy jego przedsięwzięcia, a sama nazwa wprowadza w błąd.

Na koniec chciałabym jeszcze raz odnieść się do Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i podkreślić, że:

Ciężar dowodu, że dana praktyka rynkowa nie stanowi nieuczciwej praktyki wprowadzającej w błąd spoczywa na przedsiębiorcy, któremu zarzuca się stosowanie nieuczciwej praktyki rynkowej.” (art. 13)

oraz że:

„W razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać zaniechania tej praktyki” (art. 12)

co niniejszym czynię.

Mogłabym wystąpić z innymi „roszczeniami”, w tym np. „zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej, ochroną dziedzictwa narodowego lub ochroną konsumentów”, ale całe to przedsięwzięcie, a zwłaszcza pieniądze organizatora i sponsorów, za bardzo mnie brzydzi.

Anna Golus

Czytaj też:

Presja ma sens! Partnerzy rezygnują ze wspierania konkursu „Mała Miss i Mały Mister Polski”!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...