W „Lalce” Netfliksa więcej brudu niż tego, co ponadczasowe u PrusaW „Lalce” Netfliksa dużo więcej jest brudu z serialu „Ślepnąc od świateł” i dram korpoludków niż tego, co najlepsze i ponadczasowe u Prusa

bolesław prus.webp
Ławeczka Bolesława Prusa w Nałęczowie / autor: Rafał T / fotopolska.eu, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons
FacebookTwitter

Arystokracja w „Lalce” Maślony to swego rodzaju rada nadzorcza i posiadacze uprzywilejowanych akcji, a Wokulskiego traktuje ona jak kapitał i uprzywilejowani akcjonariusze traktują najemnego menedżera.

Netfliksowa „Lalka” w reżyserii Pawła Maślony jest zapatrzona nie w oryginał Bolesława Prusa, lecz w dwa nurty współczesności, oba zresztą kulturowo przemielone: rzeczywistość korpo i mroczny, brudny świat pokazany w serialu „Ślepnąc od świateł” Krzysztofa Skoniecznego wedle powieści Jakuba Żulczyka. Nawet premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie tej „Lalki”, ale – jak to on – zrobił to tylko dla lansu, bo nie wygląda na to, żeby coś z niej zrozumiał. Napisał: „Kocham »Lalkę« Prusa, podoba mi się serial, a najbardziej cieszę się, że cały niemal naród dyskutuje o książce i jej adaptacji. Każdy ma prawo do swojej oceny, tylko błagam: nie pozabijajmy się przy tej okazji”. 

Choć na pierwszy rzut oka „Ślepnąc od świateł” to współczesny kryminał o dilerze narkotykowym, a „Lalka” Netfliksa to kostiumowy dramat historyczny, obie wersje łączy bardzo zbliżone spojrzenie na polskie społeczeństwo, toksyczne relacje oraz na Warszawę. W obu serialach stolica Polski jest pełnoprawnym, wręcz demonicznym bohaterem. Zarówno u Krzysztofa Skoniecznego („Ślepnąc od świateł”), jak i u Pawła Maślony („Lalka”), Warszawa jest miejscem, gdzie liczy się blichtr, status i to, co na pokaz, a jak sięgnąć głębiej, mamy upadek, nędzę i błoto. W „Ślepnąc od świateł” luksusowe apartamenty celebrytów kontrastują z mrocznymi, odrapanymi ruderami i klaustrofobicznymi klubami nocnymi. Warszawę zamieszkują ludzkie zwierzęta, skupione na seksie, imprezach i narkotykach. A w języku bohaterów dominują bluzgi. Wyższe wartości w stolicy nie istnieją. Oglądając kolejne odcinki „Lalki” Maślony można było się obawiać pełnego zejścia w otchłań „Ślepnąc od świateł”, ale jednak twórcy się w pewnym momencie zatrzymali, choć było naprawdę blisko.

Kuba Nitecki u Skoniecznego to chłodny, pedantyczny i poukładany diler, który kontroluje każdy swój krok. Stanisław Wokulski u Maślony to zorganizowany przedsiębiorca z ustalonymi zasadami. Obaj budują wokół siebie fasadę, która spektakularnie się rozpada pod wpływem obsesji. Wokulski rzuca na szalę cały swój majątek i zdrowie psychiczne dla wyidealizowanego wyobrażenia o Izabeli Łęckiej. Nitecki gubi się w iluzji ucieczki (marzenie o jakimś raju w Argentynie) i toksycznej lojalności, co ostatecznie ściąga go na samo dno. Obaj mężczyźni, mimo obracania się wśród wpływowych ludzi, są głęboko wyobcowani i nie potrafią znaleźć prawdziwego zrozumienia w otaczającym ich świecie.

Obie produkcje z cynizmem portretują ludzi stojących na szczycie drabiny społecznej. Śmietanka towarzyska w obu serialach (warszawska arystokracja u Prusa oraz politycy, biznesmeni i celebryci u Żulczyka) jest zepsuta, egoistyczna i oderwana od rzeczywistości. Elity gardzą ludźmi, od których de facto zależą. Arystokracja z uśmiechem na ustach bierze pieniądze Wokulskiego, jednocześnie nazywając go „sprzedawcą”. A warszawscy celebryci kupują towar od Niteckiego, traktując go z góry - jak zwykłego dostawcę.

