Kim jesteśmy dla producentów leków? Rynkiem zbytu.

Fot.sxc.hu
Fot.sxc.hu

Po moim artykule na temat antykoncepcji, jedna ze znajomych zwróciła mi uwagę, że zwykle pisząc o środkach antykoncepcyjnych podnosi się problem moralny, a ciszą pomija ten drugi, tylko lekko dotknięty w moim tekście, czyli problem pieniędzy stojących za przemysłem farmaceutycznym.

Zacznijmy od pytań:

Kto i dlaczego sugeruje młodym kobietom wybór antykoncepcji hormonalnej nie wskazując innych możliwych dróg regulowania płodności?

Dlaczego taki nacisk kładzie się na seksualizację dzieci i młodzieży, na wprowadzenie obowiązkowej edukacji na tym temacie do szkół, a nawet przedszkoli, skoro wiadomo, że w krajach europejskich idących tą drogą (Anglia, Szwecja) metoda zawiodła i nastąpiła zwyżka ciąż u nieletnich?

Nie powinniśmy może wyciągać zbyt pochopnych wniosków, a jednak odpowiedź narzuca się sama.** Jeżeli młoda dziewczyna przekonana przez edukatorów posłucha wskazówek przekazywanych jej w szkole i zdecyduje się na wczesne podjęcie współżycia (w okolicach szesnastego roku życia), zmieniając partnerów (by znaleźć tego właściwego), to siłą rzeczy stanie się klientką koncernu farmaceutycznego na dwadzieścia do trzydziestu lat.

Wyobraźcie sobie jaki to plus dla firmy, znaleźć takiego wiernego, wieloletniego klienta, który każdego miesiąca będzie musiał zrealizować określoną receptę w aptece. Przemnóżcie ilość tych realizowanych recept przez miliony, a może miliardy kobiet i pomyślcie, która firma nie marzy o takiej możliwości. Ale, by nie budzić skrajnych emocji wśród tych, co będąc „za” antykoncepcją nie uwierzą, że ten olbrzymi marketing nie jest robiony dla ich dobra, lecz dla pieniędzy, że celowo utajnia się niektóre badania wskazujące na ogrom zagrożeń jakie niesie mała pigułka, że bez wyrzutów sumienia zapomina się o ich zdrowiu fizycznym i psychicznym, zobaczmy jak działają koncerny farmaceutyczne na polu innych problemów medycznych, powszechnie dotykających współczesne społeczeństwa - na przykład: cukrzycy, osteoporozy, miażdżycy, nadciśnienia…

Kim jesteśmy dla producentów leków? Rynkiem zbytu. Tylko głupek niszczyłby to, co dla niego najważniejsze. Tak więc korporacje dbają o to, by mieć klienta, a ten kto wyzdrowieje jest przecież klientem straconym. Co w takim razie robią producenci leków, by rynek wciąż się rozszerzał i rozszerzał? Muszą hodować nowych klientów? Jak? Tu dochodzimy do meritum – robią to bowiem na wiele sposobów, które zwykle są nieetyczne.

Cukrzyca to przecież od lat problem społeczny, od lat produkuje się tabletki i zastrzyki mające wpłynąć na utrzymanie właściwego poziomu cukru we krwi. Miliony chorych na całym świecie. Ale dla firm farmaceutycznych to wciąż za mało. Opłacają więc badaczy, lobują u szczytów władzy i osiągają cel - czyli obniżenie prawidłowej normy stężenia cukru we krwi. Obniżenie normy o 10 jednostek przynosi im ponad osiemdziesięcioprocentowy wzrost zysków.

Nie inaczej z cholesterolem. Któż o nim nie słyszał? Ale mało kto pamięta, że jeszcze do niedawna norma wynosiła 240 mg/Dl - a dzisiaj już 200 mg/Dl. Grupa osób z ryzykiem zawału serca powiększyła się o kolejne miliony.
Najciekawsze jednak są działania koncernów na rzecz zwiększenia liczby kobiet zagrożonych osteoporozą. Widzieliście w swoich miastach osteobusy i ogromne reklamy

Za darmo zbadaj kości w osteobusie!.

Tak, badania tam wykonywane są rzetelne i prawdziwe. Jest tylko jedno małe „ale” czyli metoda porównawcza. Normalny, biologiczny rozwój kości powoduje ich „gęstnienie” do około trzydziestego roku życia, później w zwykłym, normalnym procesie fizjologicznym kości tracą swoją „gęstość”. Osteoporozą czyli uogólnioną chorobą metaboliczną kości, charakteryzującą się niską masą kostną, upośledzoną mikroarchitekturą tkanki kostnej, a w konsekwencji zwiększoną jej łamliwością i podatnością na złamania. zagrożony jest 1% kobiet. po pięćdziesiątym roku życia. Ale jeżeli za normę przyjmie się (a tak jest) strukturę kości kobiety trzydziestoletniej to grupa zagrożonych chorobą osiąga niewyobrażalne rozmiary. I już opłaca się finansować darmowe osteobusy.

W USA pojawiły się pierwsze procesy sądowe wytaczane firmom farmaceutycznym przez kobiety, którym profilaktyczne przyjmowanie specyfików zapobiegających osteoporozie zrujnowało życie i zdrowie wywołując procesy gnilne w żuchwie i masakrując twarz. Nie starczyłoby łam portalu, by opisać wszelkie sposoby, których łapią się ci, dla których nasze zdrowie - czy fizyczne czy psychiczne stanowi cenny materiał zarobkowy. Oni się nie wahają, dobrze wiedzą czego chcą i jakich metod użyć, by nas oszukać. Nie wierzycie? Zajrzyjcie na tę stronę i tę również.

Czytaj też:
Tragedia antykoncepcji. Nasz egoizm niszczy związki

Dagmara Kamińska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...