„Ślepnąc od świateł” opowiada o siedmiu dniach z życia Kuby Niteckiego (Kamil Nożyński) – zimnego, poukładanego warszawskiego dilera kokainy, którego z pozoru kontrolowany świat zaczyna popadać w totalny chaos. Kuba kupuje dwa bilety w jedną stronę do Argentyny, a wylot zaplanowany jest w Boże Narodzenie. Przez ostatni tydzień w Warszawie musi dokończyć bieżące interesy i zamknąć stare sprawy. Jego plan legł w gruzach, gdy z więzienia wyszedł Dario (w tej roli Jan Frycz) – bezwzględny, nieprzewidywalny i psychopatyczny gangster starej daty. Kuba zaopatruje w „towar” stołeczną „elitę” i przebrany w kostium mógłby to samo robić w „Lalce” Maślony. „Lalka” Netfliksa podobno bawi się konwencją, ale czy ma sens sięganie po humor w stylu serialu „1670”. „Ślepnąc od świateł” jest przeładowane hipnotyzującymi, nocnymi kadrami i mocną muzyką. „Lalka” Maślony nurza się w materii „wypasionych” kostiumów Doroty Roqueplo i ociekającej bogactwem scenografii.

Jacek Braciak (Tomasz Łęcki), Julia Wyszyńska (Florentyna), Maria Kania (Marianna), Magdalena Cielecka (Kazimiera Wąsowska), Dariusz Chojnacki (Ignacy Rzecki), Piotr Pacek (Starski) czy Piotr Adamczyk (Krzeszowski) grają u Maślony tak, jakby „spadli” tam prosto z planu „Ślepnąc od świateł”. Często bezsensownie szarżującego Braciaka za arystokratę mógłby wziąć chyba tylko ktoś będący stałym klientem Kuby Niteckiego ze „Ślepnąc od świateł”. Szarżowanie jest zresztą główną techniką aktorską większości odtwórców ról w „Lalce” Maślony.

Świat „Lalki” Netfliksa uderzająco przypomina współczesną korporację i sceny z życia korpoludków. Twórcy serialu użyli współczesnego języka i pojęć ekonomicznych, aby opowiedzieć o dzisiejszym drapieżnym kapitalizmie, pogoni za statusem i toksycznych relacjach zawodowych i towarzyskich. Serialowy Stanisław Wokulski (Tomasz Schuchardt) zachowuje się jak typowy prezes wielkiej firmy (CEO). Jest uosobieniem „kultury zapierdolu”. Jego biznesy, spółka do handlu z Rosją czy skupowanie weksli Łęckich są tym, czym agresywne fuzje i przejęcia na giełdzie. Wokulski nie potrafi odpoczywać, żyje w permanentnym stresie i wywiera wielką presję na swoich pracownikach. Sukces biznesowy jest dla niego jedynym mierzalnym wyznacznikiem wartości człowieka, co jest fundamentem współczesnego korporacyjnego myślenia i podstawą zachowania korpoludków.

Zamiast tradycyjnego, urokliwego XIX-wiecznego warszawskiego sklepu, jaki znamy z powieści Prusa, u Maślony handel przypomina korporacyjny open space z jego toksyczną atmosferą. Pracownicy (subiekci) podlegają bezustannemu, korporacyjnemu audytowi. Między nimi panuje drapieżna rywalizacja o „awans” lub uznanie szefa. Jeden patrzy drugiemu na ręce, a paskudne plotki i donosicielstwo są na porządku dziennym, co odwzorowuje najgorsze patologie nowoczesnego open space w korpo.

Arystokracja w „Lalce” to swego rodzaju rada nadzorcza i posiadacze uprzywilejowanych akcji. Sposób, w jaki arystokraci traktują Wokulskiego, przypomina relację kapitału i uprzywilejowanych akcjonariuszy do najemnego menedżera. Salon Łęckich czy spotkania u Księcia to odpowiednik bankietów networkingowych, na których „stare pieniądze” (arystokracja) gardzą „nowobogackimi” (Wokulski), ale bezwstydnie doją go z gotówki, traktując jak narzędzie do generowania zysków. Kiedy Wokulski wchodzi w ich interesy, nie rozmawia o honorze, lecz o procentach i stopie zwrotu z inwestycji - jak podczas współczesnych negocjacji biznesowych.

To, co robi w serialu Izabela Łęcka (Sandra Drzymalska) przypomina walkę o status współczesnej kobiety w męskim świecie korporacji. Jej aspiracje do pisania w „Bluszczu” to próba ucieczki od roli „ozdoby”, na rzecz budowania własnej niezależności finansowej i zawodowej. Ale to dylemat bliższy dzisiejszym menedżerkom niż kobietom z epoki pozytywizmu. Te zabiegi miały pokazać, że pod gorsetami i frakami kryją się te same lęki, mechanizmy wyzysku oraz walka o przetrwanie w kapitalistycznej dżungli, które codziennie obserwujemy we współczesnych biurowcach w dużych miastach.

W dialogach bohaterów „Lalki” Paweł Maślona, Paweł Demirski i Jagoda Dutkiewicz zrezygnowali z XIX-wiecznej stylizacji językowej na rzecz współczesnej, kapitalistycznej nowomowy, bełkotu, a nawet bluzgu. Bohaterowie nie posługują się dawnym, eleganckim słownictwem – zamiast tego rzucają określeniami, które na co dzień słyszymy w korporacyjnych biurowcach (współczesnych „szklanych domach”) i na spotkaniach biznesowych. Sklep Wokulskiego funkcjonuje pod ciągłą presją wyników, a subiekci rozmawiają ze sobą oraz z szefem językiem współczesnego HR. Wokulski oczekuje od swoich pracowników skuteczności, a w rozmowach o obrotach sklepu przewijają się kwestie realizacji planów sprzedażowych na kolejny kwartał. Ważna jest „optymalizacja kosztów”, czyli to, co współcześnie zajmuje uczestników narad dotyczących redukcji etatów lub obcinania pensji „starym” pracownikom. I mamy „zarządzanie kryzysowe” oraz „PR-owy pożar”, gdy w Warszawie wybuchają plotki dotyczące pochodzenia majątku Wokulskiego lub jego relacji z arystokracją.

Wokulski, negocjując ze spłukanym Tomaszem Łęckim czy z Księciem, rzadko mówi o „honorze” czy „zasługach”, lecz odnosi się do „stopy zwrotu z inwestycji”, żądając konkretnych gwarancji i zabezpieczeń finansowych. „Wrogim przejęciem” jest wykupywanie weksli Łęckich przez Wokulskiego. Zamiast wykupywania długów „z miłości” mamy agresywny ruch na rynku finansowym mający na celu przejęcie kontroli nad „kontrahentem”. W kontekście salonów arystokracji mamy odpowiedniki współczesnych pojęć „kapitał relacyjny”, „networking”, „budowanie sieci kontaktów”.

W wątkach kobiecych (Izabeli Łęckiej, Kazimiery Wąsowskiej czy Elizy Orzeszkowej) pojawiają się kalki językowe ze współczesnego dyskursu emancypacyjnego i psychologicznego. Izabela Łęcka wprost deklaruje, że nie chce być jedynie „zasobem” w rękach ojca czy Wokulskiego, lecz walczy o swoją niezależność i prawo do stanowienia o sobie. W kłótniach dotyczących aranżowanych małżeństw, gdzie kobiety z wyższych sfer otwarcie sprzeciwiają się traktowaniu ich jak „towaru z najwyższej półki” na rynku matrymonialnym, mamy wprost nawiązanie do „uprzedmiotowienia”.

W serialu Netfliksa Ignacy Rzecki (grany przez Dariusza Chojnackiego) został pozbawiony romantycznej otoczki idealisty. Zniknął „Pamiętnik starego subiekta”, a zamiast tego pan Ignacy został rzucony w środek drapieżnego, korporacyjnego piekła. I stał się lojalnym, ale „zajeżdżonym” pracownikiem, który nie rozumie reguł nowoczesnej gry rynkowej. Jest rynkowym „dinozaurem”, który wierzy w staromodną lojalność wobec firmy, w rzetelność i osobistą więź z klientem. Traktuje sklep Wokulskiego jak własny dom i dzieło życia. A nowoczesny kapitalizm, który reprezentuje Wokulski oraz cyniczni subiekci, opiera się wyłącznie na optymalizacji kosztów, bezwzględnym zysku, procentach i „targetach”. Rzecki, ze swoimi zasadami i empatią, staje się w tym środowisku archaiczny i nieskuteczny. Zamiast opartego na szacunku partnerstwa, mamy relację Rzeckiego z Wokulskim przypominającą układ szefa-pracoholika ze starym dyrektorem operacyjnym, który nie nadąża za tempem zmian. A Wokulski, zaślepiony pogonią za statusem i zdobyciem Łęckiej, często ignoruje Rzeckiego, traktując jego przestrogi jak marudzenie człowieka, który „nie ogarnia”. Rzecki godzi się na to ignorowanie z bezgranicznym, wręcz toksycznym oddaniem, typowym dla pracownika, który związał całe swoje życie z jedną firmą.

Stary subiekt z książki Prusa był uosobieniem łagodności i melancholii. W serialu Netfliksa Rzecki rzuca przekleństwami i wybucha gniewem. Ta wulgarność i szorstkość to efekt głębokiej frustracji człowieka, który widzi, że świat, jaki znał i szanował bezpowrotnie upada, ustępując miejsca bezdusznemu wyścigowi szczurów. Jego frustrację pogłębia drapieżna atmosfera w sklepie, gdzie młodzi pracownicy knują za jego plecami i traktują go jak relikt przeszłości. W powieści Prusa Rzecki umiera cicho, przy biurku, jako symbol końca epoki romantyków i idealistów. U Maślony Rzecki nie umiera na serce i nie staje się tragiczną ofiarą bezwzględnego systemu, lecz wraz z pokojówką Marianną (z którą ma płomienny romans) odcina się od toksycznego świata wyścigu szczurów. Po prostu żyje dalej z kobietą, która go pociąga i jest lekarstwem na nudę.

Izabela u Prusa, zrujnowana, skompromitowana po swoich wyczynach w pociągu i opuszczona przez Wokulskiego, podejmuje decyzję o wstąpieniu do klasztoru – co w XIX wieku było dla kobiety z jej sfery ostateczną kapitulacją towarzyską i formą społecznej śmierci. W serialu Netfliksa deklaracja wstąpienia do zakonu okazuje się cynicznym podstępem ze strony Łęckiej. Izabela używa tej historii jako zasłony dymnej dla opinii publicznej i rodziny, po czym ucieka gdzieś na Zachód, by zacząć nowe, samodzielne życie na własnych warunkach. To jej ostateczny krok ku emancypacji.

U Prusa los Wokulskiego po rozstaniu z Izabelą pozostaje tajemnicą. Zniknął, a plotki mówiły, że wysadził się w powietrze w ruinach zamku w Zasławiu lub wyjechał do Paryża, do profesora Geista, by badać metal lżejszy od wody. Ta niejednoznaczność pozwalała na wiele interpretacji. W serialu Netfliksa mamy rezygnację z metafizycznej czy romantycznej atmosfery wokół zniknięcia bohatera. Los Wokulskiego zostaje pokazany w sposób odarty ze złudzeń, korespondując z jego wizerunkiem bezwzględnego biznesmena zmagającego się z psychicznym wypaleniem. Zamiast poetyckiego samobójstwa, widzimy twarde, wręcz naturalistyczne domknięcie jego biznesowej i osobistej historii. W ostatniej scenie „Lalki” Netfliksa widzimy obraz człowieka, który ostatecznie wybiera bezwzględny kapitalizm zamiast miłosnego obłędu. Wokulski żyje, odciął się od toksycznej warszawskiej arystokracji i „kąpie się” w ropie (dosłownie), rozkręcając naftowy biznes. Zamiast uciekać w naukowe mrzonki o metalu lżejszym od wody u prof. Geista, przenosi swój kapitał i niespożytą energię tam, gdzie rodzą się największe fortuny nowej epoki – w rodzący się przemysł naftowy.

W końcówce serialu sprawa Izabeli Łęckiej zostaje przez Wokulskiego zamknięta – nie ma w nim żalu, melancholii czy tęsknoty. Ostatecznie stał się zimnym, cynicznym i kalkulującym CEO, dla którego liczą się już tylko stopa zwrotu i budowanie imperium. Bohater jest pokazany pośród szybów naftowych i robotników, co stanowi metaforę narodzin nowej, drapieżnej ery, w której to pieniądz i ropa, a nie arystokratyczne koligacje, rządzą światem. W książkowym oryginale panna Izabela po kompromitacji ze Starskim w pociągu i ostatecznym odejściu Wokulskiego zostaje bez grosza, opuszczona przez własne towarzystwo. Serialowa Izabela nie zamierza spędzić reszty życia na modlitwie za furtą klasztoru. Odcina się od toksycznej arystokratycznej rodziny i ucieka z Warszawy gdzieś na Zachód, by zacząć niezależne życie na własny rachunek. Problemem, którego serial Maślony nie rusza, jest jednak to, co właściwie Izabela potrafi, żeby na Zachodzie nie skończyć jako osoba upadła, na przykład na ulicy. To, że stała się kobietą wyemancypowaną nie jest przecież żadnym kapitałem.

W serialu Maślony pojawia się postać pisarki Elizy Orzeszkowej jako swego rodzaju matki chrzestnej „Bluszczu”. Tyle tylko, że Orzeszkowa przez wiele lat nie cierpiała „Bluszczu”, a jej relacje z redakcją były wręcz wrogie. Głównym powodem niechęci Orzeszkowej była redaktorka naczelna „Bluszczu”, Maria Ilnicka. Gdy Orzeszkowa stawiała pierwsze kroki w literaturze, była w trakcie załatwiania unieważnienia małżeństwa z Piotrem Orzeszko, a on w tym czasie został aresztowany, a dwa lata później zesłany na Sybir. Środowisko konserwatywnego wtedy „Bluszczu” zareagowało na to ostracyzmem. Ilnicka potępiła młodą pisarkę, twierdząc, że kobieta rozwodząca się nie może być ani szlachetna, ani utalentowana. Orzeszkowa po latach pisała o Ilnickiej kpiarsko.

„Bluszcz” w swoich początkach promował bardzo umiarkowany, tradycyjny model kobiecości, skupiony wokół ogniska domowego i rodziny. Orzeszkowa, jako emancypantka, uważała pismo za zbyt zachowawcze i „przeanielskie”. Z tego powodu swoje najważniejsze teksty dotyczące praw kobiet (takie jak powieść „Marta” czy rozprawę „Kilka słów o kobietach”) opublikowała w konkurencyjnym „Tygodniku Mód i Powieści”. Gdy w 1884 r. w Warszawie zaczęto wydawać „postępowy” tygodnik „Świt” (pod redakcją Marii Konopnickiej), Orzeszkowa go wsparła, pisząc w listach, że w redakcji „Bluszczu” zapanował z tego powodu wielki strach. Dopiero, gdy kierować „Bluszczem” zaczęła Zofia Seidler (1906), Orzeszkowa oficjalnie „pogodziła się” z pismem i zaczęła z nim współpracować. Na jego łamach zaczęły się pojawiać jej opowiadania, nowele oraz teksty publicystyczne.

Obraz Elizy Orzeszkowej i pisma „Bluszcz” w serialu „Lalka” Netfliksa to fikcja. Scenarzyści potraktowali realia historyczne „z buta”. W pierwszym odcinku serialu Izabela Łęcka (Sandra Drzymalska) spotyka Elizę Orzeszkową (graną przez Agnieszkę Grochowską) jako redaktorkę kierującą pismem „Bluszcz”. Ale Orzeszkowa nigdy nie była redaktorką naczelną ani kierowniczką „Bluszczu”. W tym czasie nawet nie mieszkała w Warszawie, tylko w Grodnie.

Serialowa Łęcka pragnie pisać artykuły i za wszelką cenę chce pomóc redakcji „Bluszczu”. Spotkanie z Orzeszkową staje się dla niej punktem zwrotnym i „emancypacyjnym orężem”. Ale nie ma żadnego dowodu na to, że Łęcka potrafiła pisać. Zresztą w XIX-wiecznej Polsce podjęcie pracy zarobkowej czy pisanie do gazet przez kobietę z arystokracji było uważane za społeczną degradację i towarzyski skandal. Realna Łęcka prędzej uznałaby propozycję pisania artykułów za obelgę, niż za marzenie.

Netfliksowa produkcja kreuje „Bluszcz” na radykalny organ walczącej, postępowej emancypacji. W latach 70. XIX wieku „Bluszcz” promował jednak model kobiety wprawdzie wykształconej, ale oddanej rodzinie, prowadzeniu domu i działalności charytatywnej. To dlatego prawdziwa Orzeszkowa omijała to pismo szerokim łukiem. Wprowadzenie postaci Orzeszkowej miało tylko jeden cel: dać Izabeli Łęckiej alternatywną ścieżkę życiową, ucieczkę przed patriarchalnym światem i aranżowanymi małżeństwami. Efekt końcowy w „Lalce” Maślony (Netfliksa) jest taki, że dużo więcej w niej oblepiającego wszystko i wszystkich brudu „Ślepnąc od świateł” i dram korpoludków niż budowania czegoś nowego na podstawie świetnie zarysowanych przez Prusa postaci i realiów Warszawy w ostatniej ćwierci XIX wieku. Pewnie klientom Netfliksa to się podoba, ale szału nie ma i łba to nie urywa.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.